Mój Smart Dom: test mobilnego głośnika Sonos Roam 2

3 godzin temu

Marka Sonos to prekursor multiroomowych sieci audio w wygodnym, bezprzewodowym systemie pracy. Do tej pory miałem okazję przyglądać się jej rozwojowi (i odpieraniu ataków konkurencji) raczej z odległości. Obserwowałem jej wzloty i upadki bez odpowiednich podstaw do ewentualnych ocen. Czas to zmienić. Producent utrzymuje prestiżową pozycję i ma rozpoznawalność rynkową, a zauważyłem, iż rozszerza też swój potencjał o partnerstwo z wieloma markami, z których na co dzień korzystam. Zapoznawanie z platformą Sonos zaczynam od najbardziej adekwatnego modelu – przenośnego Roam 2. Na blogu koncentruję uwagę na rozwiązaniach smart home i mobile, więc taki test będzie dla mnie idealnym wprowadzaniem.


Sonos Roam 2 – plan moich testów

Jak zwykle harmonogram testów rozpisałem na wiele tygodni, co mogliście obserwować w moich coczwartkowych przeglądach smartdomowych nowości. Tydzień po tygodniu przedstawiałem poszczególne możliwości Roam 2. Zebrałem cały materiał w jednej publikacji, by całościowo spojrzeć na urządzenie, ale i oprogramowanie. Sonos dba o jedno i drugie. Hardware i software na platformie Sonos się uzupełniają. Mam nadzieję, iż najmniejszy z dostępnych Sonosów będzie początkiem przygody z całym ekosystemem, bo podobno właśnie w ramach sieci dzieją się tu rzeczy najciekawsze. Myślę, iż będzie jeszcze okazja ja sprawdzić, ale na początek wariacja, którą można zabrać ze sobą niemal wszędzie. Tym testem spróbuję sprawdzić, o co tyle hałasu i zamieszania z marką Sonos. Słyszałem o niej sporo dobrego.

Plan testów mobilnego Sonos Roam drugiej generacji:

  • pierwszy kontakt z głośnikiem (potencjał i specyfikacje)
  • design, wykończenie i konfiguracja głośnika
  • jakość dźwięku i budowa konstrukcji głośnika
  • jak działa automatyczna kalibracja Trueplay?
  • praca i brzmienie w terenie (istota modelu) – tryb terenowy
  • możliwości sieci multiroom (element ekosystemu) – trym domowy
  • Sonos Roam 2 jako smart głośniczek (asystenci głosowi)
  • aplikacja Sonos i najważniejsze możliwości platformy
  • czas pracy, ładowanie i bezprzewodowa ładowarka
  • podsumowanie możliwości głośnika (wady i zalety)

Sonos Roam 2 – pierwszy kontakt z głośnikiem

Jak zwykle na początek ogólne adekwatności urządzenia, dzięki czemu będzie wiadomo z jakiej klasy głośnikiem mamy do czynienia. Jeden głośnik marki, szczególnie ten najbardziej entry-level, nie powie wszystkiego o jakości całego ekosystemu, ale jest fajnym wprowadzeniem do oferty. jeżeli kompakt wypadnie dobrze, to możemy domniemywać, jak powinna prezentować się pozostała, mocniejsza część portfolio Sonosa. jeżeli „maluszek” przekona, to może warto zacząć rozbudowę systemu w ramach multiroomu? W zasadzie to cieszę się, iż właśnie od Raom 2 zaczynam przygodę z Sonosami. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Tutaj na początek krótka charakterystyka modelu Sonos Raom 2:

  • „dźwięk, który przekracza oczekiwania wobec głośnika tej wielkości”
  • audio z dopasowaniem działania w trybie wertykalnym i horyzontalnym
  • automatyczna regulacja Trueplay (wykorzystująca akustykę pomieszczenia)
  • łączność: Wi-Fi i Bluetooth, a także AirPlay (+ tryb inteligentnego głośnika z asystentem)
  • opcje sterowania przy użyciu asystentów Sonos Voice Control i Alexy
  • system: własna aplikacja Sonos i platforma do budowania multiroom
  • czas pracy na jednym ładowaniu: choćby do 10 godzin (USB-C)
  • opcje kolorystyczne: czarna, biała, jasnoniebieska, czerwona i oliwkowa
  • odporność (certyfikacje): klasa IP67 „odporny na działanie żywiołów”
  • tryb grupowania głośników w ramach sieci multiroom i tworzenie stereo
  • cena katalogowa: 849 zł (+ opcjonalna ładowarka indukcyjna do Sonos Roam za 219 zł)

