
Im jestem starszy, tym mam mniejszą liczbę idoli. Są jednak osoby, które nie rozczarowały mnie w zasadzie nigdy. Sir David Attenborough należy do tego bardzo skromnego grona.
Kiedy 8 maja 1926 r. w Isleworth pod Londynem przyszedł na świat David Frederick Attenborough to telewizja jako medium dopiero raczkowała. Kiedy 8 maja bieżące roku kończy sto lat cały świat ogląda na żywo uroczystość mającą miejsce w Royal Albert Hall, BBC wypuszcza tygodniowy maraton jego najlepszych produkcji, a naukowcy z Muzeum Historii Naturalnej w Londynie nadają jego imię nowoodkrytemu rodzajowi osy z Chile. Nie musi być nikim innym niż sobą, żeby być legendą.
Od stażysty do władcy BBC
Mało kto pamięta, iż Attenborough zanim stał się głosem natury był przez wiele lat jednym z najważniejszych menedżerów telewizyjnych w Wielkiej Brytanii. Dołączył do BBC w 1952 r. jako stażysta – i to w czasie, gdy stacja nadawała na sprzęcie pamiętającym jeszcze rok 1936. Jego pierwsza prawdziwa przygoda przed kamerą wydarzyła się trochę przez przypadek: w 1954 r., produkując program Zoo Quest miał filmować ekspedycje zoologiczne do egzotycznych krajów. Prezenter serii, zoolog Jack Lester, zachorował – i Attenborough wszedł w kadr, żeby go zastąpić. Reszta jest historią.
W 1965 r. objął stanowisko kontrolera BBC Two, w tamtym czasie jednego z zaledwie trzech kanałów telewizyjnych w Wielkiej Brytanii, nadających wyłącznie w czerni i bieli. To właśnie on stał za jedną z najbardziej niedocenianych rewolucji w historii mediów: 1 lipca 1967 r. BBC Two jako pierwsza stacja telewizyjna w Europie nadała program w kolorze – był to transmisja Wimbledonu trwająca cztery i pół godziny. Attenborough przyznał w jednym z wywiadów, iż wyścig z Niemcami o pierwsze kolorowe nadawanie był prawdziwą presją, a rząd zgodził się na zmianę niemal z dnia na dzień. Poza techniką zostawił po sobie na tym stanowisku jeszcze jeden skarb dla kultury: to on zamówił dla BBC Latający cyrk Monty Pythona.
Jednak zarządzanie nie było tym, czym chciał się zajmować. W 1972 r. zrezygnował ze stanowiska dyrektora ds. programowych – wyżej już pójść nie mógł, a siedzenie za biurkiem go dusiło. Wrócił do kamer. I właśnie wtedy zaczął zmieniać świat tak na serio.
Life on Earth i pięćset milionów widzów
Kiedy w styczniu 1979 r. BBC wyemitowała pierwszy odcinek Life on Earth nikt do końca nie wiedział jak to przyjmą widzowie. Seria miała ambitny cel: opowiedzieć historię ewolucji życia na Ziemi – od jednokomórkowych organizmów po człowieka – w trzynastu odcinkach. Kręcono przez trzy lata, w czterdziestu krajach, dokumentując ponad sześćset gatunków. Efekt? W samej Wielkiej Brytanii seria przyciągała ponad 15 mln widzów tygodniowo, a ostatecznie dotarła do ponad 500 mln ludzi na całym świecie. Natura stała się telewizyjnym prime-time.
Sir David Attenborough podczas filmowania Life on EarthTo był przełom nie tylko artystyczny. Life on Earth ustanowiła standard dokumentu przyrodniczego, którego inne produkcje nie mogły zignorować. Attenborough pokazał, iż można mówić o ewolucji, ekosystemach i skamieniałościach w sposób, który nie nudzi ani przez chwilę – i to bez uproszczeń, bez spłycania, z pełnym szacunkiem dla widza. Forma była nowa; narracja opierała się na bezpośrednim kontakcie z przyrodą, a nie na studio i grafikach. Seria była kręcona na miejscu, w terenie, w dżunglach i na głębokościach oceanów. Attenborough po prostu tam jeździł. I opowiadał.
Goryle, które zmieniły historię ochrony przyrody
W 1978 r., rok przed premierą Life on Earth, Attenborough udał się do Parku Wulkanów w Rwandzie, żeby spotkać górskie goryle. Nagranie, które tam powstało, stało się jedną z najbardziej rozpoznawalnych scen w historii telewizji: siedzący spokojnie Attenborough i kilka ciekawskich goryli, które podchodzą do niego, dotykają go, zaglądają w oczy. „Jest głębsze znaczenie i wzajemne zrozumienie w wymianie spojrzeń z gorylem niż z jakimkolwiek innym stworzeniem, jakie spotkałem” – powiedział wtedy do kamery.
Ale Attenborough nie poprzestał na pięknym ujęciu. Po powrocie skontaktował się z organizacją ochrony przyrody Fauna and Flora, która na tej podstawie uruchomiła Mountain Gorilla Project, jeden z pierwszych programów ochrony górskich goryli w Rwandzie. Dzisiaj – po dekadach pracy naukowców, ochroniarzy i rządu Rwandy – populacja górskich goryli liczy około sześciuset osobników i powoli rośnie. To bezpośredni efekt łańcucha, którego jednym z ogniw było tamto spotkanie. A w bieżacym roku, tuż przed setną rocznicą urodzin Attenborougha, na Netflixa trafiła kolejna produkcja – David Attenborough: Opowieść o gorylach- film nakręcony w Parku Wulkanów dokumentujący tę samą rodzinę goryli, którą Attenborough odwiedził niemal pół wieku temu.
Jednym z niewielu naprawdę rzadkich rekordów, jakie da się zbudować przez całe życie, jest nagroda BAFTA w pięciu różnych formatach technicznych: czerni i bieli, kolorze, HD, 3D i 4K. Attenborough jest jedyną osobą w historii, która ten wyczyn osiągnęła – i to przy okazji normalnej pracy. Pierwszą BAFTA zdobył w 1961 r., ostatnią w tej unikatowej sekwencji w 2014 r. za Natural History Museum Alive w formacie 4K. Technologia zmieniała się przez sześć dekad – on dotrzymywał jej kroku i za każdym razem wygrywał.
Planeta Ziemia II z 2016 r. i Błękitna planeta II z 2017 r. przyciągnęły każde z osobna ponad 14 mln widzów na sam start w Wielkiej Brytanii – w erze streamingu, kiedy oglądalność linearna od lat topnieje. To wynik niespotykany przy dokumentach przyrodniczych w dobie Netfliksa i YouTube’a. Attenborough po prostu działa na innym poziomie niż zwykłe dokumenty.
Efekt Attenborougha – gdy telewizja zmienia politykę
W październiku 2017 r. premierę miał finałowy odcinek wspomnianej wyżej Błękitnej planety II, w całości poświęcony skutkom działalności człowieka na oceany. Attenborough stał na plaży z butelką plastiku w ręce i mówił wprost: każdy z nas jest częścią tego problemu. Internet zareagował natychmiast – wyszukiwania hasła „plastic recycling” wzrosły o 55 proc., a wejścia na stronę Marine Conservation Society skoczyły o 169 proc. Termin „Attenborough effect” wszedł do publicystycznej codzienności jako skrót myślowy dla sytuacji, gdy jeden dokumentalny obraz potrafi zrobić więcej dla świadomości ekologicznej niż lata kampanii aktywistów.
Warto być przy tym uczciwym – bo uczciwy chce być sam Attenborough. Badania Imperial College London i Oxfordu z 2020 r. pokazały, iż oglądanie Błękitnej planety II zwiększało świadomość ekologiczną, ale niekoniecznie przekładało się bezpośrednio na zmianę zachowań konsumenckich, jak np. wybór produktów bez plastiku. Zmiana nawyków jest trudna i skomplikowana. Ale Attenborough od zawsze twierdził, iż jego praca polega na tym, żeby ludzie w ogóle zaczęli patrzeć – a nie żeby w ciągu jednego wieczoru zmienili całe życie.
Sir David Attenborough w roli doradcy prezydenta Baracka Obamy ds. zmian klimatycznychW 2020 r. Attenborough wydał książkę i nakręcił film pod tym samym tytułem: A Life on Our Planet: My Witness Statement and a Vision for the Future. To jedna z najpoważniejszych rzeczy, jakie zrobił w karierze – i jedna z najprostszych. Przez dziewięćdziesiąt kilka lat obserwował zmiany na Ziemi z pierwszego rzędu. Widział, jak lasy deszczowe kurczą się dekada po dekadzie. Jak ławice ryb rzedną. Jak lodowce się cofają. Opisał to wszystko w formie osobistego świadectwa – z datami, liczbami, bez taryfy ulgowej dla jakiegokolwiek rządu ani korporacji. Jednocześnie zawarł w tej pracy coś, czego u wielu aktywistów klimatycznych brakuje: konkretną wizję, jak można to naprawić – od energetyki opartej na OZE, przez reformę rolnictwa, po podatek węglowy wzorowany na Szwecji.
Przemówił też na Szczycie Liderów Światowych ds. Klimatu w 2021 r. Nie jako celebryta, który zrobił kilka filmów, ale jako człowiek mający coś do powiedzenia na podstawie własnych obserwacji.
Ponad czterdzieści gatunków z jego imieniem
Jeśli biologiczna społeczność chce oddać komuś hołd to nazywa nowym odkryciem jego imię. Attenborough ma na swoim koncie ponad czterdzieści gatunków zwierząt i roślin noszących jego nazwisko. Jest wśród nich motyl z dorzecza Amazonki Euptychia attenboroughi, pająk goblin Prethopalpus attenboroughi z wysp Australii, plezjozaur Attenborosaurus z okresu jury – podobno jego ulubiony – oraz malutka osa Attenboroughnculus z Chile, nazwana tak w bieżącym roku, tuż przed setną rocznicą urodzin, przez badaczy z Natural History Museum w Londynie. Nową osę odkryto w niedokatalogowanej szufladzie kolekcji muzealnej. choćby to stało się pretekstem do przekazania przesłania: patrzcie dokładniej, jeszcze nie wszystko zostało opisane.
Do tej listy dochodzi konstelacja gwiazd. I rezerwat przyrody Attenborough Nature Reserve pod Nottingham, który Attenborough otworzył osobiście w 1966 r. i który w tym roku obchodzi swoje sześćdziesiąte urodziny.
Setna rocznica, czyli świat mówi dziękuję
Attenborough świętowałby sto lat w ciszy – sam zresztą przyznał, iż planował skromne urodziny. „Miałem raczej zamiar świętować swoje setne urodziny po cichu, ale wydaje się, iż wielu z was miało inne pomysły” – powiedział w nagraniu audiowizualnym udostępnionym dzień wcześniej na całym świecie. Zamiast ciszy: koncert w Royal Albert Hall z BBC Concert Orchestra, trzy nowe dokumenty, ponad czterdzieści odcinków klasycznych serii dostępnych na BBC iPlayer, globalny wirtualny chór z udziałem grup z Nowego Jorku, Ghany, Wenecji i dorzecza Amazonki śpiewający hymn na jego cześć – a wszystko to zorganizowane m.in. przez muzyków Pete’a Wyera, Briana Eno i Pete’a Townshenda. Dan Smith z Bastille i islandzki Sigur Rós zagrali Hoppípolla – kawałek, który od lat kojarzony jest nieodłącznie z rozmachem przyrody w jego produkcjach.
The Guardian napisał, iż Attenborough jest „największym ambasadorem życia na Ziemi”. Trudno o bardziej trafne zdanie. Nie ma drugiego człowieka, który przez sto lat z taką konsekwencją, klasą i skutecznością tłumaczył nam, dlaczego warto dbać o ten świat. I który robił to bez moralizowania, bez strachu, ale też bez lukrowania rzeczywistości.
Sto lat. Ani jednej zmarnowanej chwili.













