Ostrzegają przed wyłączeniami prądu. Tak sobie z tym poradzisz

konto.spidersweb.pl 3 godzin temu

Dziś i jutro prognozowane burze, silny wiatr i intensywne opady deszczu. Możliwe przerwy w dostawie prądu – takie wiadomości od kilku tygodni regularnie trafiają do skrzynek milionów Polaków. O ile jednak wiemy, jak się chronić przed deszczem i wiatrem, o tyle brak prądu jest dużo bardziej skomplikowanym problemem. Na szczęście można sobie z nim łatwo poradzić.

Praca albo nauka zdalna podczas awarii prądu? Co z tego, iż mamy naładowanego laptopa – o ile o tym w ogóle pamiętaliśmy – skoro nie działa router, a i telefon pewnie zaraz się rozładuje. Domowy serwer z plikami? Bez prądu nie odpowiada, a kto wie, czy nagłe wyłączenie prądu nie uszkodziło nośników. Do tego jeszcze rozmraża się lodówka, czajnik nie działa, więc nie zrobimy sobie choćby herbaty, o kawie można zapomnieć, a wieczorem nie obejrzymy ulubionego serialu, bo przecież to też wymaga prądu.

Prosty przepis na najgorszy – zarówno prywatnie, jak i służbowo – dzień? Niekoniecznie.

Nie ma prądu – nie ma problemu.

Można się wprawdzie śmiać, iż nie da się nabrać prądu do wiaderka, ale prawda jest taka, że… da się. Tyle tylko, iż zamiast wiaderka musimy mieć magazyn energii albo stację zasilania – takie jak na przykład testowany przeze mnie niedawno EcoFlow DELTA 3 Plus czy EcoFlow Stream Pro.

Stacja zasilania Ecoflow DELTA 3 Plus

Między tymi dwoma sprzętami jest wprawdzie sporo różnic – o których za chwilę – ale łączy je jedno. Pomimo swoich niewielkich rozmiarów są w stanie uratować nam dzień pracy czy nauki z domu, choćby jeżeli prądu w okolicy zabraknie na dłużej.

Co najlepsze – korzystanie z nich jest banalnie proste, nie wymaga żadnej specjalistycznej wiedzy czy narzędzi, a w niektórych sytuacjach możemy choćby nie zauważyć, iż coś jest nie tak z siecią.

Jak to adekwatnie działa?

W pewnym uproszczeniu – jak bardzo duży powerbank, ale z co najmniej dwiema kluczowymi różnicami.

Po pierwsze – stacja zasilania ma przeważnie nieporównywalnie większą pojemność ogniw i zgromadzi nieporównywalnie więcej energii na później. Przykładowo – powerbank, który aktualnie leży obok mnie i spokojnie naładuje mój telefon, ma ok. 20 Wh. Wspomniana DELTA 3 Plus ma 1024 Wh, a np. DELTA 3 Max – 2048 Wh. Czyli 50 albo 100 razy więcej, a na tym się nie kończy, bo chociażby DELTA Pro 3 zaoferuje 4096 Wh.

Stacja zasilania Ecoflow DELTA 3

Do tego choćby w mniejszych jednostkach można błyskawicznie rozszerzyć pojemność dzięki specjalnych modułów, tym samym dopasowując już istniejące urządzenie do ewentualnie rosnących potrzeb.

Drugą kluczową różnicą w stosunku do zwykłych powerbanków jest to, w jaki sposób stacje zasilania potrafią w większości oddawać tę energię i z jaką mocą to robią.

O ile ze zwykłego powerbanka oczywiście gwałtownie naładujemy telefon, a czasem choćby i laptopa, o tyle o zasileniu lodówki czy czajnika możemy zapomnieć. Tutaj stacje zasilania wygrywają z dwóch powodów.

Po pierwsze – bo mają falownik, co oznacza – po ludzku – iż mają normalne gniazdka, umożliwiając w ogóle zasilanie urządzeń, które do pracy wymagają prądu przemiennego. Przeważnie też oferują tych gniazdek kilka, żeby nie trzeba było wybierać, co w domu wymaga zasilania. Przykładowo – EcoFlow RIVER 3 Plus oferuje trzy gniazdka, a oprócz nich jeszcze trzy złącza USB.

Stacja zasilania Ecoflow DELTA Pro 3

Po drugie – oferują po prostu znacząco wyższą moc ładowania. Wspomniana wcześniej DELTA 3 Plus zaoferuje np. 1800 W (3600 W mocy chwilowej), co wielokrotnie przekracza potrzeby wszelkiej maści domowych komputerów, laptopów, lodówek czy telewizorów. Ba, spora szansa, iż uda nam się z taką mocą zasilić choćby czajnik, ekspres do kawy czy… zmywarkę.

I jak taka stacja zasilania uratuje przez brakiem prądu?

Na dwa sposoby.

Pierwszym z nich jest po prostu to, iż w momencie, kiedy tracimy zasilanie z sieci, podłączamy najważniejsze dla nas sprzęty do stacji zasilania i… korzystamy z nich dokładnie tak, jakby się nic nie stało. jeżeli coś jest zasilane z USB – podłączamy się do portu USB. jeżeli coś ma zasilacz z wtyczką do gniazdka – wpinamy go do portu AC.

Stacja zasilania Ecoflow DELTA 3 Plus

To tyle. Nie wymaga to z naszej strony żadnej wiedzy, żadnych dodatkowych umiejętności, ani tym bardziej wzywania elektryka. Możemy dalej bezstresowo pracować albo uczyć się z domu, spokojnie czekając, aż zostanie przywrócone zasilanie sieciowe. Tak, lodówkę też możemy w ten sposób zasilać, nie martwiąc się o to, iż wszystko, co w niej trzymamy, zostanie zmarnowane.

Drugi sposób jest choćby jeszcze ciekawszy, szczególnie w przypadku kluczowych sprzętów.

Obejmuje zapewnienie im zasilania w trybie nieprzerwanym, choćby jeżeli wyłączenie prądu będzie zupełnie niezapowiedziane.

Nic nie stoi bowiem na przeszkodzie, żeby najważniejsze sprzęty w naszym domu były na stałe podłączone do stacji zasilania, która z kolei na stałe podłączony jest do sieci. Wymienione wcześniej stacje, takie jak DELTA czy RIVER, oferują funkcję UPS, z czasem przełączenia na poziomie 10 ms albo mniej, a to oznacza, iż choćby jeżeli w całym bloku czy na osiedlu zabraknie prądu, to nasz komputer, serwer, lodówka czy telewizor – podłączone do stacji zasilania – najprawdopodobniej choćby na chwilę nie przestaną działać. jeżeli nie będzie prądu w sieci – zostaną automatycznie przełączone na zasilanie z wbudowanych w magazyn akumulatorów.

I jak długo można korzystać z tak podłączonych sprzętów?

W większości przypadków – bardzo, bardzo długo. Dużo dłużej niż zwykłe „zapisać pliki i wyłączyć komputer”.

Przykładowo – mój komputer stacjonarny z monitorem pobiera w tej chwili równe 70 W. Moja domowa serwerownia, składająca się z dwóch NAS-ów, trzech małych serwerów i kilku dodatków, pochłania sumarycznie 160 W. Lodówka? Aktualnie 50 W.

To z kolei oznacza, iż choćby niedrogi i ważący mniej niż 5 kg EcoFlow RIVER 3 Plus, z akumulatorem o pojemności 286 Wh pozwoliłby mi pracować na komputerze maksymalnie przez około 4 godziny. Podtrzymałby też całą serwerownię przez niemal 2 godziny, a lodówkę przez prawie 6 godzin. Ewentualnie byłby w stanie co najmniej kilkanaście razy naładować do pełna mój telefon, a i z wielokrotnym ładowaniem laptopa też nie miałby problemu.

Oczywiście RIVER 3 Plus to dopiero początek oferty. Przykładowo – wspomniany wcześniej EcoFlow DELTA 3 Plus bez żadnych dodatków oferuje 1024 Wh. To przełożyłoby się na maksymalnie ponad 14 godzin (!) pracy na komputerze stacjonarnym, prawie 6,5 godziny pracy serwerowni czy prawie 20,5 godziny pracy lodówki. O dziesiątkach ładowań telefona nie wspominając.