Sonos Roam 2 – design, wykończenie i konfiguracja

Pierwsza konfiguracja głośnika Sonos jest trochę angażująca, przynajmniej jeżeli chcemy skorzystać z pełnych możliwości Raom 2. Producent proponuje dwie drogi strumieniowania muzyki. Ta pierwsza przez Bluetooth funkcjonuje w prostszy sposób – jak w klasycznym głośniku z wykorzystaniem tego protokołu. Parowanie jest wtedy szybsze i prostsze. Na obudowie służy temu przycisk BT. Nieco więcej działań ma procedura łączenia Roam 2 z platformą Sonos przez Wi-Fi. Jasnym jest, iż konfiguracja wymaga wtedy większej liczby kroków, ale warto ją wykonać, a potem jeszcze zintegrować platformy muzyczne z hubem Sonosa. O różnicach w działaniu będę jeszcze pisał, ale w kolejnym etapie testów.

Pierwszy kontakt z Roam 2 jest bardzo pozytywny, szczególnie, gdy wcześniej bazowało się na prostszych głośnikach w mobilnym wydaniu. Propozycja Sonosa jest droższa od wielu konkurentów, bo startuje od ok. 600 zł, a katalogowo dochodzi do choćby 850 zł. Ta półka cenowa gwarantuje jednak połączenie wielu standardów łączności, pakiet rozwiązań software’owych Sonosa, technologie dopasowania do akustyki, no i odpowiedni poziom wykończenia. Głośnik jest dość ciężki, bo waży prawie pół kilograma, ale dzięki temu stoi stabilnie. W terenie ta masa będzie trochę ciążyć, ale jak usłyszymy efekt upakowanych w środku głośniczków, to okaże się, iż ten dodatkowy ciężar jest wart dźwigania. Taki gadżet i tak nosimy w plecaku/torebce, więc nie ma co narzekać. Jak na ofertę brzmienia, mobilność jest naprawdę atrakcyjna!

Roam 2 prezentuje się bardzo dobrze. Został odpowiednio wykonany i spasowany. Ma też przyjemny dla dłoni kształt (nietrudno objąć go jedną ręką). Podoba mi się szeroka oferta kolorystyczna gadżetu. Obok stonowanych opcji (ja nazywam je nudnymi) w bieli i czerni, są też atrakcyjniejsze wariacje: czerwona, niebieska i oliwkowa. Te dwie ostatnie lekko przytłumione, co robi dodatkowy efekt. Ta przeze mnie testowana wygląda najfajniej. Roam drugiej generacji utrzymał kształt poprzednika. Nie jest okrągły, a bardziej trójkątny. Ma to jednak swoje zalety, szczególnie w stabilności w formie wertykalnej, no i tej wertykalnej. Warto dodać, iż urządzenie optymalizuje sposób grania zależnie od ustawienia.

Oczywistym jest, iż panel sterowania łatwiej obsłużyć w trybie pionowym, gdzie przyciski są na wyciągnięcie ręki. Panuje tu minimalizm, którego oczekujemy od mniejszego głośnika. Sonos zachwala uniwersalne wzornictwo, co ma pomóc w dopasowaniu go do wnętrza w niemal dowolnym miejscu. Mogę to potwierdzić. Gdzie nie postawiłem Raom 2, wyglądało dobrze. Faktycznie elektronika prezentuje się dobrze w każdym miejscu. Mówimy o przenośnym głośniku, a umiejętnie ustawiony posłuży też w domowych warunkach. Ma dzięki temu szersze wykorzystanie, bo może we wnętrzu (po Wi-Fi) może być smart głośnikiem, a w terenie dobrze brzmiącym terenowcem. Zwykle przenośnego głośnika używamy wyłącznie przy wyjściach, natomiast tutaj poczułem większą swobodę korzystania (także po powrocie do domu).


