Bariery sprzętowe istnieją tylko po to, aby je przełamywać. Scott J. Goldman dokonał rzekomo niemożliwego. Inżynier uruchomił kartę graficzną Nvidia GeForce RTX 5090 na MacBooku Pro wyposażonym w najnowszy procesor Apple Silicon M5 Max. Granie w najbardziej wymagające tytuły AAA na sprzęcie Apple stało się możliwe, choć wymagało to drastycznych kroków i zaawansowanej wirtualizacji. Droga do osiągnięcia stabilnych stu klatek na sekundę w wymagających tytułach była pełna pułapek.
MacBook na sterydach. Linux ratuje Apple Silicon
Brak natywnego wsparcia dla zewnętrznych kart graficznych eGPU w systemie macOS zmusił autora projektu do porzucenia standardowego środowiska Apple. Kluczem do sukcesu okazało się uruchomienie wirtualnej maszyny z systemem Linux wewnątrz macOS.
Przeniesienie środowiska do systemu open-source nie rozwiązało jednak wszystkich problemów, ponieważ architektura Apple Silicon skutecznie blokuje wirtualizowanemu jądru bezpośredni wgląd w magistralę Thunderbolt. Potrzebne były głębokie modyfikacje konfiguracji PCI BAR oraz manualne wymuszenie bezpośredniego dostępu do pamięci, czyli technologii DMA. Dodatkowo domyślne ustawienia harmonogramu w środowisku QEMU powodowały ogromne wahania wydajności. Konieczne okazało się manualne przypisywanie priorytetów dla wirtualnych wątków procesora, aby układ Apple mógł rozwinąć skrzydła.
RTX 5090 jako eGPU. | Źródło: scottjg.comWąskie gardło całej konfiguracji stanowiła warstwa translacji FEX, która odpowiada za konwersję instrukcji x86 z gier pecetowych na instrukcje zrozumiałe dla architektury ARM. Bottleneck poskutkował potężnym, bo aż 50% spadkiem wydajności procesora w testach Geekbench 6.
Testy w Geekbench 6. | Źródło: scottjg.comTechnologia Frame Generation okazała się zbawieniem
Wyczerpujące testy syntetyczne i praktyczne pokazały, iż mimo ogromnego narzutu programistycznego, duet M5 Max i RTX 5090 potrafi wygenerować imponujące wyniki, choć z pomocą musiały przyjść nowoczesne techniki renderowania obrazu.
W grze Cyberpunk 2077 przy ustawieniach Ray Tracing Ultra w rozdzielczości 1080p, nietypowa platforma utrzymała stabilne 100 klatek na sekundę. Przy czym wynik ten był bezpośrednio uzależniony od włączenia technologii Frame Generation. Po wyłączeniu generatora klatek licznik wskazywał zaledwie nieco ponad 60 FPS.
Porównawcze testy na MacBooku Air z procesorem M4 oraz starszym MacBooku Pro z 2020 roku opartym na układzie Intel Core i7-1068NG7 udowodniły, iż bez funkcji sztucznego generowania pikseli moc rdzenia graficznego zostaje całkowicie zduszona. Tradycyjny komputer stacjonarny wyposażony w procesor Intel Core i5-12600K i tę samą kartę graficzną generował bez problemu ponad 150 FPS bez żadnego wsparcia.
Ograniczeniem okazała się również przepustowości interfejsu Thunderbolt, co idealnie zobrazował test w programie GravityMark, notujący 20% spadek czystej sprawności eGPU względem bezpośredniego wpięcia karty w szynę PCIe.
Testy GravityMark. | Źródło: scottjg.comProjekt Goldmana obnażył także problemy z optymalizacją innych tytułów. Shadow of the Tomb Raider oraz Crysis Remastered odmawiały posłuszeństwa, spadając poniżej granicy płynności i nękając użytkownika losowymi crashami.
Cały ten pokaz kreatywności jest godny podziwu. Jednak ze względu na ekstremalny poziom skomplikowania konfiguracji, pozostanie on jedynie kosztowną ciekawostką. Być może Apple kiedyś oficjalnie otworzy swoje drzwi dla zewnętrznych kart graficznych i sytuacja się zmieni.
Źródło: Tom’s Hardware, scottjg.com / Zdj. otwierające: scottjg.com

3 godzin temu







