Opłata reprograficzna, czyli nowa danina od telefonów, tabletów i innych urządzeń elektronicznych, nie zaczęła obowiązywać 1 stycznia 2026 roku, jak pierwotnie planowano. Wciąż realizowane są bowiem uzgodnienia międzyresortowe. Nie oznacza to jednak, iż opłata w ogóle nie wejdzie w życie.
Od 1 stycznia 2026 roku miało wejść w życie znowelizowane rozporządzenie dotyczące opłaty reprograficznej. Nowe przepisy miały objąć szeroką gamę urządzeń codziennego użytku, które użytkownicy mogą wykorzystywać do kopiowania treści na własny użytek. Chodzi między innymi o telefony, tablety, telewizory z funkcją nagrywania, laptopy, komputery stacjonarne czy dyski twarde. W praktyce jednak wprowadzenie rozporządzenia nie nastąpiło zgodnie z pierwotnym harmonogramem, ponieważ uzgodnienia międzyresortowe wciąż realizowane są i opóźniły dalsze prace.
Z informacji zamieszczonych na stronie Rządowego Centrum Legislacji wynika, iż projekt rozporządzenia przygotowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przeszedł już konsultacje społeczne. przez cały czas jednak trwa proces uwzględniania zgłoszonych uwag oraz dopracowywania szczegółów w ramach współpracy między resortami. W połowie grudnia odnotowano ostatnie komentarze i propozycje zmian. Dopiero po zakończeniu tych prac projekt będzie można skierować do kolejnych etapów procedury, w tym do podpisu ministra. Na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie nastąpi ten krok i kiedy przepisy faktycznie wejdą w życie.
Kto faktycznie zapłaci więcej?
Rząd zapewnia, iż nowa opłata nie będzie obciążać użytkowników i nie zasili budżetu państwa. Obowiązek jej uiszczenia spoczywać ma wyłącznie na producentach lub importerach urządzeń. Mimo tych zapewnień, część konsumentów obawia się, iż firmy mogą przerzucać koszty na klientów, podnosząc nieznacznie ceny. W Polsce konsumenci dobrze znają ten mechanizm i zdają sobie sprawę, iż ostateczna cena produktów zależy zarówno od strategii producentów, jak i marż detalistów.
– Stawki opłat zostały ustalone tak, aby były sprawiedliwe i minimalnie wpływały na konkurencyjność rynkową. Opłata stanowi ułamek wartości sprzedawanych urządzeń i jest rozłożona na dużą liczbę produktów. To sprawia, iż jej wpływ na cenę końcową dla konsumenta jest marginalny – tłumaczy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Ministerstwo dodaje, iż podobne rozwiązania od lat obowiązują w większości państw Unii Europejskiej. Co więcej, przykłady europejskie pokazują, iż choćby przy wyższych opłatach ceny tych samych modeli urządzeń bywają niższe niż w Polsce.
Po co te zmiany?
Opłata reprograficzna, funkcjonująca w Polsce od lat dziewięćdziesiątych i dostosowywana nowelizacją do realiów 2026 roku, ma na celu rekompensowanie twórcom strat wynikających z legalnego kopiowania muzyki, filmów, książek czy obrazów na własny użytek. Dlatego często określa się ją mianem „rekompensaty uczciwej kultury”.
Większość państw europejskich obejmuje opłatą nowoczesne urządzenia umożliwiające kopiowanie treści. Dotychczas w Polsce przepisy dotyczyły przede wszystkim sprzętu sprzed ery cyfrowej, takiego jak magnetofony, magnetowidy, faksy czy odtwarzacze mp3. W efekcie wpływy były jednymi z najniższych w Europie, mimo ogromnego rynku nowoczesnej elektroniki.
Opłata miała obowiązywać od 1 stycznia 2026 / Źródło: Freepik.com.Resort kultury chce to zmienić. Zamiast trzech osobnych list urządzeń wprowadzi jedną tabelę, a liczbę kategorii sprzętu zmniejszy z 65 do 19. Opłata dla telefonów, tabletów i podobnych urządzeń ma wynieść 1 procent, a dla pozostałych maksymalnie 2 procent. Wszystkie wpływy mają trafiać do środowisk twórczych, co według szacunków może przynieść artystom dodatkowo 150–200 milionów złotych rocznie. Środki będą dzielone między organizacje reprezentujące twórców oraz Fundusz Wsparcia Artystów Zawodowych.
Fundusz ma szczególne znaczenie dla twórców pracujących w formule freelancingu, którzy często nie mają innych źródeł ubezpieczenia społecznego ani zdrowotnego. Z jego środków finansowane będzie dofinansowanie składek, co pozwoli zapewnić bezpieczeństwo emerytalne i zdrowotne osobom, które w tej chwili pozostają bez stabilnego ubezpieczenia.
Nowa instytucja, Polska Izba Artystów, będzie zarządzać funduszem w formule quango, czyli państwowej osoby prawnej kierowanej przez środowisko artystyczne. W Radzie PIA dwie trzecie miejsc zajmą delegaci organizacji twórczych, a sama rada wybierze dyrektora instytucji, a nie minister kultury.
Resort kultury podkreśla także, iż rynek RTV, AGD i elektroniki użytkowej w Polsce wart jest ponad 44 miliardy złotych rocznie. choćby niewielkie zmiany w systemie opłat mogą więc znacząco poprawić sytuację twórców, nie wpływając istotnie na ceny dla konsumentów.
Opłata od telefonów podniesie ceny urządzeń?
Mimo zapewnień ze strony rządu, wiele osób obawia się, iż firmy mogą próbować przerzucić opłatę na klientów. Ministerstwo przyznaje, iż nie ma wpływu na politykę cenową poszczególnych marek, ale zaznacza, iż stawka 1 procent jest na tyle niska, iż jej wpływ na ceny detaliczne powinien być praktycznie niezauważalny. Dla lepszego zobrazowania potencjalnych różnic warto policzyć, o ile mogłyby wzrosnąć ceny, gdyby producenci w całości przenieśli opłatę na klientów.
Smartfon kosztujący dziś 5000 zł mógłby zdrożeć o 50 zł, czyli do 5050 zł, a model w cenie 3000 zł o 30 zł, do 3030 zł. Tablet wart 2500 zł mógłby podrożeć o 25 zł, do 2525 zł, a laptop lub komputer przenośny kosztujący 4000 zł o 40 zł, do 4040 zł. Telewizor w cenie 3500 zł mógłby zdrożeć o 35 zł, do 3535 zł.
Czy konsumenci faktycznie odczują te różnice, przekonamy się dopiero po wprowadzeniu opłaty.

1 dzień temu