Sonos Roam 2 – jakość dźwięku i budowa głośnika

Zaletą przenośnego głośnika jest jego mobilność, ale nie każdy z mniejszych modeli brzmi zadawalająco. Byłem ciekaw, jak w temacie audio poradzi sobie najmniejszy z Sonosów. Jak już wiecie z moich wcześniejszych uwag, Roam 2 to przedstawiciel kompaktowych głośników. Takich, które spełnią dwie najważniejsze role: nie zajmą w plecaku lub torebce wiele miejsca, ale nie stracą przy tym zbyt wiele na jakości dźwięku. Zajrzałem do środka (nie dosłownie), by sprawdzić, czym ten gadżet dysponuje, a potem – jak faktycznie gra.

Sonos Roam 2 w środku (foto: Sonos)

Producent promuje Roam 2 hasłem „dźwięk, który przekracza oczekiwania wobec głośnika tej wielkości”. Jestem przyzwyczajony do gry mniejszych głośników (Echo Dot i Google Home Mini), więc mam w tym temacie jakieś odniesienie. Sonos faktycznie brzmi od nich lepiej, a przynajmniej od ich poprzednich generacji, bo nie znam możliwości tych najnowszych. Nad tymi rywalami ma jednak przewagę wspomnianej mobilności. W Roam drugiej generacji zaoferowano dwa główne przetworniki (wysokotonowy i średnio-niskotonowy) ze wsparciem dwóch cyfrowych wzmacniaczy impulsowych klasy H. Zostały „idealnie dostrojone do unikalnej architektury akustycznej głośnika”, co odczytuję słowem – optymalnie. Sprawdziłem wnętrze poprzednika (z 2021) i nie widzę tu zmian.

Na jakość odbioru Roam 2 wpływ ma połączenie. Sonos dał do dyspozycji Bluetooth i Wi-Fi. Ten pierwszy jest do użytku w terenie, natomiast w domu możemy wykorzystać oba. Oczywiście nie brakuje opcji parowania w stereo z innym Sonosem, nie koniecznie Roamami. Zdecydowanie najfajniejszym rozwiązaniem do korekcji dźwięku jest system Truplay. Automatyczna regulacja pod akustykę otoczenia działa z BT i Wi-Fi i robi to okresowo oraz przy zmianie położenia lub lokalizacji urządzenia. Ma poprawić brzmienie przez wykorzystanie warunków w jakich pracuje głośnik. Myślę, iż oczywistym jest, iż przez protokół Wi-Fi audio jest lepsze z uwagi na wyższą przepustowość. W ramach Bluetooth wykorzystywane są chyba te główne kodeki (SBC i AAC). Podobnie będzie zatem z efektem Trueplay. W otwartej przestrzeni system wyłapie brak ścian i dopasuje efekt, ale o optymalizacjach przy wykorzystaniu mikrofonów chcę się rozpisać szerzej w kolejnym tygodniu.

Sonos Roam 2 obok Echo Dot.

Dołączenie trybu Wi-Fi to zastrzyk funkcji, szczególnie w obrębie multiroomowych sieci. Roam może być jej częścią, więc stworzy domowy ekosystem, a przy okazji będzie możliwy do zabrania ze sobą. Głośnik ma też zgodność z AirPlay 2, więc w domowej sieci łatwiej przesłać do urządzenia muzykę przy użyciu urządzeń marki Apple. Trochę szkoda, iż korektor graficzny EQ jest uboższy, ale Sonos ewidentnie stawia na prostotę i automatyzację brzmienia. Możemy dostosować sobie basy i soprany.

