Na potęgę budują broń jądrową. Satelity obnażyły sekret

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

To, co dzieje się w spowitych mgłą dolinach południowo-zachodnich Chin, miało pozostać tajemnicą. Jednak najnowsze zdjęcia satelitarne nie pozostawiają złudzeń.

Pekin nie tylko modernizuje, ale agresywnie rozbudowuje swój arsenał nuklearny w tempie, które zaskoczyło zachodnich analityków. W cieniu gór Syczuanu powstają instalacje, które mają zdefiniować układ sił w nowej erze rywalizacji supermocarstw.

Raport opublikowany przez New York Times, opierający się na analizie zdjęć satelitarnych, rzuca nowe światło na tajne obiekty w dolinach Zitong i Pingtong. To tam, z dala od wścibskich oczu, inżynierowie Państwa Środka wznoszą nowe bunkry i wały ochronne, przekształcając relikty epoki Mao Zedonga w nowoczesne centra produkcji broni jądrowej.

Tajemnice Trzeciego Frontu ożywają na nowo

Obiekty te są częścią legendarnej inicjatywy Trzeciego Frontu, zapoczątkowanej jeszcze sześć dekad temu. Wówczas dziesiątki tysięcy naukowców i robotników wykuwało w górskich zboczach imperium nuklearne, mające przetrwać ewentualne uderzenie ze strony USA lub ZSRR. Dziś te historyczne bazy otrzymują drugie życie i potężny zastrzyk technologii.

Więcej na Spider’s Web:

Szczególną uwagę analityków przykuwa dolina Zitong. Na zdjęciach widać tam nowy kompleks, który dosłownie najeżony jest rurami i instalacjami przesyłowymi. Eksperci nie mają wątpliwośc, iż taka infrastruktura sugeruje pracę z materiałami wysoce niebezpiecznymi.

Jeszcze ciekawiej robi się w pobliskim Pingtong. Obiekt chroniony podwójnym ogrodzeniem, zdominowany przez ponad 100-metrowy komin wentylacyjny, przeszedł w ostatnich latach gruntowną modernizację. Zainstalowano nowe otwory wentylacyjne i systemy rozpraszania ciepła, a tuż obok realizowane są kolejne prace budowlane. Wniosek? Chiny najprawdopodobniej produkują tam rdzenie plutonowe do nowych głowic.

Wyścig po tysiąc głowic. Chiny gonią gigantów

Skala tych działań jest imponująca i niepokojąca zarazem. Renny Babiarz, ekspert ds. wywiadu geoprzestrzennego, który analizował te obrazy, stwierdził wprost, iż zmiany widoczne w terenie idealnie wpisują się w szerszy cel Chin, jakim jest status globalnego supermocarstwa. Broń jądrowa jest integralną częścią tego planu. I liczby to potwierdzają.

https://twitter.com/Byron_Wan/status/2023564355049320617

Według najnowszych szacunków Pentagonu, na początku 2026 r. chiński arsenał nuklearny liczy już około 600 głowic. To stawia Chiny na trzecim miejscu na świecie, tuż za Rosją (około 5400 głowic) i Stanami Zjednoczonymi (ponad 5100).

Choć dystans do liderów wciąż jest ogromny, dynamika wzrostu budzi w Waszyngtonie lęk. Pekin jest na prostej drodze, by do 2030 r. posiadać już ponad 1000 głowic. Matthew Sharp, były urzędnik Departamentu Stanu, a w tej chwili analityk w MIT, ostrzega w rozmowie z New York Times, iż choć zapasy Chin są mniejsze, ich szybki przyrost drastycznie komplikuje globalną układankę bezpieczeństwa.

Sytuacja jest tym bardziej napięta, iż wygasają ostatnie traktaty kontroli zbrojeń między USA a Rosją. Waszyngton argumentuje, iż każde nowe porozumienie musi obejmować także Chiny, ale Pekin konsekwentnie odmawia udziału w negocjacjach, zasłaniając się dysproporcją sił. Tymczasem rozbudowa w Syczuanie trwa w najlepsze.

Podejrzany wstrząs w Lop Nor. Czy Chiny testują broń?

Oliwy do ognia dolewają doniesienia o domniemanych testach jądrowych. Christopher Yeaw, asystent sekretarza stanu, ujawnił podczas wydarzenia w Instytucie Hudsona sensacyjne dane dotyczące incydentu z czerwca 2020 r. Wówczas stacja sejsmiczna w Kazachstanie zarejestrowała wstrząs o magnitudzie 2,75, zlokalizowany w pobliżu chińskiego poligonu Lop Nor. Yeaw, posiadający doktorat z inżynierii jądrowej, jest niemal pewien, iż to nie było trzęsienie ziemi ani wybuch górniczy.

Według amerykańskiego urzędnika charakterystyka zdarzenia odpowiada testowi ładunku jądrowego. Organizacja ds. Traktatu o Całkowitym Zakazie Prób Jądrowych (CTBTO) zachowuje jednak dystans. Robert Floyd, sekretarz wykonawczy organizacji, potwierdził, iż system monitoringu wykrył dwa bardzo małe zdarzenia sejsmiczne w odstępie 12 sekund, ale dane są niewystarczające, by z całą pewnością potwierdzić nuklearny charakter eksplozji.

Systemy CTBTO są skalibrowane do wykrywania wybuchów o mocy od 500 ton trotylu, co sugeruje, iż jeżeli test miał miejsce, mógł być próbą o bardzo niskiej mocy.

Pekin, który podpisał, ale nie ratyfikował traktatu z 1996 r., stanowczo zaprzecza, jakoby przeprowadzał jakiekolwiek podziemne próby jądrowe. Ostatni oficjalny test Chiny przeprowadziły w 1996 r. Jednak połączenie zdjęć satelitarnych z Syczuanu i niewyjaśnionych wstrząsów w Lop Nor tworzy obraz mocarstwa, które po cichu, ale z żelazną konsekwencją, szykuje się na najgorsze scenariusze.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału