
NASA udostępniła najpełniejszą mozaikę nieba z TESS. Widać na niej 679 potwierdzonych egzoplanet i 5165 kandydatów oczekujących na weryfikację.
NASA opublikowała najbardziej kompletną jak dotąd mozaikę całego nieba stworzoną przez teleskop TESS. Na jednym obrazie widać niemal 6000 zaznaczonych punktów: 679 potwierdzonych egzoplanet i 5165 kandydatów, czyli sygnałów, które wyglądają jak planety, ale przez cały czas wymagają weryfikacji. To wizualna mapa tego, jak wielkie stało się polowanie na światy poza Układem Słonecznym.
Fot. NASATa mapa robi wrażenie przede wszystkim liczbami, a nie grafiką
Teraz wreszcie widać skalę w jednym kadrze. Kolorowe kropki nie oznaczają miejsc, gdzie ktoś zobaczył planetę wprost. To lokalizacje gwiazd, przy których TESS zarejestrował sygnały planetarne: część już potwierdzono, reszta jest na liście podejrzanych.
Taka mozaika danych stanowi dla naukowców swoisty, szybki test rzeczywistości. Egzoplanety tak naprawdę już dawno przestały być traktowane jako pojedyncze, sensacyjne znaleziska. Zamiast tego tworzą potężny, statystyczny zbiór informacji. Odkrycia nie następują już punktowo, ale płyną szeroką falą: pojedyncza misja kosmiczna potrafi wygenerować tysiące tropów jednocześnie. Dopiero z tego ogromnego szumu informacyjnego na drodze żmudnej selekcji wyłuskuje się te najciekawsze i najlepiej udokumentowane obiekty, które stają się priorytetem dla przyszłych, najbardziej zaawansowanych obserwacji.
Wizualizacja z TESS nie jest więc jednolitym obrazem, tylko mozaiką złożona z wielu zdjęć. Czarne plamy to po prostu sektory nieba, których teleskop jeszcze nie objął swoim polem widzenia w danej fazie misji. w tej chwili znani kandydaci na planety to wynik zaledwie częściowego skanowania. Skoro przy niepełnej mapie mamy takie wyniki, to pełny obraz nieba musi przynieść znacznie większe liczby.
Jak TESS znajduje planety w morzu gwiazd?
Teleskop TESS nie poszukuje egzoplanet poprzez robienie im bezpośrednich zdjęć. Jego działanie opiera się tak naprawdę na ciągłym pomiarze jasności samych gwiazd. Kiedy z ziemskiej perspektywy planeta przesuwa się na tle tarczy swojej gwiazdy macierzystej, emitowane przez nią światło na krótki moment minimalnie słabnie. To właśnie to zjawisko, nazywane tranzytem, pozwala na identyfikację nowych obiektów.
Wygląda to jak powtarzalny dołek na krzywej blasku, czyli wykresie pokazującym, jak zmienia się jasność gwiazdy w czasie. jeżeli spadek jasności jest regularny, ma odpowiedni kształt i pasuje do modelu tranzytu, pojawia się kandydat na planetę. Potem zaczyna się trudniejsza część, a mianowicie potwierdzenie, iż to faktycznie planeta, a nie np. układ dwóch gwiazd, plamy na powierzchni gwiazdy albo efekt instrumentalny.
Zobacz także:
Jeden sektor to duży fragment nieba, na który teleskop patrzy przez około miesiąc. Takie długie wpatrywanie się pozwala wychwycić okresowe przygasania choćby wtedy, gdy planeta okrąża gwiazdę w ciągu kilkunastu lub kilkudziesięciu dni. Nowa mozaika powstała z 96 sektorów zebranych od kwietnia 2018 r. do września 2025 r., czyli do końca drugiej misji rozszerzonej.