Znając już te wszystkie możliwości od strony technicznej, wziąłem się za ocenę samego dźwięki. Sonos w moich testach wypadł bardzo dobrze. Wziąłem pod uwagę pewne kompromisy związane z wielkością Roama, ale też specyfiką wspomnianych technologii. Model dobrze radzi sobie z podcastami. Muzycznie też jest zadowalająco, choć musiałem nieco podkręcić soprany, by trochę mocniej wyeksponować wokale (przypomnę, iż do dyspozycji w EQ są tylko dwa suwaczki, więc korekcja jest trudniejsza). Da się odczuć, iż dźwięk płynie z mniejszego głośniczka. Da się też odnotować pewne różnice w odtwarzaniu przez Bluetooth i Wi-Fi. Generalnie jednak, jak na tak kompaktową jednostkę, audio jest w porządku. Na koniec wspomnę jeszcze o opcjach połączenia ze smart głośnikami przez Bluetooth, ale myślę, iż ofertę Sonos lepiej wykorzystać z ich własną siecią w ramach multiroomu. Marka daje możliwość skorzystania z Alexy i sterowania asystentem Sonosa. O tych zaletach opowiem w kolejnym rozdziale.


Sonos Roam 2 – jak działa automatyczna kalibracja Trueplay?

Prześledziłem bezpośrednią konkurencję Sonosa w dziale mobilnych głośników i chyba żaden z nich nie jest w stanie rywalizować z modelem Roam 2 w temacie kalibracji pod akustykę otoczenia. Przy okazji analizy brzmienia głośnika zwracałem uwagę na obecność technologii Auto Trueplay. Teraz chciałbym o nich opowiedzieć nieco szerzej. Jako, iż Roam jest moim pierwszym Sonosem, to sprawdziłem, jak te rozwiązania funkcjonowały w poprzednich urządzeniach marki. Dokopałem się do informacji, iż do skalibrowania dźwięku potrzebny był telefon i jego mikrofonu. W aktualnej odsłonie system działa automatycznie dzięki mikrofonom na pokładzie, co pozwala dopasować audio do panujących warunków.

Należy zauważyć, iż autokalibrację trzeba w aplikacji Sonosa uaktywnić. Producent nie zaproponował jej jako domyślnej. Warto z niej korzystać, ponieważ poprawia brzmienie i to przy każdej zmianie położenia i lokalizacji. Z tego co zrozumiałem, także na zewnątrz (gdzie wykrywa brak odbić). System działa w prosty sposób. Analizuje otoczenie i dopasowuje ustawienia do rozpoznanej akustyki. Optymalizuje to efekty zarówno w pozycji pionowej, ale i poziomej. Jednostka gra inaczej zależnie od ułożenia. Roam 2 brzmiałby inaczej na półce, na szafce, centralnie w pokoju, a Trueplay wszystko dopasowuje, by niezależnie od lokalizacji dźwięk był najprzyjemniejszy w odbiorze.

Dostrajanie brzmienia z korekcją pasma przenoszenia uwzględnia redukcję dudnienia, czy podbijanie wyższych częstotliwości zależnie od położenia. Fale dźwiękowe rozchodzą się nieco inaczej w różnych miejscach, a Sonos obiecuje ich optymalizowanie. Inaczej jest przy dywanach, szybach, przeszkodach w postaci mebli itd. Tego typu kalibracja jest obecna na rynku już od dawna, m.in. w HomePodach, ale w przypadku Roam 2 mówimy o przenośnym urządzeniu. Funkcja ta działa w trybie Wi-Fi, ale i Bluetooth, co pozwala poprawić jakość też w terenie. Każda rekompensata jest mile widziana, zwłaszcza, gdy głośniczek mniejszy. Mikrofony w modelu są dalekosiężne, posiadają też wielokanałową eliminację pogłosu, a cały system ma funkcjonować inteligentnie, czyli z rozpoznaniem gatunków muzycznych.

Jak efekt Trueplay działa w rzeczywistości? Jasnym jest, iż im lepszy (większy) głośnik, tym optymalizowanie ma głębsze możliwości. Roam 2 daje poprawki, ale subtelne. Ciekawsze w pomieszczeniu, gdzie można wzmocnić efekty dzięki ścianom. Na zewnątrz środowisko jest trudniejsze, bo puste, co utrudnia pewne sprawy. Algorytm wykorzystuje tu pewnie inne rozłożenie częstotliwości i strojenie. Nie chodzi przy tym o utrzymanie tej samej jakości dźwięku zależnie od lokalizacji, ale z możliwym do uzyskania efektem przypominającym korektor EQ, ale w trybie automatu.


Sonos Roam 2 w terenie (najważniejsze przeznaczenie)

Sonos Roam 2 to głośnik w mobilnym formacie, a to oznacza, iż producent przystosował go do szerszego użytku. Nie tylko w domu, ale też na zewnątrz. Jak w poprzednich testach zauważałem, głośniczek troszkę waży, ale ta masa jest warta adekwatności jakie urządzenie oferuje. 430 gramów nie jest jednak wielkim ciężarem, gdy myślimy o kompaktowym audio do zabrania w teren. Czy to na wycieczkę, czy spotkanie plenerowe ze znajomymi.

O jakości dźwięku (również w trybie Bluetooth) już wcześniej pisałem. Wartym uwagi ulepszeniem w drugiej generacji Roama jest dedykowany protokołowi BT przycisk. Przyspieszy i ułatwi parowanie ze źródłami, które chcemy użytkować w trybie mobilnym. Poprzednik bazował na wspólnym przycisku. jeżeli chodzi o wytrzymałość, a raczej szczelność, to Sonos przygotował zgodność z normą IP67. Co to oznacza? Głośnik jest pyłoszczelny i wodoszczelny (wytrzyma zanurzenie do głębokości 1 metra przez 30 minut). Problem jest jednak taki, iż konstrukcja nie unosi się na wodzie, więc od razu tonie. Niektóre z przenośnych głośników potrafią utrzymać się na powierzchni. Szczerze mówiąc, ja wolę wariant cięższy, ale lepiej grający. Marka zaznacza przy tym, iż budowa głośnika jest odporna na upadki, choć tutaj najlepiej sprawdzić, w jakim zakresie.

Audio wykorzystuje opisywane korekcje Trueplay, ale w terenie, jak już zauważałem, efektu bez ścian nie będzie zbyt wielu. Na otwartej przestrzeni głośniki w kompaktowej formie mają swoje oczywiste ograniczenia. Zawsze brzmienie można wzmocnić w trybie stereo z drugim głośnikiem Roam. Z czasem pracy jest nieźle. Jedno ładowanie potrafi wystarczyć do 10 godzin normalnego użytkowania. Pod tym względem mogłoby być lepiej, bo ja tych rekomendowanych wyników nigdy nie osiągnąłem. Na koniec polecę funkcję Sound Swap, czyli płynne przekazywanie dźwięku z trybu przenośnego (Bluetooth) do trybu stacjonarnego (Wi-Fi). Przytrzymanie przycisku Play/Pause do czasu trzeciego tonu (wtedy go puszczamy) uruchamia muzykę od razu w domowej sieci Audio „przeskoczy” na najbliższy domowy głośnik Sonosa. Tu już jednak trzeba pomyśleć o multiroomowych sieciach, o których parę słów w kolejnym materiale.


Możliwości sieci multiroom (Roam 2 elementem ekosystemu)

Sukces platformy Sonos był związany z rozwiązaniami multiroom. Amerykańska marka niejako wymyśliła bezprzewodowe, wygodne sieci dla swoich (a potem nie tylko swoich) głośników i systemów audio, więc ten wątek w obrębie moich testów powinien być jednym z najważniejszych. Dopiero zapoznaję się ekosystemem Sonos, a iż mam tylko przenośnego Roam drugiej generacji, to tematu do końca zgłębić nie mogę. Spróbuję jednak zagaić, co w razie poszerzenia urządzeń można z Roam 2 osiągnąć.

Roam 2 to model łączący opcje Bluetooth i Wi-Fi. Ta druga w multiroomowych sieciach jest ważniejsza, ale i pierwszą udało się ciekawie w tym temacie wykorzystać. Nagłośnienia wielopokojowe to nie tylko korzyści z łączenia głośników dla lepszego brzmienia. Pod tym względem też zyskujemy, ale znacznie ciekawiej wygląda temat grupowania urządzeń według pomieszczeń, co daje możliwości odsłuchu na różnych poziomach głośności lub też wraz z naszym przemieszczaniem się po mieszkaniu. Roam 2 z racji mobilności może tu pełnić ciekawą rolę, bo staje się częścią większego ekosystemu.

