
AMD właśnie ogłosiło jedną z najważniejszych aktualizacji swojej technologii skalowania obrazu od czasu premiery FSR 4. I tym razem nie chodzi wyłącznie o poprawę jakości obrazu. Znacznie ciekawsze jest to, gdzie nowa technologia trafi.
Przez ostatnie dwa lata wokół technologii upscalingu narosła dość zabawna sytuacja. Jeszcze kilka lat temu FidelityFX Super Resolution było przedstawiane głównie jako otwarta alternatywa dla DLSS od Nvidii. Dziś wojna nie toczy się już tylko o liczbę klatek na sekundę. Stawką jest jakość obrazu, skuteczność modeli AI, rekonstrukcja detali, a choćby to, kto lepiej poradzi sobie z ray tracingiem.
Problem AMD polegał na tym, iż choć FSR 4 było ogromnym krokiem naprzód względem FSR 3.1, to jednocześnie pozostawało technologią mocno ograniczoną sprzętowo. Korzystać mogli z niej przede wszystkim posiadacze najnowszych kart Radeon RX 9000 opartych na architekturze RDNA 4. Teraz firma zdecydowała się mocno poszerzyć grono odbiorców.
FSR 4.1 przestaje być zabawką wyłącznie dla najnowszych Radeonów
W opublikowanym komunikacie AMD poinformowało, iż najnowsza wersja technologii AMD FSR Upscaling 4.1 będzie dostępna nie tylko dla kart Radeon RX 9000, ale również dla Radeonów RX 6000, procesorów Ryzen AI 9, Ryzen AI Max, wybranych układów Ryzen Z2, a także konsol Xbox. To bardzo istotna zmiana.
Dotychczas AMD konsekwentnie budowało przekaz sugerujący, iż nowoczesny, oparty na uczeniu maszynowym upscaling wymaga najnowszej architektury GPU. Tymczasem firma właśnie pokazuje, iż znaczna część korzyści może zostać przeniesiona na sprzęt, który trafił do sklepów kilka lat temu.
Szczególnie interesujący jest tutaj Radeon RX 6000. Mówimy przecież o kartach wykorzystujących architekturę RDNA 2, która zadebiutowała jeszcze w 2020 r. To właśnie na niej oparto również konsole PlayStation 5 i Xbox Series X|S.
Innymi słowy, technologia, która jeszcze niedawno wydawała się zarezerwowana dla najnowszego sprzętu, zaczyna schodzić znacznie niżej w hierarchii produktów.
AMD obiecuje lepszą jakość obrazu i więcej FPS
Według firmy FSR Upscaling 4.1 ma oferować zarówno poprawę jakości obrazu, jak i wzrost wydajności. To oczywiście klasyczna obietnica wszystkich producentów upscalerów. Prawdziwe pytanie brzmi: jak bardzo?
Firma AMD zoptymalizowała model INT8, stworzony pierwotnie na potrzeby technologii skalowania FSR 4.1 dla procesorów graficznych AMD Radeon serii 7000, zapewniając tym samym obsługę układów AMD Radeon serii 6000, które zadebiutowały w 2020 r.Wcześniejsze testy sugerowały, iż FSR 4.1 rzeczywiście poprawia rekonstrukcję drobnych szczegółów względem pierwszej wersji FSR 4. Szczególnie dobrze widać to na elementach takich jak roślinność, cienkie przewody, siatki ogrodzeń czy drobne tekstury znajdujące się w ruchu. To właśnie tam od lat AMD miało największe problemy.
Starsze wersje FSR często cierpiały na migotanie detali, rozmywanie obrazu oraz charakterystyczne artefakty widoczne podczas ruchu kamery. W praktyce oznaczało to, iż choćby jeżeli licznik FPS wyglądał imponująco, wielu bardziej wymagających graczy wolało pozostać przy DLSS. FSR 4 był pierwszym wydaniem, które naprawdę zaczęło zmniejszać tę różnicę. FSR 4.1 ma być kolejnym krokiem.
