
Ninja CRISPi to najciekawszy air fryer ostatnich miesięcy. Początkowo sądziłem, iż unikalny pomysł na urządzenie jest mocno przestrzelony. Codzienna praktyka udowodniła jednak, iż Amerykanie z Ninja wpadli na coś świeżego i niezwykle praktycznego.
– Przenośny air fryer? Panie, a na co to komu! Przecież i tak musisz podłączyć go kablem do zasilania. Co z tego, iż jest mały i poręczny, skoro koniec końców pozostaje uwiązany do gniazda sieciowego – tak sobie myślałem, wyjmując Ninja CRISPi z pudełka. Idea przenośnej frytkownicy beztłuszczowej kompletnie do mnie nie przemawiała. choćby mimo tego, iż jestem fanatykiem air fryerów.
Recenzję zrobić jednak trzeba. Ninja CRISPi stanął więc na kuchennym blacie w katowickim mieszkaniu i zaczął być używany. Codzienna kulinarna praktyka sprawiła, iż zdałem sobie sprawę z popełnionego błędu myślowego. Tu wcale nie chodzi o to, iż air fryer jest przenośny. Największą zaletą tego sprzętu jest to, czego nie podłącza się do prądu: szklana misa, którą mogę od razu wziąć do pracy. Albo położyć na stole w ogrodzie.
Geniusz Ninja CRISPi tkwi w dwóch żaroodpornych misach. Nagrzewający „kapelusz” to tylko dodatek.
W zestawie Ninja CRISPi znajdują się trzy główne elementy: pokrywa grzewcza z kablem oraz interfejsem sterującym, duże naczynie żaroodporne oraz małe naczynie żaroodporne. Air fryer działa w taki sposób, iż pokrywę nakładamy na wybraną szklaną misę, podłączamy do prądu, wybieramy program i pieczemy bez tłuszczu. Trochę jak gotowanie w garnku, tylko z ciepłem od góry, nie od spodu.
- duże naczynie żaroodporne: 3,8l
- małe naczynie żaroodporne: 1,4l


Teraz najlepsze: naczynia żaroodporne to samodzielne elementy, z własnymi pokrywami oraz ochronnymi uchwytami i podstawami. To daje gigantyczne możliwości. Po pierwsze, nie musimy wykładać jedzenia na talerz albo do misy, chcąc przenieść je na stół w jadalni. Po drugie, takie naczynie możemy przykryć dodatkową pokrywą (nie tą z kablem) z zestawu i zabrać np. do pracy. Albo na siłownię.
Dzięki ochronnym uchwytom oraz stopkom, żaroodporna misa może być przenoszona od razu po pieczeniu. Nie oparzymy się, a jednocześnie temperatura zawartości w środku jest trzymana. Z kolei do środka każdego naczynia mieści się tacka ogumiona po bokach, zapewniająca przepływ strumieni ciepłego powietrza także od dołu.
Zacząłem robić żonie obiady do pracy prosto w małej misie. Z dużej sam jem na home office.
Przyznaję bez bicia: Ninja CRISPi sprawia, iż użytkownik gwałtownie robi się wygodny. Kiedy mam mało czasu, jem potrawę bezpośrednio ze szklanej misy, zaraz po ściągnięciu grzewczego „kapelusza”. W ten sposób nie tracę czasu w wyjmowanie talerzy i ich mycie, a ściany misy sprawiają, iż moja potrawa pozostaje ciepła. Wiem, mało to estetyczne, ale czasem człowiek nie ma czasu, aby zadbać o odpowiednią formę posiłku.
W mniejszej misie Ninja CRISPi zostawiam z kolei obiad żonie. Wieczorem wrzucam do air fryera np. warzywa, mięso i frytki, następnie wszystko piekę i szczelnie zamykam. Po pewnym czasie naczynie wkładam do lodówki, a żona wyjmuje je rano, wychodząc do pracy. Podobna czynność w tradycyjnym air fryerze wymaga dodatkowych pojemników oraz przekładania.


