
Robovacs zaprezentował całą linię nowych robotów koszących, oferujących i nawigację bazującą na LiDARze, i RTK. Najciekawsze były jednak dwie inne rzeczy.
Zacznijmy jednak od tego, co w ogóle pokazał Robovacs, jeżeli chodzi o dbanie o nasz trawnik.
Ecovacs Goat w nowej odsłonie. A raczej czterech.

Na rynek w najbliższym czasie trafią aż cztery nowe modele robotów koszących ze stajni Ecovacs. Klienci będą mieli do wyboru:
- GOAT A3000 LiDAR Pro,
- GOAT A1600 LiDAR Pro,
- GOAT O1200 LiDAR Pro,
- GOAT O600 RTK.
Jak łatwo się domyślić, pierwsze trzy roboty korzystają do lokalizacji i nawigacji z LiDARu, a adekwatnie systemu HoloScope 360. Rozwiązanie wykorzystuje dwa LiDARy i kamerę z niezbędnym dopiskiem „AI”. Takie połączenie ma pozwolić nie tylko zarejestrować wszystkie przeszkody na trawniku, ale też przygotować kompletną, bardzo precyzyjną mapę całego ogrodu bez konieczności instalacji dodatkowych anten.

O dbanie o widoczność nieba z perspektywy robota albo stacji bazowej też nie trzeba się martwić.

Najciekawsza w tym wszystkim jest jednak obietnica idealnego koszenia przy krawędzi. Do tej pory większość robotów koszących – choćby tych naprawdę dobrych – z krawędziami radziła sobie co najwyżej średnio. To z kolei oznaczało, iż raz na jakiś czas trzeba się było przejść z podkaszarką i poprawić to, czego robot nie zrobił.

Nowa seria A i O od Ecovacsa ma ten problem rozwiązać. W jednej i drugiej serii (z małym wyjątkiem) zastosowano rozwiązanie TrueEdge Trimmer, które… ma ciąć właśnie idealnie przy krawędzi. Serię A wyposażono w tym celu w podwójny system tnący – jeden główny i jeden „boczny”. Łatwo zresztą rozpoznać roboty koszące z tym dodatkiem, bo każdy z nich ma dodatkową „dobudówkę” na obudowie, chroniącą właśnie bonusową linkę tnącą.

Wyjątek od reguły? Wariant O600 RTK. Tutaj dodatku krawędziowego nie ma. Z drugiej strony – dzięki temu to chyba najbardziej foremnie wyglądają kosiarka z całego zestawu.

Jeśli chodzi o pozostałe różnice techniczne, to seria A od serii O różni się chociażby zastosowaniem podwójnego układu dysków koszących. Jak wskazują też nazwy, A3000 jest w stanie w ciągu 12 godzin skosić do 3000 m2 trawnika, A1600 – 1600 m2, O1200 – 1200 m2 (ale w 15 godzin), a O600 RTK – 600 m2.

Zbliżone dość są też kąty podjazdu (50 proc. dla serii A, 45 proc. dla serii O) oraz minimalne szerokości przesmyków, przez które przejadą roboty. Przykładowo – dla O1200 jest to 80 cm, a dla O600 RTK – 70 cm.

W kwestii koszenia – do wyboru mamy 3-9 cm dla serii A i 3-8 cm dla serii O. Wszystkie modele obsługują też automatyczne tworzenie mapy, harmonogram i obsługę wielu stref koszenia.
Ile to kosztuje i kiedy to sprawdzę?

Jeśli chodzi o datę premiery – roboty koszące trafią na rynek już jutro, czyli 12 lutego. Ceny wydają się przy tym zaskakująco rozsądne, choć oczywiście przez cały czas nie są to przesadnie tanie urządzenia.
I tak – A3000 kosztuje 2299 euro, czyli 9700 zł. Za A1600 przyjdzie nam zapłacić 1499 euro, czyli trochę ponad 6300 zł. O1200 to koszt na poziomie 999 euro, czyli 4200 zł, a O600 RTK – 649 euro, czyli „tylko” 2750 zł.

Podejrzewam, iż największą popularnością będzie się cieszył wariant O1200, biorąc pod uwagę sensowną cenę i spore – przynajmniej obiecywane – możliwości.
Jak komuś się przy tym nie spieszy z zakupem, to mogę już chyba zdradzić, iż sam nie mogę się doczekać testów jednego z modeli z tej serii. Zobaczymy, jak poradzi sobie z moim wyjątkowo nieprzyjaznym dla kosiarek ogrodem i trawnikiem.
A ta druga interesująca rzecz?
To, iż Ecovacs podczas prezentacji swoich robotów koszących nie bał się ich puścić „na żywioł” na trawniku, na którym stali ludzie. Najwyraźniej jest na tyle pewny swoich systemów, iż nie uznał tego za przesadne ryzyko.
I w sumie nie wyglądało na to, żeby jakiekolwiek ryzyko było – jeden z robotów koszących nie tylko ominął bez problemu człowieka piszącego coś na laptopie, ale jeszcze, chwilę później, niemal idealnie skosił trawę przy samej ścianie.
Zobaczymy, jak to wypadnie w codziennej praktyce.
