Roam 2 ma też funkcję gry stereo przy dwóch podłączonych jednostkach i należy to odróżnić od multiroomu. Możliwość poprawy dźwięku na dwóch sztukach ma swoje korzyści, ale konfiguracja ta wykorzystuje po prostu dwa rozdzielone kanały. Można je zbudować bez tworzenia tej większej sieci. Na koniec podkreślę jeszcze obiecane informacje o współpracy Bluetooth z Wi-Fi. Najmniejszy głośnik Sonosa z tymi dwoma protokołami może przełączać dźwięk do innych głośników podpiętych do grupy, ale musi być wcześniej skonfigurowany i połączony z danym systemem. Tu docenię (jak już będę miał większą sieć) funkcję Sound Swap, którą już kiedyś przedstawiałem. Pozwala ona przez przytrzymanie przycisku przerzucić puszczane treści na pobliski głośnik Sonos. Daje to szansę na szybkie „wędrowanie” z własnym audio na terenie domu. Napisałbym jeszcze więcej o systemie multiroom w aplikacji, ale pozostawię sobie te elementy, gdy już będę miał w domu jakąś sieć.


Sonos Roam 2 jako smart głośniczek

Przenośny głośnik Bluetooth/Wi-Fi od Sonos testuję już od dłuższego czasu. Tydzień po tygodniu przyglądając się dokładniej poszczególnym jego możliwościom. Początkowo nie sądziłem, iż analizy potrwają tak długo (mam tu na myśli bogatą ofertę funkcji). Przyszedł czas na ocenę działania nasłuchu ze wsparciem asystentów głosowych, które Roam 2 wspiera. Moje pytanie brzmi: czy Sonos Roam 2 można nazwać mobilnym smart głośnikiem?

Zacznijmy od najważniejszego – głośnik Roam 2 obsługuje własnego asystenta Sonos Voice Control oraz Alexę. Do niedawna był też Asystent Google, ale odkąd wyparło go Gemini, wsparcie to dotyczy tylko kont, które już wcześniej z tego pomocnika korzystały. Urządzenie wyposażono w mikrofony i jest przez Sonosa promowane jako uniwersalne urządzenie – „Korzystaj, jak z głośnika Bluetooth poza domem, a w domu — jak z inteligentnego głośnika”. Z mojej perspektywy to bardzo istotne rozwiązania, gdyż staram się analizować sprzęt pod kątem współpracy z platformami smart home. Głośnik rozpoznaje głos w podobny sposób do odpowiedników Echo od Amazona, czy Google Nest, czyli choćby przy hałasie. W specyfikacjach nie doczytałem się ile tych mikrofonów jest, ale podano, iż jest układ dalekosiężnych mikrofonów (far field niczym w dedykowanych smart głośnikach), więc aktywacja asystenta jest szybka. BTW: ten sam zestaw bierze udział w kalibracjach Trueplay. jeżeli macie obawy o bezpieczeństwo rejestracji, to na górnym panelu Roam 2 jest przycisk i dioda informująca o statusie (na czerwono sygnalizowana jest blokada).

Z którego asystenta lepiej korzystać? Sonos daje wybór i między nimi są dość konkretne różnice. Własny model skupia się na audio, a zewnętrzne propozycje dysponują rozszerzeniem, m.in. o odpowiedzi oraz sterowanie smart home. Z obu można korzystać jednocześnie.

Co oferuje w Roam 2 autorski Sonos Voice Control? Producent wprowadził go na rynek kilka lat temu, by dać do dyspozycji własną kontrolę głosową w obrębie sterowania muzyką. Zadania w pakiecie komend obejmują akcje związane z odtwarzaczem, czyli (głośność, przełączanie utworów, itd.), ale też grupowanie głośników, przenoszenie audio między pokojami, czy sprawdzanie poziomu naładowania głośnika. Widzę zalety i wady asystenta Sonos. Wśród plusów jest przetwarzanie poleceń bezpośrednio na głośniku (czyli pominięcie chmury). Wśród minusów wsparcie wyłącznie języków angielskiego i francuskiego. Alexa też nie mówi po polsku, ale ma szerszy katalog języków. Komendy wymagają frazy wybudzającej „Hey Sonos”.

