
32 śmigłowce, 624 mln dol. i kilka lat dostaw. Filipiny odebrały ostatnią partię Black Hawków wyprodukowanych w Mielcu.
Ostatnich 7 Black Hawków stanęło już w szeregu na Filipinach. Tym samym PZL Mielec zamknął największy kontrakt na te śmigłowce w swojej historii: 32 maszyny za 624 mln dol., czyli około 2,3 mld zł według obecnego kursu. Filipińczycy nie tylko odebrali wszystkie zamówione egzemplarze, ale stali się największym użytkownikiem S-70i na świecie.
Ostatnie 7 maszyn oficjalnie weszło do floty
Fizycznie końcówka kontraktu dotarła na Filipiny tak naprawdę już wcześniej. Dwa śmigłowce przewieziono drogą morską w lipcu, a ostatnich pięć przyleciało 3 sierpnia na pokładzie ciężkiego samolotu transportowego An-124 Rusłan. To jednak nie oznaczało jeszcze zakończenia programu.
Maszyny musiały zostać przygotowane po transporcie, przejść kontrole techniczne, próby naziemne i w locie oraz procedurę formalnego odbioru. Ten etap właśnie się zakończył. 26 sierpnia w bazie Villamor Air Base pod Manilą Filipińskie Siły Powietrzne oficjalnie przyjęły ostatnich 7 S-70i. Tym samym licznik kontraktu z 2022 r. zatrzymał się dokładnie tam, gdzie miał: na 32 dostarczonych śmigłowcach. Dla Mielca był to największy pojedynczy kontrakt na Black Hawki od rozpoczęcia produkcji S-70i w Polsce.
Co ciekawe, 32 maszyny nie są pierwszym zamówieniem z Manili. Filipiny zwróciły się do PZL Mielec już w 2019 r., gdy zamówiły 16 S-70i. Śmigłowce dostarczano od 2020 do 2021 r. Jeden z nich rozbił się w czerwcu 2021 r. podczas nocnego lotu szkoleniowego, dlatego z pierwszej partii w służbie pozostało 15 egzemplarzy. Niedługo później Filipińczycy zdecydowali, iż chcą znacznie więcej.
W lutym 2022 r. podpisano drugi kontrakt, tym razem na 32 kolejne śmigłowce. Jego wartość wyniosła 624 mln dol. Umowa obejmowała także pakiet logistyczny oraz szkolenie pilotów i personelu technicznego.
Łącznie kraj kupił więc w Mielcu 48 Black Hawków. Po uwzględnieniu utraconej maszyny Filipińskie Siły Powietrzne dysponują w tej chwili flotą 47 S-70i. To największa flota tego wariantu Black Hawka na świecie.
Jak pisaliśmy już w tekście: Z Mielca na Pacyfik. Kolejne polskie śmigłowce już w akcji, maszyny nie czekały w hangarach na zakończenie całego kontraktu. Kolejne partie były na bieżąco wprowadzane do służby i wykorzystywane w ćwiczeniach, transporcie oraz akcjach ratunkowych.
32 maszyny przylatywały partiami przez ponad 2 lata
Pierwsza partia 5 śmigłowców z nowego kontraktu dotarła na Filipiny w czerwcu 2024 r. Kolejnych 5 dostarczono w grudniu tego samego roku. W lipcu 2025 r. na archipelag trafiła trzecia piątka, następne 5 pojawiło się w październiku, a kolejna partia została odebrana na początku 2026 r.
Końcówkę rozwiązano dość nietypowo. Zamiast wysyłać wszystkie pozostałe maszyny jedną metodą, 2 przetransportowano statkiem, a 5 załadowano do An-124. Po ich odbiorze można już mówić o zakończeniu programu w terminie przewidzianym w kontrakcie. Umowa od początku zakładała dostarczenie wszystkich 32 śmigłowców najpóźniej w 2026 r.
To istotny szczegół przy zamówieniu tej wielkości. Nie mówimy o kilku maszynach składanych jednostkowo, ale o seryjnej produkcji, która przez lata zajmowała znaczną część możliwości zakładu w Mielcu.
