Nowy iPad mini z A20 Pro w końcu trafił w moje ręce, więc czas na szybki unboxing i pierwsze wrażenia.
Mam najmocniejszą konfigurację z 512 GB pamięci, pełnym CPU i GPU oraz podwójnym, 16-rdzeniowym Neural Engine, a do tego ekran ze szkłem nanostrukturalnym. Nie ukrywam, iż za nanostrukturą specjalnie nie przepadam, bo negatywnie wpływa na kontrast, ale w przypadku tak małego urządzenia, z którego można wygodnie korzystać na zewnątrz, może mieć ona więcej sensu. Przy okazji porównuję nowego miniaka ze starym iPadem mini drugiej generacji i muszę przyznać, iż różnica w masie, grubości, wielkości ekranu i przede wszystkim wygodzie trzymania jest ogromna. Rozpakowuję też nowe Smart Folio wykonane z TechWoven, czyli materiału, którego przez cały czas nie potrafię polubić, chociaż sam pomysł na magnetyczne mocowanie i dwa kąty ustawienia urządzenia jest bardzo dobry. To dopiero pierwsze spotkanie, a nie pełna recenzja — adekwatne testy wydajności, ekranu i codziennego użytkowania dopiero przede mną. Dlatego dajcie znać w komentarzach, co konkretnie chcielibyście sprawdzić. Szczególnie interesują mnie zastosowania, w których mały, lekki iPad rzeczywiście sprawdza się lepiej niż jego większe rodzeństwo.
Powiązane materiały
iPad mini OLED – mały, ale wariat! Unboxing i pierwsze wrażenia
Jeśli artykuł Nowy iPad mini 512 GB – nanostruktura, Smart Folio i porównanie generacji nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu













