
Od kilku tygodni testuję masażer oczu SKG ES500. Wiem, brzmi egzotycznie. O dziwo sprzęt wcale nie wylądował w szufladzie z gratami, ale korzystam z niego prawie codziennie. Także w podróży, gdzie zastępuje mi maskę do spania.
Nie będę ukrywał, to była zachcianka. Pisząc newsa o promocji na elektronikę, zacząłem wgryzać się w specyfikę jednego z urządzeń objętych rabatem. Masażer oczu SKG. Nigdy nie miałem z czymś takim do czynienia, ale też nie czułem, abym takiego sprzętu potrzebował. Dopiero czytając o specyfice działania na potrzeby publikacji, zdałem sobie sprawę: cholera, to jest naprawdę interesujące rozwiązanie.
Ba, dla osoby takiej jak ja, z migrenami, w stresie i na home office, taki masażer mógłby być wręcz wybawieniem. Mój entuzjazm rozbudzała wykorzystana technologia. Zamiast prostych rolek masujących, charakteryzujących tanie fotele do masażu, SKG wykorzystuje poduszki powietrzne, delikatnie dociskane do mięśni wokół oczodołów. Do tego dochodzi funkcja cieplnego kompresu oraz kilka programów działania. Nie minęło kilka dni, a sprzęt leżał już na moim biurku.
Jako migrenowca, masażer oczu SKG ES500 skusił mnie właśnie technologią delikatnych poduszek powietrznych.
Moje migreny są stosunkowo lekkie, ale częste. Pulsujący ból na skroniach spowalnia mnie w pracy, pogarsza samopoczucie i zaburza widzenie. Zwykłe leki przeciwbólowe nie działają. Te specjalistyczne działają umiarkowanie, ale pod warunkiem, iż zostaną wzięte odpowiednio szybko. Podczas migren mam wysoką tkliwość na skroniach, dlatego standardowe rolki i głowice masujące w popularnych urządzeniach nie zdają egzaminu.


Dlatego chciałem sprawdzić poduszki powietrzne. Brzmiało to bowiem jak coś, czego potrzebowałem. Miękki docisk materiału zamiast twardej rolki. Nacisk generowany powietrzem, a nie mechanicznym ramieniem. Dotychczas jedyny masaż skroni, który przynosił mi lekką ulgę, był wykonywany przez moją żonę. Nie będę jej jednak budził o 2 w nocy albo męczył zaraz po powrocie z pracy. Szukałem rozwiązania alternatywnego.
Zakładam więc SKG ES500 na głowę, odpalam i… ależ niebanalne, nieoczywiste uczucie. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim. Praca poduszek powietrznych jest odczuwalnie inna od rolek i głowic, choćby w tych lepszych fotelach. Mniej przypomina pracę ludzkich dłoni. Bardziej nakładanie kompresu, jak jakaś maseczka w gabinecie urody, którą ktoś punktowo dociska to tu, to tam.
Efekt maseczki, zamiast bezpośredniego docisku palca, to to, czego moje obolałe skronie potrzebowały. Nie jest bowiem zbyt mocny. Do tego rezonuje na boki. Nie jest punktowy, idąc w kierunku strefowości. Strefy są małe, ale wypełnienie powietrzem sprawia, iż moje skronie nie wyją z bólu. Przeciwnie, poduszeczki dostarczają delikatności, której brak tanim rolkom masującym.
Odkryłem, iż jestem w stanie wytrzymać całą 15-minutową sesję, mimo bólu głowy. Druga sesja zaczęła mnie lekko usypiać
Nie napiszę tutaj, iż SKG ES500 to cudowne rozwiązanie na bóle migrenowe. Kto cierpi na migreny, ten wie, iż tego cholerstwa nie da się pozbyć ot tak. Mogę za to z pełną stanowczością napisać, iż urządzenie nie tylko nie pogarsza sprawy, ale przynosi lekkie ukojenie oraz lekką dystrakcję. jeżeli podobnie jak ja, podczas intensywnego bólu nie jesteście w stanie robić nic innego niż gapić się na ciemną ścianę, taki masażer może pomóc. W przeciwieństwie do tanich rolek i głowic, które wyłącznie potęgują ból.


Efekt ulgi oraz dystrakcji to w dużej mierze zasługa funkcji kompresu. Powietrze wewnątrz poduszek jest podgrzewane (bezgłośnie!), przez co materiał stykający się ze skórą sprawia wrażenie ciepłego okładu. Użytkownik sam decyduje, jak gorący ma być taki materiał, w trzystopniowej skali. Ciepły kompres można także kompletnie wyłączyć.
Dodatkowe rozwiązanie to funkcja relaksacyjnego dźwięku. W masażer oczu wbudowano głośniki oraz moduł Bluetooth. Urządzenie odtwarza spokojną muzykę i kilka wariantów białego szumu (deszcz, rzeka), ale równie dobrze możemy na nim włączyć ulubiony podcast albo składankę ze telefonu. Sam nie korzystam z tego rozwiązania, wolę bowiem ciszę i delikatny dźwięk rozszerzania się materiału poduszek.
Tutaj warto podkreślić, iż materiał przylegający do skóry to powłoka PU. Przyjazna dla skóry, ale co ważniejsze z użytkowego punktu widzenia, niezwykle łatwa w utrzymaniu czystości. Jeden przejazd ściereczką po nieco śliskiej powierzchni i cały pot, cały podkład, cały makijaż znika. Wiem z autopsji, kilka razy czyściłem masażer po tym, jak żona go używała.
SKG ES500 to sprzęt dla zapracowanych, zestresowanych, zmęczonych. Uświadamia, jakie „nosimy” napięcie na twarzy
Wbrew nazwie, masażer oczu SKG ES500 nie styka się bezpośrednio z delikatnymi, wrażliwymi gałkami ocznymi. Zamiast tego poduszki masują mięśnie oraz obszary wokół samych oczodołów, w tym:
- mięsień czołowy
- mięsień skroniowy
- mięsień okrężny oka
- mięsień dźwigacz nosa
- mięsień marszczący brwi
- mięsień dźwigacz powieki górnej


To wszystko elementy twarzy, których używamy niczym wieszaki, „nosząc” na nich codzienne troski, zmęczenie oraz stres. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Dopiero odpalając masażer SKG odkrywałem, jak spięty jestem na twarzy. Kilka minut później zaczynałem czuć, jak brwi „wracają na swoje miejsce”, jak powieki stają się cięższe, jak napięcie znika z kącików oczu i skroni.
Sesja jest przyjemna, delikatna, do tego stosunkowo krótka, trwając około 15 minut. W sam raz na chwilę przerwy podczas pracy biurowej. Odchylam oparcie fotela do tyłu, zakładam opaskę, odpalam wybrany program przyciskiem na obudowie i odpływam. Można skupić się na sobie, na tu i teraz, porządkując myśli oraz łapiąc chwilę spokoju.
Nie będę wciskał marketingowego kitu, iż po sesji z masażerem czuję się jak nowo narodzony. Albo, iż zmarszczki mimiczne magicznie znikają. Za to proces jest przyjemny, relaksujący, kojący wręcz. Poduszki powietrzne w połączeniu z okładem działają znacznie lepiej niż zakładałem. Spodziewałem się sprzętu, który po kilku sesjach trafi do szuflady. Tymczasem używam go prawie codziennie. Uwielbiam sobie go włączyć zaraz przed spaniem. Idealnie kołysze do snu, w dużej mierze za sprawą bardzo cichej pracy.
Masażer oczu SKG ES500 to zaskakująco dobry towarzysz podróży. Wziąłem go lecąc do USA i trafiłem w dziesiątkę
SKG ES500 to składana opaska z zawiasem na środku. Co za tym idzie, nie zajmuje wiele miejsca w torbie czy plecaku. Dlatego spakowałem masażer do bagażu podręcznego, przygotowując się na kilkunastogodzinny lot do Stanów. Tutaj refleksja: szkoda, iż urządzenie nie jest sprzedawane z utwardzanym etui w zestawie. Byłby to praktyczny dodatek podróżniczy.


