Gdy debiutowały karty graficzne GeForce RTX 5000 z generacji Blackwell, jednym z głośniejszych tematów było ciche usunięcie czujników, umożliwiających precyzyjną diagnostykę w zakresie określania temperatur dla hot spotu, czyli najmocniej grzejącego się miejsca w rdzeniu graficznym. NVIDIA w bardzo mętny i pokrętny sposób tłumaczyła to niedługo po debiucie kart. Teraz jednak sytuacja uległa zmianie, a kolejne programy diagnostyczne wydały aktualizacje, które w końcu pozwalają zmierzyć ów parametr.