Co oferuje Alexa w Roam 2? Oprócz sterowania serwisami muzycznymi, asystent od Amazona daje też komendy zarządzania smart domem, ustawionych rutyn, kalendarza, czy listy zakupów. Jest to po prostu bogatszy asystent, ale działa online. Pewne różnice z modelami Echo od Amazona są, ale ogólne adekwatności są podobne. Innymi słowy, Alexa do działania potrzebuje Wi-Fi, natomiast sterowanie przez Sonos Voice Control uwzględnia też tryb Bluetooth, czyli mobilny. Trzeba tu jeszcze dodać na koniec, iż Alexa potrzebuje własne aplikacji na telefonie oraz jej połączenia z Sonos w aplikacji głośnika (tzw. skilla integrującego Alexę z platformą Sonos – to standardowa procedura).


Czas pracy, ładowanie i indukcyjna ładowarka

O deklarowanym czasie pracy głośnika Roam 2 już podczas testów pisałem. Czas (nomen omen) sprawdzić te parametry przy normalnym użytkowaniu. Rygorystycznych testów laboratoryjnych oczywiście nie przeprowadzę. Prowadzę zawsze analizy typowo użytkowe, ponieważ tak właśnie podchodzą do korzystania z elektroniki wszyscy inni. Owszem, widziałem w sieci dokładniejsze badania modelu Sonosa, ale mi wystarczą te typowe. Jak wygląda temat czasu pracy na jednym ładowaniu, samego ładowania, a także opcjonalnej ładowarki? Poniżej komentarz na temat jednego z ważniejszych parametrów przenośnego głośnika, czyli działania w trybie mobilnym.

Sonos deklaruje pracę Roam 2 choćby do 10 godzin ciągłego odtwarzania muzyki. prawdopodobnie przy ok. połowie dostępnej głośności. Wydaje mi się, iż w sprzyjających warunkach udawało się uzyskać ten czas, natomiast sporo zależy od otoczenia i wykorzystywanych funkcji. Przy Trueplay, które stale przekalibrowuje sposób grania, czas może spaść. Im głośniej, tym szybciej wydrenujemy akumulator (każde włączanie/wyłączanie, temperatura otoczenia i sposób łączności – też mają znaczenie). Realnie bateria 5000 mAh w Roam 2 proponuje 6,5-9,5 godziny i tego trzeba się mniej więcej trzymać. Przy Wi-Fi energii ucieka więcej, ale… w mieszkaniu możemy gwałtownie skorzystać z ładowania.

Apropos ładowania. Ja testowałem Roam 2 z opcjonalną ładowarką, która ma dopasowanie do kształtu głośnika i działa indukcyjnie. Można oczywiście podładować głośnik też przez portu USB-C. Wtedy cały proces jest szybszy. Sonos podaje, iż w przewodowym ładowaniu uzyskamy od 0 do 50% po godzinie ładowania, a do pełna wyjdzie w okolicach dwóch godzin, choć końcowa faza jest zwykle nieco dłuższa. Szkoda, iż nie ma szybkiego ładowania. Jest jakieś 7,5-10W. Na ładowarce indukcyjnej, czyli w trybie bezprzewodowym czas ten jest ze dwa razy dłuższy, ale mamy wygodę w odkładaniu głośniczka na stację. W ten sposób nie musimy się martwić o każdorazowe podpięcie po USB, a to sprzyja gotowości do wyjścia z gadżetem w teren. Dodam na koniec, iż Sonos nie ogranicza ładowania w standardzie Qi do własnej ładowarki, którą w swoim sklepie wycenia na aż 220 zł… (na szczęście na Amazonie widzę po 120 zł – też sporo).


Materiał w trakcie realizacji. Aktualizacje na bieżąco w czwartkowych przeglądach tygodniach nowości smart home.

Idź do oryginalnego materiału