Na polskie wagony poczekamy. Już wiesz, czemu potrzebne są niemieckie

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

PKP Intercity czeka na 300 nowych wagonów, ale dostawa została znacznie opóźniona. jeżeli chcemy podróżować wygodnie, nie można obrażać się i tupać nóżką, iż polski przewoźnik sięga po używane pojazdy. I to z Niemiec!

W rozmowie z Rynkiem Kolejowym Jerzy Woliński, prezes Zarządu FPS H. Cegielski, potwierdził, iż „termin odbiorów pierwszych wagonów przesunie się”. PKP Intercity miało dostać premierowe pojazdy już w lipcu. Wiadomo jednak, iż tak się nie stanie.

Nowego terminu jeszcze nie znamy, ale nie będzie to 2026 r. Woliński celuje w „drugi kwartał 2027 roku”.

Umowa na dostawę 300 nowych wagonów została podpisana latem 2024 r. Zaznaczano, iż zamówienie może zostać powiększone o kolejne 150 pojazdów.

– Priorytetem PKP Intercity jest zwiększenie liczby miejsc dla naszych pasażerów. Realizacja zamówienia na choćby 450 wagonów zapewni niezbędny tabor do obsługi rosnącej liczby podróżnych. Wagony zapewnią pasażerom nowy standard podróży, będą wygodniejsze niż te, które dotychczas używaliśmy. Kupujemy je także z myślą o otwarciu krajowego rynku kolejowego na konkurencję – mówił wówczas Janusz Malinowski, prezes PKP Intercity.

Przywołanie tych słów doskonale pokazuje, co oznacza opóźnienie – PKP Intercity ma naprawdę spory problem

A liczba pasażerów rośnie i coraz więcej osób chce podróżować w Polsce pociągami. Pierwsze dostawy pomogłyby złapać oddech i sprostać rosnącym oczekiwaniom, ale… na razie nic z tego.

Prototyp wagonów szykowanych przez FPS H. Cegielski został zaprezentowany na ubiegłorocznych targach Trako w Gdańsku pod koniec września. Pokazowy egzemplarz wywołał mnóstwo negatywnych emocji. Testerzy zwracali uwagę, iż miejsca na nogi jest mało, a fotele są twarde. Przedziały sprawiały wrażenie ciasnych.

Podzielamy te spostrzeżenia – pojazd w obecnej formie nie spełnia naszych oczekiwań ani standardów, jakie chcemy zapewniać naszym pasażerom – napisał kilka dni później przewoźnik w komunikacie.

– Po targach rozpoczęliśmy więc intensywny proces ustalania szczegółów i nieco nowej, zmienionej koncepcji wyglądu i wyposażenia tych wagonów. Zmiany dotyczą przede wszystkim elementów, które dotyczą pasażera i które mają wpływ na komfort jego podróży. Przypomnę, iż zarówno my jak i PKP Intercity chcemy, żeby te wagony wniosły nową jakość do taboru przewoźnika – mówi w rozmowie z Rynkiem Kolejowym Jerzy Woliński.

Opóźnienie pokazuje, jak konieczna i trafna okazała się decyzja o zakupie przez PKP Intercity niemieckich używanych wagonów

Eksperci czy sami przedstawiciele przewoźnika już wcześniej podkreślali, iż pasażerów wozić trzeba tu i teraz, a tabor nie jest z gumy. Używane pojazdy pojawią się na polskich torach lada moment. Nie dość, iż prezentują się całkiem nieźle, to spełnią najważniejszą funkcję: będą w stanie zabrać pasażerów z dworców.

Janusz Malinowski, prezes PKP Intercity, pod koniec stycznia napisał, iż przewoźnik na zakup niemieckich wagonów przeznaczył raptem 0,4 proc. wydatków na tabor. Okazja trafiła się w naprawdę newralgicznym momencie, bo polska kolej przeżywa renesans. Ludzie chcą jeździć koleją i teraz przewoźnicy muszą zapewnić fotele.

https://twitter.com/J_Malinowski/status/2016175857560129960

Decyzja przewoźnika była więc rozsądna, a niepoważne były zarzuty pod adresem PKP Intercity. Jasne, można się unosić dumą, obrażać, iż do Polski trafiają składy z Niemiec. Tyle iż jak inaczej przewozić ludzi, którzy chcą jeździć pociągami? Powiedzieć, iż mają przyjść za rok, jak przyjadą nowe wagony?

Uratują nas używane wagony?

Dalsze zakupy pojazdów z drugiej ręki mogą okazać się niezbędne. Autor facebookowego bloga Love Peace Trains sugeruje, iż PKP Intercity powinno rozglądać się za kolejnymi okazjami.

Pomostowe rozwiązania, w tym wagony w dobrym stanie, są potrzebne i nic bardziej tego nie udowadnia jak konieczność czekania rok dłużej na nowe polskie wagony. W ubiegłym roku intercity przewiozło prawie 90 milionów pasażerów, wyciągając z krzaków i remontując wszystko co się da. Co dalej? – zadaje słuszne pytanie.

https://www.facebook.com/lovepeacetrains/posts/pfbid0n9p9gxG6hFVnmJwhpFsacsF17f94ZW24mwhgSCBDpUNGmdHnJ5DQ7mekBuyAygxrl

Alternatywa jest prosta: brak biletów, tłok w pociągach, nerwy i narzekanie na kolej, jak za starych, złych czasów. Zrobiono w ostatnich latach naprawdę wiele, aby odejść od tych stereotypów i skojarzeń. Byłoby fatalnie, gdyby cały ten wysiłek zaprzepaszczono. A żeby się tak nie stało, nie ma wyjścia – trzeba wspomóc się używanymi składami.

W nowe inwestujemy, ale trzeba na nie czekać. Po drodze zawsze coś się może wysypać. Bierzmy więc to, co jest, tym bardziej iż to wcale nie oznacza kroku wstecz. Niedawno zachwycano się w sieci czeskimi wagonami restauracyjnymi, które pochodziły z… 1978 r. Czasami to nie wiek świadczy o wygodzie czy jakości. Może jak już Polacy wsiądą do używanych niemieckich składów, to sami zmienią zdanie i zrozumieją, jak nieodpowiedzialnie zachowują się krytycy decyzji o takich zakupach?

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału