NASA będzie ścigać zaćmienie Słońca. Odrzutowcem oszukają czas

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Na ziemi całkowita faza potrwa maksymalnie 2 min 18 s. WB-57 lecący za cieniem Księżyca będzie obserwował koronę przez prawie 3 min.

NASA nie chce po prostu czekać, aż cień Księżyca przejdzie nad teleskopem. 12 sierpnia spróbuje polecieć razem z nim. Odrzutowiec WB-57 wzniesie się na ponad 15 km i rozpędzi do około 740 km/h, dzięki czemu dla znajdujących się na pokładzie kamer całkowite zaćmienie potrwa dłużej, niż dla kogokolwiek stojącego na ziemi.

Na ziemi 2 minuty i 18 sekund. W samolocie prawie 3 minuty

Tegoroczne całkowite zaćmienie Słońca nie należy do rekordowo długich. W najlepszym miejscu na powierzchni Ziemi całkowite zasłonięcie tarczy Słońca potrwa maksymalnie 2 min i 18 s. W większości pasa całkowitości będzie jeszcze krócej. NASA ma jednak sposób na oszukanie zegarka.

WB-57 poleci wzdłuż trasy zaćmienia w tym samym kierunku, w którym po powierzchni Ziemi przesuwa się cień Księżyca. Samolot oczywiście nie dogoni go na stałe, ale dzięki prędkości około 460 mil/h, czyli 740 km/h, dłużej pozostanie wewnątrz obszaru całkowitego zaćmienia.

Zamiast 2 min i 18 s instrumenty dostaną prawie 3 min obserwacji korony słonecznej. Dodatkowe kilkadziesiąt sekund może nie robić wrażenia przy zwykłej obserwacji nieba, ale w tym przypadku kamery wykonują co najmniej 20 zdjęć na sekundę. Każda kolejna sekunda oznacza więc następne dziesiątki klatek danych.

Na wysokości 15 km chmury przestają mieć znaczenie

Samo wydłużenie zaćmienia jest tylko jedną z zalet lotu. WB-57 wzniesie się na wysokość około 50 tys. stóp, czyli ponad 15 km. To znacznie wyżej, niż latają zwykłe samoloty pasażerskie i wystarczająco wysoko, aby znaleźć się ponad praktycznie całym zachmurzeniem, które mogłoby zepsuć obserwację z ziemi.

Naukowcy pozbywają się przy okazji dużej części atmosfery znajdującej się pomiędzy instrumentami i Słońcem. Kurz, para wodna i turbulencje pogarszają jakość obrazów wykonywanych z powierzchni. Co jeszcze ważniejsze, atmosfera pochłania część promieniowania podczerwonego.

Na pokładzie WB-57 będą pracowały cztery kamery systemu SAMI. Mają fotografować koronę w kilku zakresach światła widzialnego i podczerwieni. Niektóre z obserwowanych długości fal są z powierzchni Ziemi praktycznie niedostępne, dlatego korona była w nich dotychczas oglądana zaledwie kilka razy.

NASA chce zobaczyć, dlaczego korona jest tak absurdalnie gorąca

Podczas całkowitego zaćmienia Księżyc wykonuje dla astronomów pracę, której bardzo trudno dokonać jakimkolwiek instrumentem. Zasłania niezwykle jasną tarczę Słońca i pozwala dokładnie zobaczyć znacznie słabszą koronę – rozległą, zewnętrzną atmosferę naszej gwiazdy. Właśnie dlatego kilka minut całkowitości jest tak cennych.

Kamery NASA mają śledzić drobne struktury, przepływy materii i szybkie zmiany zachodzące w koronie. Badaczy interesują również protuberancje, czyli ogromne struktury z plazmy unoszące się ponad powierzchnią Słońca.

W tle pozostaje jedna z największych zagadek fizyki Słońca. Powierzchnia gwiazdy ma temperaturę około 5500 st. C, podczas gdy znajdująca się znacznie dalej od jej wnętrza korona rozgrzewa się do około miliona stopni. NASA chce lepiej zrozumieć mechanizm przekazywania tam energii oraz związek korony z wiatrem słonecznym rozchodzącym się później po całym Układzie Słonecznym.

Ten sam sprzęt ścigał już zaćmienie w 2024 r.

SAMI znajdował się na pokładzie WB-57 również podczas całkowitego zaćmienia Słońca nad Ameryką Północną 8 kwietnia 2024 r. Tym razem naukowcy poprawili ustawienia na podstawie tamtych doświadczeń. Zmienią m.in. czasy ekspozycji, ponieważ część najjaśniejszych struktur na zdjęciach z 2024 r. została prześwietlona. Nowe oprogramowanie ma też pozwolić szybciej przetworzyć zebrane dane.

Sam WB-57 jest natomiast niezwykłym narzędziem choćby bez zaćmienia. NASA posiada trzy takie maszyny. To mocno przebudowane samoloty o ogromnej rozpiętości skrzydeł, zdolne do prowadzenia badań na wysokościach sięgających około 18 km. Maszyny tej rodziny latają od dekad, a NASA wykorzystuje je m.in. do obserwacji zjawisk atmosferycznych i śledzenia statków kosmicznych.

W Polsce za cieniem nie trzeba gonić. Trzeba patrzeć na zachód

WB-57 będzie ścigał wąski cień całkowitego zaćmienia przechodzący m.in. przez Grenlandię, Islandię i Hiszpanię. Polska znajdzie się poza nim, więc Słońce nie zniknie nam całkowicie. Jak pisaliśmy w tekście: Nad Polską zabraknie Słońca. Kosmiczny zbieg okoliczności, u nas będzie to jednak najgłębsze zaćmienie od 27 lat. W zachodniej części kraju Księżyc zasłoni około 85 proc. tarczy Słońca, a maksimum przypadnie krótko po godz. 20.

To bardzo nietypowa sytuacja, bo zjawisko zbiegnie się z zachodem Słońca. Z części Polski ostatnia faza nie zakończy się więc klasycznym odsunięciem Księżyca od tarczy. Słońce po prostu schowa się za horyzontem wciąż częściowo zasłonięte.

Zaćmienie będzie miało także bardzo ziemskie konsekwencje. Jak pisaliśmy w tekście: Zaćmienie Słońca to duży problem. Z sieci nagle wyparuje 9,7 GW mocy, europejscy operatorzy przygotowują się na gwałtowny spadek produkcji energii z fotowoltaiki.

NASA będzie w tym czasie robić coś zupełnie odwrotnego, niż miliony ludzi na ziemi. Zamiast znaleźć dobre miejsce i czekać na cień, rozpędzi odrzutowiec i spróbuje przez kilkadziesiąt sekund dłużej przed nim uciekać. W przypadku zaćmienia kilka dodatkowych sekund jest luksusem. Na wysokości 15 km można go sobie dosłownie wywalczyć prędkością.

*Źródło grafiki wprowadzającej: NASA

Idź do oryginalnego materiału