W połączeniu z „rogalem” na szyję, SKG ES500 tworzy rewelacyjny zestaw kabinowego śpiocha. Masażer nie przepuszcza światła, zapewniając idealną ciemność ułatwiającą zasypianie. Do tego praca poduszek masujących jest tak cicha, iż pasażerowie siedzący obok nie mają powodów do narzekania. Z kolei po rozładowaniu wbudowanego akumulatora, SKG może służyć jako klasyczna, wygodna opaska na oczy.
No właśnie, akumulator. Urządzenie ładuje się kabelkiem USB-C, chociażby z powerbanka. W pełni naładowane, zapewnia do 80 minut działania. W praktyce oznacza to 4-5 pełnych sesji z funkcją podgrzewania oraz poduszkami nadmuchiwanymi z maksymalną siłą. Gdy masażer rozładował mi się na pokładzie samolotu, po prostu doładowałem go z gniazdka w poprzedzającym fotelu. To samo można zrobić w pociągu czy busie.
Trzeba tylko mieć na uwadze, iż jako bezprzewodowe urządzenie z akumulatorem, masażer w kształcie opaski należy wyjmować do kontroli na wielu terminalach. Dla mnie to nie problem, zestaw śpiocha zawsze mam zawieszony jako doczepiany worek do plecaka.
Miał być cudaczny gadżet do szuflady. Wyszło coś znacznie, znacznie ciekawszego
W swoim życiu testowałem zarówno japońskie fotele masujące za 50 000 zł, jak również rolkowe bieda-masażery w cenie porządnego obiadu w dobrej restauracji. Ze swojego doświadczenia wiem, iż rzadko kiedy urządzenia masujące działają tak, jak oczekiwaliby tego kupujący. Porządny sprzęt kosztuje, dlatego po SKG ES500 nie spodziewałem się wiele. Chciałem po prostu sprawdzić, jak działają poduszeczki wypełniane powietrzem, przykładane do twarzy.


Okazuje się, iż inżynierowie SKG trafili w dziesiątkę z doborem technologii. Poduszki masujące idealnie pasują do tego typu urządzenia. Pisze to wymagający migrenowiec, który próbował już wieeelu różnych rozwiązań na obolałe skronie. Nacisk poduszek idealnie współgra z wrażliwymi elementami twarzy: mięśniami, włosami, nosem, powiekami, skroniami, układem krążenia oraz unerwieniem.
Największe zalety:
- Poduszki powietrzne idealnie pasują do zastosowania;
- Ciepłe okłady faktycznie dają ukojenie;
- Dobry bezprzewodowy towarzysz podróży ładowany USB-C;
- Cicha praca. Można używać w sypialni podczas zasypiania;
- Bardzo łatwy w czyszczeniu;
- Proste, intuicyjne sterowanie dwoma przyciskami;
- Faktycznie przynosi rozluźnienie i ukojenie;
- Nada się choćby dla migrenowca. A to wiele mówi;
- Bardzo dobra izolacja od światła (i świata).
Największe wady:
- Brak etui w zestawie;
- Regulacja mocy tylko w zakresie 80% i 100%;
- Wbudowane głośniki nie powalają.
Jasne, sprzęt za 399 zł nie robi cudów. Za to powoduje odprężenie. SKG ES500 to masażer wysoce mobilny, świetny towarzysz podróży oraz rozwiązanie, które dobrze realizuje swoją funkcję. Mechanizm masażu nie jest najbardziej precyzyjny na świecie (w tej cenie nie może być), ale dla masy pracowników biurowych przyniesie wyczekiwane ukojenie.