FSR 4.1 debiutuje oficjalnie w mobilnych układach APU, które napędzają wydajne laptopy oraz stacje robocze typu mini-PCNie jest jednak tajemnicą, iż Nvidia przez cały czas zachowuje przewagę jakościową. choćby testy przychylne AMD wskazują, iż nowe FSR 4.1 wyraźnie poprawia obraz względem poprzednika, ale przez cały czas nie we wszystkich scenariuszach dorównuje najnowszym wersjom DLSS. I właśnie dlatego ruch AMD można uznać za bardzo rozsądny.
AMD najwyraźniej zrozumiało, iż nie wygra wyścigu wyłącznie nowym sprzętem
FSR 4.1 na urządzeniach wyposażonych w procesory Ryzen AI 9 oraz AMD Ryzen AI Z2 Extreme / Ryzen Z2 Extreme / Ryzen Z2 APrzez ostatni rok Nvidia skutecznie budowała przewagę wokół sztucznej inteligencji. DLSS przestało być dodatkiem. Dla wielu graczy stało się jednym z najważniejszych argumentów przy wyborze karty graficznej. AMD nie ma dziś komfortu rywalizowania wyłącznie surową wydajnością.
Firma musi przekonać użytkowników, iż jej ekosystem również rozwija się szybko, a inwestycja w Radeona nie oznacza pozostawania dwa kroki za konkurencją. Najprostszym sposobem na osiągnięcie tego celu jest dostarczanie nowych funkcji również właścicielom starszego sprzętu.
To podejście mocno przypomina strategię Microsoftu w świecie konsol. o ile nowa technologia trafia jednocześnie do kilku generacji urządzeń, jej potencjalna baza użytkowników natychmiast rośnie o miliony osób. Deweloperzy znacznie chętniej inwestują wtedy czas w implementację danego rozwiązania.
Najciekawszy element komunikatu? Xbox
CTO konsol Xbox, Scott Van Vliet, potwierdza, iż technologia skalowania FSR 4.1 niedługo trafi na konsole Xbox Series X|S.W całym ogłoszeniu AMD najbardziej intrygujący jest jeden krótki fragment mówiący o obsłudze konsol Xbox. Firma nie podała jeszcze wielu szczegółów technicznych, ale sam fakt pojawienia się konsol Microsoftu na liście obsługiwanych urządzeń może oznaczać, iż kolejne gry na Xbox Series X i Series S otrzymają bardziej zaawansowaną wersję skalowania obrazu.
To szczególnie ważne dla Xbox Series S.
Konsola Microsoftu od dawna balansuje na granicy możliwości sprzętowych w przypadku najbardziej wymagających produkcji AAA. Każda poprawa efektywności renderowania może więc okazać się bardzo cenna. o ile FSR 4.1 rzeczywiście zapewni zauważalnie lepszą jakość obrazu przy podobnym koszcie wydajnościowym to właściciele słabszej konsoli Microsoftu mogą być jednymi z największych beneficjentów całej aktualizacji.
Wojna o upscaling dopiero się rozkręca
AMD długo pozostawało w tej kategorii krok za Nvidią. FSR 4 znacząco poprawiło sytuację, a FSR 4.1 wygląda na kolejną próbę zmniejszenia dystansu. Nie oznacza to jeszcze końca przewagi DLSS. Ale oznacza coś być może ważniejszego dla posiadaczy Radeonów: technologie, które jeszcze niedawno wydawały się zarezerwowane dla najnowszego sprzętu, zaczynają trafiać również do komputerów i konsol stojących w salonach od kilku lat. A to zwykle najlepsza wiadomość, jaką może usłyszeć użytkownik elektroniki. Zwłaszcza wtedy, gdy nie musi kupować nowej karty graficznej za kilka tysięcy złotych.







