
Czy jesteśmy sami we wszechświecie? To pytanie, które od dekad elektryzuje nie tylko fanów fantastyki, ale przede wszystkim naukowców. NASA właśnie uznała, iż czas przestać teoretyzować i przejść do konkretnego działania.
Amerykańska agencja kosmiczna NASA wrzuciła właśnie wyższy bieg w projekcie Habitable Worlds Observatory (HWO), potężnego teleskopu nowej generacji, który ma jeden, konkretny cel: znaleźć ślady życia na planetach oddalonych od nas o setki lat świetlnych. Technologię do tych poszukiwań stworzą prawdziwi giganci z branży kosmicznej i wojskowej. Habitable Worlds Observatory przetłumaczyć można jako obserwatorium światów nadających się do zamieszkania.
„Czy jesteśmy sami we wszechświecie?” to śmiałe pytanie, na które trzeba odpowiedzieć, ale nasz naród jest gotowy podjąć to wyzwanie. Dzięki Habitable Worlds Observatory, NASA wyznaczy nowe granice dla ludzkiej eksploracji kosmosu – powiedział Shawn Domagal-Goldman, dyrektor Działu Astrofizyki w siedzibie głównej NASA w Waszyngtonie.
Siedmiu wspaniałych i niezwykła technologia
NASA nie zamierza działać w pojedynkę. Zamiast budować wszystko własnymi siłami w zamkniętych laboratoriach, agencja postawiła na sprawdzony model współpracy z sektorem prywatnym. Siedem czołowych firm technologicznych otrzymało właśnie trzyletnie kontrakty, aby wspólnie stawić czoła wyzwaniom inżynieryjnym, które dziś wydają się niemal niemożliwe do pokonania.
Na liście wykonawców znalazły się takie potęgi jak Lockheed Martin, Northrop Grumman, BAE Systems Space and Mission Systems czy L3Harris, a także specjaliści z Astroscale, Busek i Zecoat.
Każdy z tych podmiotów ma przed sobą tytaniczne zadanie. Muszą oni zaprojektować podzespoły, które pozwolą HWO analizować światło przechodzące przez atmosfery planet krążących wokół odległych gwiazd.
To właśnie tam, w widmie świetlnym, kryją się chemiczne podpisy, tak zwane sygnatury biologiczne, które mogą świadczyć o obecności tlenu, metanu czy innych gazów produkowanych przez żywe organizmy.
Ludzkość czeka na przełom, który mógłby nam pomóc odpowiedzieć na najważniejsze pytania w kwestii życia we Wszechświecie. Zamierzamy maksymalnie przyspieszyć terminy, aby te odkrycia stały się rzeczywistością – powiedział Jared Isaacman, administrator NASA.
Stabilność mierzona w pojedynczych atomach
Jeśli myśleliście, iż Teleskop Jamesa Webba był szczytem technologii, to Habitable Worlds Observatory ma zamiar zawiesić poprzeczkę jeszcze wyżej. Aby misja zakończyła się sukcesem, inżynierowie muszą stworzyć system optyczny o stabilności, która wymyka się ludzkiej wyobraźni.
Teleskop będzie musiał zachować precyzję działania z marginesem błędu rzędem wielkości pojedynczego atomu (!!!). To kluczowe, ponieważ choćby najmniejsze drgania mogłyby zniekształcić dane pochodzące z obiektów oddalonych o tysiące lat świetlnych.
HWO nie będzie tylko większym Hubble’em. To maszyna, która ma pracować na technologiach, które jeszcze nie istnieją.
Planowany termin startu przypada na późne lata 30. lub wczesne 40. XXI wieku, co daje inżynierom blisko dwie dekady na wynalezienie rozwiązań godnych przyszłości.
Kluczowym elementem konstrukcji będzie nowatorski koronograf. To urządzenie ma być tysiące razy czulsze niż jakikolwiek instrument tego typu zbudowany do tej pory. Jego zadaniem jest precyzyjne blokowanie oślepiającego światła gwiazd, aby teleskop mógł dostrzec krążące wokół nich planety, a spektroskopy zbadać skład atmosfery egzoplanety.
Więcej na Spider’s Web:
Kosmiczny warsztat, czyli teleskop na lata
Jedną z najważniejszych lekcji, jakie NASA wyciągnęła z historii, jest konieczność serwisowania swoich maszyn. Hubble przetrwał dziesięciolecia dzięki misjom naprawczym wahadłowców, podczas gdy James Webb, stacjonujący znacznie dalej, jest w zasadzie poza zasięgiem mechaników.
W przypadku Habitable Worlds Observatory agencja chce wrócić do idei serwisowalności. Konstrukcja ma być modułowa i przystosowana do przyszłych misji naprawczych lub modernizacyjnych.
Oznacza to, iż w przypadku uderzenia mikrometeoroidu lub awarii elektroniki, NASA będzie mogła wysłać misję ratunkową, która przedłuży życie teleskopu.
Pozostaje nam tylko uzbroić się w cierpliwość i trzymać kciuki za inżynierów, bo odpowiedź na pytanie o nasze miejsce we wszechświecie nigdy nie była tak blisko.