Ba, z DELTA 3 Plus mógłbym sobie choćby przygotować wodę na herbatę czy zrobić kawę w ekspresie, nie zwracając w ogóle uwagi na to, iż żaden z sąsiadów nie ma aktualnie prądu.

Jak wybrać odpowiednią stację zasilania?

Zaczynając od podliczenia, ile urządzeń chcemy zasilać z takiej stacji i ile prądu pobierają – zarówno osobno, jak i sumarycznie.

Pozwoli nam to przede wszystkim odpowiedzieć na dwa najważniejsze pytania. Po pierwsze – ile mocy musi oferować taka stacja. Przykładowo, RIVER 3 Plus zaoferuje maksymalnie 600 W (1200 W w trybie X-Boost), co wystarczy dla większości urządzeń, ale nie pozwoli już zasilić np. ekspresu do kawy czy czajnika. Tutaj już będzie trzeba sięgnąć do serii DELTA, podobnie jak w przypadku, kiedy tych urządzeń będziemy chcieli jednocześnie podłączyć sporo i każde ma spore zapotrzebowanie na prąd.

Po drugie – mając moc urządzenia, możemy łatwo i gwałtownie oszacować, na ile wystarczy nam naładowana stacja. I tak przykładowo – jeżeli nasze sumaryczne obciążenie „awaryjne” to 200 W, to RIVER 3 Plus wystarczy nam na maksymalnie 1,5 godziny, z kolei DELTA 3 – na 5. Kwestia tego, jak długo chcemy pracować bez zasilania z sieci, jak dużo prądu zużywają nasze urządzenia i na ile zależy nam na pełnej ciągłości pracy przez większość dnia, a na ile na tym, żeby w razie braku prądu nie stracić błyskawicznie tego, nad czym w tej chwili pracujemy.

Czy trzeba to ładować z gniazdka?

Nie trzeba, chociaż jest to absolutnie najłatwiejsze rozwiązanie. Wkładamy wtyczkę do gniazdka i dostajemy zawsze gotowy na awaryjne przypadki magazyn.

Magazyn energii EcoFlow Stream Pro z wbudowanym falownikiem i pojemnością 1,92 kWh.

Z drugiej strony – nic nie stoi na przeszkodzie, żeby taką stację ładować też na inne sposoby. Przykładowo – wspomnianą DELTĘ 3 bez trudu naładujemy z gniazda zapalniczki w samochodzie. W trochę ponad dwie godziny naładujemy ją też z paneli fotowoltaicznych (do 500 W), a jeżeli nie mamy innej opcji, to możemy skorzystać choćby ze Smart Generatora zasilanego benzyną bezołowiową.

Oczywiście można też od razu pomyśleć o tym, żeby większość prądu generować samemu, ze słońca, przy okazji drastycznie obniżając rachunki za energię. Przy czym wtedy lepiej od razu zerknąć na – również testowaną przeze mnie – serię EcoFlow STREAM. Tam np. w modelu STREAM Pro dostajemy w jednym urządzeniu i magazyn energii, i mikroinwerter – zostaje nam tylko zamontować panele, podpiąć wszystko do gniazdka i mamy i naszą domową elektrownię słoneczną, i zapas prądu na trudniejsze momenty.

Na wyjazd też możesz zabrać swoją energię

Jeśli przez dłuższy czas nie będzie nas w domu, bo wybieramy się na urlop, np. na kemping w góry, to wcale nie oznacza, iż nasza stacja zasilania nie będzie miała co robić.

Wręcz przeciwnie – choćby całkiem spory pojemnościowo EcoFlow DELTA 3 Plus waży mniej niż 12,5 kg i nie zajmuje zbyt wiele miejsca, więc bez trudu możemy go odłączyć od gniazdka i włożyć do bagażnika.

A potem cieszyć się ogromnym zapasem energii choćby tam, gdzie inaczej… o prądzie moglibyśmy tylko pomarzyć.

Idź do oryginalnego materiału