Black Hawk zastępuje maszynę z czasów wojny w Wietnamie
Tak duży zakup nie był jakimś dziwnym filipińskim kaprysem. Siły Powietrzne przez dziesięciolecia korzystały ze śmigłowców rodziny UH-1 Huey, których konstrukcja wywodzi się jeszcze z lat 50. XX w. Huey stał się jednym z symboli wojny w Wietnamie, ale kilkadziesiąt lat później trudno było budować na nim nowoczesne lotnictwo transportowe. Seria wypadków w latach 2019-2020 dodatkowo przyspieszyła decyzję o wymianie floty.
S-70i jest maszyną o zupełnie innych możliwościach. Może działać w dzień i w nocy oraz w trudnych warunkach pogodowych. Zabiera około 16 w pełni wyposażonych żołnierzy, może transportować ładunki na haku, prowadzić ewakuację medyczną i akcje poszukiwawczo-ratownicze. Filipińczycy wykorzystują śmigłowce również podczas klęsk żywiołowych.
To wyjątkowo ważne w kraju złożonym z ponad 7 tys. wysp, regularnie nawiedzanym przez tajfuny, powodzie, osuwiska i pożary. Gdy drogi są zerwane albo miejscowości zostają odcięte od świata, śmigłowiec często jest najszybszym sposobem dostarczenia ludzi, żywności i sprzętu. Black Hawki mogą być również wyposażane w zbiorniki do zrzutu wody podczas walki z pożarami.
Mieleckie śmigłowce polecą również nad Palawan
47 maszyn daje już skalę, przy której Filipiny nie muszą trzymać całej floty w kilku najważniejszych bazach. Dowództwo 205. Skrzydła Śmigłowców Taktycznych zapowiada rozlokowanie elementów Black Hawków w różnych regionach kraju. Ma to skrócić czas reakcji podczas sytuacji kryzysowych i zwiększyć dostępność transportu dla wojska.
Część śmigłowców ma trafić również na Palawan. Ta długa wyspa leży na zachodnim krańcu Filipin, bezpośrednio przy Morzu Południowochińskim. To rejon szczególnie istotny z punktu widzenia narastającego sporu Manili z Pekinem o wyspy, rafy i strefy morskie.
S-70i nie zastąpi oczywiście samolotu patrolowego czy śmigłowca przeznaczonego do walki z okrętami. Jego zasięg ogranicza możliwość prowadzenia dalekich patroli morskich. Może jednak gwałtownie przerzucać żołnierzy i wyposażenie, realizować transport pomiędzy wyspami i wspierać działania w zachodniej części archipelagu. Filipińczycy mówią więc o Black Hawku już nie tylko jako o śmigłowcu ratowniczym, ale jako jednym z podstawowych narzędzi wojskowego transportu taktycznego.
Ten kontrakt był ogromny także z polskiej perspektywy
Kontrakt podpisany w 2012 r. na 32 śmigłowce był jednym z największych eksportowych zamówień polskiego przemysłu zbrojeniowego ostatnich dekad.
PZL Mielec jest polską fabryką, a S-70i są produkowane i testowane w Polsce, ale zakład należy do amerykańskiego koncernu Lockheed Martin, który jest również właścicielem Sikorsky’ego. Black Hawk nie jest więc polską konstrukcją w takim znaczeniu jak Piorun czy Borsuk.
Nie zmienia to jednak faktu, iż duże zamówienia eksportowe przekładają się bezpośrednio na produkcję prowadzoną w Mielcu, pracę zakładu i kompetencje zgromadzone w Polsce. Dlatego zakończenie filipińskiego kontraktu ma również drugą stronę. Duży kontrakt zapewnia fabryce wieloletnią pracę. Jego zakończenie oznacza, iż tę przestrzeń w portfelu trzeba wypełnić kolejnymi zleceniami.
PZL Mielec ma także inne programy. Produkuje m.in. maszyny dla zagranicznych klientów, a w 2026 r. ruszył również europejski projekt śmigłowców pożarniczych S-70 Firehawk. Jak pisaliśmy w lipcu, pierwsze europejskie Firehawki powstają właśnie w Polsce. Black Hawk pozostaje jednak jednym z filarów działalności zakładu.
Jeszcze ciekawszy jest więc sygnał płynący z samych Filipin. Podczas ceremonii odbioru ostatnich maszyn szef sztabu tamtejszych Sił Powietrznych przyznał, iż zakup kolejnych Black Hawków może być rozważany w następnym etapie programu modernizacji sił zbrojnych, określanym jako Horizon 3.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: PZL Mielec












