
T-Mobile pokazał, iż sieć komórkowa może pochodzić z powietrza. Zrobił latające nadajniki 5G, które mogą zapewnić łączność z siecią i internet w miejscach, gdzie nie dociera konwencjonalny sygnał.
T-Mobile, a adekwatnie Deutsche Telekom wraz z czeskim oddziałem operatora oraz firmą Primoco UAV, sprawdził w praktyce działanie bezzałogowych statków powietrznych pełniących funkcję latających stacji bazowych podczas dużej imprezy publicznej. Drony zostały wykorzystane jako mobilne nadajniki sieci komórkowej. W przyszłości takie rozwiązanie może być wykorzystywane na co dzień.
Wykorzystali drony jako latające nadajniki 5G
Niemiecki gigant telekomunikacyjny tworzy coraz to nowsze rozwiązania i jednym z nich są drony wykorzystywane jako latające stacje bazowe. Zasada działania tych urządzeń jest prosta: znajdując się na określonej wysokości (ok. dwóch do trzech kilometrów), emitują sygnał sieci komórkowej i pozwalają podłączyć się pobliskim telefonom jak do zwykłych, naziemnych stacji bazowych.
Połączenie dwóch latających stacji bazowych pozwoliło zapewnić zasięg sieci na obszarze do 20 km². Drony z nadajnikami wykorzystywały te same częstotliwości i osiągały prędkości transmisji do 100 Mb/s.
Przeprowadzony test w Czechach pokazał, iż telefony uczestników dużej imprezy publicznej (a dokładniej biegu terenowego) nie miały problemu z łączeniem się oraz automatycznym przełączaniem między nadajnikami. Zastosowanie dwóch bezzałogowych statków powietrznych umożliwiało utrzymanie ciągłej obsługi: pojedyncza maszyna Primoco One 150 jest w stanie pozostać w powietrzu choćby do 15 godzin, więc gdy jeden dron ląduje na ziemi w celu uzupełnienia paliwa, drugi pozostaje w ruchu i nadaje sygnał sieci komórkowej.
Ważnym elementem tego rozwiązania jest to, iż w ramach testów drona Primoco One 150 działającego jako latająca stacja bazowa zastosowano satelitarny system transmisji danych. Dzięki temu drony mogły łączyć się z satelitami (i siecią szkieletową) bez konieczności instalowania dodatkowych stacji naziemnych. W efekcie rozwiązanie to może działać w miejscach, gdzie normalnie nie ma infrastruktury komórkowej, a przydałoby się zachować łączność ze światem.
Rozwiązanie, które jest w stanie dostarczyć internet w trudno dostępnych miejscach
Mimo iż w wielu krajach – w tym w Polsce – sieci komórkowe docierają do znaczącej części całej populacji, wciąż znajdują się miejsca, gdzie brakuje jakiejkolwiek łączności z internetem. Są to tzw. białe plamy. Test w Czechach został przeprowadzony w najgorszych możliwych dla sieci warunkach: trudny teren, Obszar Chronionego Krajobrazu Brdy (gdzie normalnie brakuje nadajników sieciowych) oraz ok. 1900 biegaczy.
Dwie latające stacje bazowe poradziły sobie idealnie. Nikomu nie przeszkadzały, nie wymagały też stawiania infrastruktury w chronionym obszarze. Technologia w tej chwili ma być wykorzystywana w konkretnych sytuacjach (np. w scenariuszach operacyjnych).















