
Stany Zjednoczone lubią ostatnio modyfikować mapy, ale najnowsza propozycja nie przypadła im do gustu.
Zmianę zaproponowało Togo, które zostało poparte przez państwa Unii Afrykańskiej. Chodzi o rezygnację ze stosowanej od XVI w. mapy Merkatora. Alternatywą jest z kolei opracowana w 2018 r. mapa Equal Earth.
The United Nations General Assembly voted Friday to adopt a new world map that makes the African continent bigger while shrinking North America and Europe, drawing ire from Washington.https://t.co/3tc21TRRQK pic.twitter.com/FfiTcA7lDW
— AFP News Agency (@AFP) September 4, 2026Dobrze znana nam mapa, stworzona w 1569 r. przez flamandzkiego matematyka Gerarda Merkatora, rzeczywiście wprowadza lekki zamęt. Jak wyjaśnia PAP, problem polega na tym, iż regiony w pobliżu równika wydają się być znacznie mniejsze niż w są rzeczywistości. Tymczasem te leżące najbliżej biegunów są z kolei dużo większe.
Dobitnym przykładem jest Grenlandia, która na tej mapie jest prawie taka sama jak cała Afryka. Tak naprawdę jest jednak 14 razy mniejsza. Cytowany przez PAP minister spraw zagranicznych Togo Robert Dussey przekonuje, iż mapy wpływają na nasze postrzeganie świata i to one odpowiadają za wyobrażenia ludzi. Kiedy więc jakiś kontynent lub kraj wydaje się być znacznie mniejszym niż w rzeczywistości, może być postrzegany inaczej i np. przez wielu marginalizowany lub przynajmniej niedoceniany. Dokładnie tak samo jest z językiem – słowa mają moc i używając niektórych wyrażeń możemy kogoś niepotrzebnie urazić lub utrwalać błędne stereotypy.
Prof. geografii Uniwersytetu Syracuse Mark Monmonier stwierdził wręcz, iż mapa Merkatora przydaje się w zasadzie wyłącznie w nawigacji. Posługiwanie się nią w innych przypadkach nie ma sensu.
Z tym nie zgodzili się jednak Amerykanie
Stany Zjednoczone były jedynym państwem, które nie poparły rezolucji. Sześć państw (Estonia, Gruzja, Litwa, Mołdawia, Serbia i Ukraina) wstrzymało się od głosu.
Według przedstawicieli Stanów Zjednoczonych rezolucja odwraca uwagę od palących problemów świata i promuje pewien „program polityczny”.
To naprawdę zabawne, iż akurat to uwiera Amerykanów. Przypomnijmy, iż niedawno Jezioro Ontario, przechodzące przez granicę USA i Kanady, przemianowano na Jezioro Ameryka.
Zmiana nazwy Jeziora Ontario na Jezioro Ameryka ma czysto polityczny charakter. To decyzja podjęta ze względu na w tej chwili trwający spór handlowy USA z Kanadą. najważniejsze jest położenie Jeziora Ontario, które podobnie jak cztery z Pięciu Wielkich Jezior Ameryki Północnej leży na granicy Kanady i Stanów Zjednoczonych. Nazwa odnosi się do prowincji Kanady o tej samej nazwie, której stolicą i największym miastem jest Toronto leżące na brzegu akwenu, o który trwa spór – wyjaśniał Albert Żurek.
Jeszcze wcześniej Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze nakazujące sekretarzowi spraw wewnętrznych przyjęcie nazwy Zatoka Amerykańska zamiast dotychczasowej i obowiązującej na całym świecie nazwy Zatoka Meksykańska.
Pewnie wielki amerykański geograf przyklasnąłby pomysłowi, gdyby tylko dołożono jedną drobną zmianę: np. zamiast Oceanu Atlantyckiego mielibyśmy Ocean Amerykański. Być może zadowoliłby się korektą jeziora lub chociaż rzeki płynącej przez Togo, by kojarzyła się ze Stanami lub – niech już będzie! – urzędującym prezydentem. Na szczęście nikt takich negocjacji nie podejmował.
A sama rezolucja wcale nie będzie wielkim przewrotem. Nie chodzi o palenie map na stosie i zakazywanie tych dobrze znanych. Za to sugeruje się, aby promować posługiwanie się tymi bardziej odpowiadającymi rzeczywistości. Cóż, wydawać by się mogło, iż to naturalne podejście, ale nie dla wszystkich.