Wadą jest natomiast mała kontrola oraz przesadne uproszczenie Ninja CRISPi.
Panel sterowania na „kapeluszu” jest mocno wybrakowany. Na ekranie możemy ustawić wyłącznie czas działania frytkownicy oraz tryb pieczenia. Nie widzimy natomiast temperatury i to dla mnie największa wada. Jako wierny akolita kościoła air fry, mam wypalone z tyłu głowy wartości temperatur dla poszczególnych potraw oraz składników. Ninja Ninja CRISPi nie pozwala ich wprowadzić.
Co mamy zamiast ustawiania temperatury? Cztery tryby: keep warm, recrisp, roast oraz air fry, o rosnącej temperaturze. Zgaduję, iż maksymalny tryb o nazwie air fry działa w 180 – 200 stopniach. Na więcej raczej nie pozwala przenośny układ urządzenia oraz moc wynosząca 1700W. jeżeli macie przepisy w 240 stopniach – ta maszyna raczej sobie z nimi nie poradzi.
Za to jestem fanem tego, jak prosto działa osadzanie „kapelusza” na misę. Po prostu nakładasz element grzewczy. Żadnych zatrzasków. Żadnych uchwytów. Żadnych klipsów. Przyciskasz niczym stempel i gotowe. Mimo tak prostego rozwiązania retencja ciepła jest wysoka, w zasadzie nie dochodzi do uchodzenia przez element łączący. Inżynierowie Ninja się popisali.
Ninja CRISPi zdecydowanie nie jest najmocniejszym air fryerem na rynku. Za to okazał się kosmicznie praktyczny.
Jest coś kapitalnego w możliwości upieczenia potrawy, a potem po prostu wzięcia jej do pracy, bez konieczności przekładania składników oraz pakowania. Żaroodporna szklana misa kapitalnie spisuje się w praktyce. Czy to podczas przygotowywania posiłków na wynos, czy pospiesznego jedzenia bez brudzenia talerzy na home office.


Nie mogę się doczekać lata, kiedy naczynie z ciepłym jedzeniem będę mógł przenosić od razu do ogrodu. Rybki, kiełbaski, frytki, wrapy, choćby podpieczone kanapki – z kuchni prosto do altanki. Może i fanaberia, ale w takich scenariuszach Ninja CRISPi będzie się świetnie realizował. Jednocześnie jest to frytkownica ewidentnie dla osób, które mają mało czasu, żyją w pośpiechu i lubią proste, funkcjonalne rozwiązania.
Wisienką na torcie tej praktycznej prostoty jest mycie. Misy można włożyć do zmywarki, a ich pucowanie w zlewie jest banalnie proste. Nie to co szuflady tradycyjnych air fryerów. Szkło robi robotę, materiał ma gigantyczną przewagę nad metalowymi kieszeniami standardowych modeli. Zdaniem niektórych szkiełko pozytywnie wpływa na walory smakowe, ale to już kwestia mocno subiektywna.
Największe zalety:
- Kapitalny pomysł z wykorzystaniem szklanych żaroodpornych naczyń
- Posiłek bierzesz ze sobą razem z naczyniem. Zero przekładania
- Mycie tak łatwe, iż inne air fryery się chowają
- Prosty, ale dobrze działający mechanizm pokrywy
- Uchwyty i podstawki umożliwiające natychmiastowe korzystanie z mis
Największe wady:
- Brak możliwości ustawienia dokładnej temperatury
- Sprzęt dla dwóch osób, nie całej rodziny
- Brak możliwości pieczenia warstwowego w jednej misie
- Szkoda, iż uchwytów nie da się odłączyć od mis
Ninja CRISPi to jeden z najciekawszych air fryerów na rynku, do tego najbardziej praktyczny. Funkcjonalne rozwiązanie dla dwóch osób, udające przy okazji lunch boksa.














