MacBook Air z Apple M5 – recenzja. Gdy Neo to za mało, a Pro za drogi

konto.spidersweb.pl 8 godzin temu

Planujesz zakup MacBooka, ale przez skórę czujesz, iż ten nowiutki kolorowy MacBook Neo, który ma procesor rodem z iPhone’a, to za mało, a MacBook Pro wygląda jak przerost formy nad treścią? No to sprawdź, co potrafi świeżutki jeszcze MacBook Air (2026) z chipem Apple M5.

Do oferty Apple’a na początku 2026 r. dołączyły trzy nowe laptopy. Po jednej stronie mamy taniutkiego i zaskakująco wydajnego MacBooka Neo z chipem rodem z iPhone’a, a po drugiej – potężnego MacBooka Pro z chipami Apple M5 Pro i M5 Max. Pomiędzy nimi plasuje się natomiast MacBook Air z procesorem Apple M5, czyli tym samym układem, który wcześniej trafił do bazowych MacBooków Pro i iPadów Pro.

MacBooki Pro, zwłaszcza te z chipami Apple M5 Pro i M5 Max, to topowe i bardzo drogie maszyny do pracy, które służą do obróbki materiałów multimedialnych, a w odpowiedniej konfiguracji radzą sobie choćby z odpalaniem lokalnie sztucznej inteligencji w postaci LLM-ów. Znajdujący się na drugim końcu portfolio Apple’a taniutki MacBook Neo to szybka maszyna do pisania kierowana do studentów.

Dla kogo jest w takim razie MacBook Air (2026)?

W telegraficznym skrócie: dla każdej osoby, która potrzebuje wysokiej jakości komputera do pracy biurowej, co poradzi sobie w razie potrzeby z multimediami. Jest on wyraźnie droższy od MacBooka Neo, więc ma rzecz jasna od niego mocniejszą specyfikację, a przy okazji wyposażono go w kilka bajerów, bez których „może da się żyć, no ale co to za życie”.

MacBook Air z Apple M5 – specyfikacja

Zacznijmy od tego, iż nowe laptopy są dostępne, tak jak MacBooki Air (2025) z Apple M4, w dwóch rozmiarach. Bazowy wyposażony został w 13,6-calową matrycę, a więc nieco większą niż w 13-calowym MacBooku Neo. Z kolei drugi, większy, dostał 15,3-calowy panel. W obu przypadkach mamy do czynienia z wyświetlaczem typu LED o jasności 500 nitów, w którym znalazło się wycięcie na notcha z kamerką u góry.

Sam miałem okazję testować MacBooka Air (2026) w tej większej wersji, ale dzieli ona praktycznie całą specyfikację z mniejszym modelem. Różnica jest jedynie taka, iż ten bazowy MacBook Air 15” ma chip Apple M5 z 10 rdzeniami CPU i 10 rdzeniami CPU, podczas gdy najtańszy MacBook Air 13” ma o dwa rdzenie graficzne mniej (dopłata do nich to z kolei 500 zł). A co z pamięcią?

Jeśli chodzi o RAM, który zainstalowany na tym laptopie system operacyjny macOS ma do dyspozycji, to w każdym przypadku startujemy od 16 GB pamięci operacyjnej. Na przechowywanie danych przewidziano SSD o pojemności 512 GB. Komputery można przy tym rzecz jasna za dopłatą rozbudować, ale dla wielu osób te podstawowe wartości w MacBookach Air (2026) będą więcej niż wystarczające.

Ile kosztuje MacBook Air (2026)?

Ceny zaczynają się od 5,5 tys. zł za MacBooka Air (2026) z chipem Apple M5 z 8 rdzeniami GPU, 16 GB RAM-u oraz SSD o pojemności 512 GB w wersji 13,6-calowej i 6,5 tys. zł w wersji 15,3-calowej, a kończą na 14,5 tys. zł za najbardziej wypasioną konfigurację. Komputery dostępne są w czterech kolorach: błękit, srebro, księżycowa poświata oraz północ. A ile trzeba dopłacić za rozbudowę?

W przypadku pamięci operacyjnej dopłata za 8 GB RAM-u, czyli do łącznie 24 GB, wynosi 1000 zł. Z kolei jeżeli chcemy zwiększyć jego ilość o kolejne 8 GB do 32 GB, to musimy wysupłać 2000 zł. Co istotne, w obu przypadkach dostaniemy tu od razu, bez wspomnianej wcześniej dopłaty, dwa rdzenie GPU więcej. A co z SSD? Dostępne opcje to 1 TB (+1000 zł), 2 TB (+3000 zł) lub 4 TB (+ 6000 zł).

Co jeszcze warto wiedzieć o MacBooku Air (2026)?

To, iż wydajność tego komputera stoi na naprawdę wysokim poziomie – przy pracy biurowej nie sposób go zagiąć, a do tego ta maszyna może służyć do okazjonalnej pracy kreatywnej, w tym obróbki wideo oraz zdjęć, tworzenia muzyki, renderowania modeli 3D itd. A dlaczego okazjonalnej? Trzeba bowiem pamiętać, iż MacBooki Air nie mają wbudowanych wiatraków, więc nie są wołami roboczymi.

Pasywne odprowadzanie ciepła to aspekt, który odróżnia MacBooki Air od MacBooków Pro z aktywnym chłodzeniem, które są kierowane do profesjonalistów. To jednak też nie jest tak, iż średniopółkowe laptopy Apple’a nagrzewają się w trymiga i od razu throttlują. Pod względem mocy obliczeniowej i kultury pracy zawstydzają laptopy z tego segmentu cenowego wyposażone w chipy Intela z systemem Windows.

Ogromnym plusem wszystkich MacBooków wyposażonych w chipy z rodziny Apple Silicon jest to, iż mają taką samą wydajność podczas pracy na zasilaniu sieciowym, jak i z dala od gniazdka. Do tego wytrzymują spokojnie pełny dzień mojej normalnej pracy, która polega głównie na komunikacji z zespołem, wertowaniu źródeł, redagowaniu treści oraz obróbce materiałów multimedialnych.

MacBook Air radzi sobie z tym wszystkim świetnie, w tym za sprawą pamięci o wyższej przepustowości niż w przypadku chipu Apple M4, która wynosi też 153 GB/s, a także sprzętowej akceleracji kodeków H.264 i HEVC. Do tego mamy sprzętową obsługę ray tracingu, a na laptopie można uruchomić wiele gier – może nie w detalach Ultra i wysokiej rozdzielczości, ale będą faktycznie grywalne.

MacBook Air (2026) vs MacBook Air (2025) – gabaryty

To, co pozostało bez zmian, to obudowy MacBooków Air, które mają te same wymiary, co poprzednio. Urządzenia przez cały czas mierzą 30,41 cm x 21,5 cm x 1,13 cm w wersji 13,6-calowej oraz 34,04 cm x 23,76 cm x 1,15 cm w wersji 15,3-calowej przy masie wynoszącej odpowiednio 1,23 kg i 1,51 kg. Nie są rekordzistami pod względem gabarytów, ale nie wypychają i nie obciążają jakoś mocno plecaka.

Nie zmieniły się również możliwości tych komputerów w zakresie wideokonferencji. Nowe modele mają te same 12-megapikselowe kamerki CenterStage do wideorozmów z obsługą funkcji Widok blatu, a także system sześciu głośników w modelu 15-calowym i czterech w 13-calowym, w obu przypadkach z obsługą Dolby Atmos i trzema mikrofonami kierunkowymi. A co z portami w obudowie?

W przypadku MacBooków Air mamy dostęp do minijacka, dwóch złącz Thunderbolt 4 oraz MagSafe’a do ładowania, który minimalizuje ryzyko uszkodzenia go poprzez zrzucenie ze stołu po pociągnięciu za kabel przez chociażby przypadkową osobę w kawiarni. Warto jednak odnotować, iż MacBook Air z 2026 roku nie ma ładowarki w zestawie, bo Apple w Europie nie dorzuca ich już do pudełka z laptopami.

W kostkę o mocy co najmniej 35 W musimy wyposażyć się we własnym zakresie. Dobrym pomysłem może być natomiast ładowarka o mocy 70 W, gdyż dzięki niej naładujemy ogniwa o pojemnościach 53,8 Wh (w modelu 13,6”) i 66,5 Wh (15,3”) wyraźnie szybciej. Zakupić można ją wraz z komputerem bezpośrednio u Apple’a lub u dowolnego innego sprzedawcy, wybierając produkt dowolnej marki.

A jak wspomniane wyżej pojemności przekładają się na czas pracy? Wedle specyfikacji MacBook Air niezależnie od rozmiaru ma zapewniać „do 15 godz. bezprzewodowego przeglądania internetu” i „do 18 godz. strumieniowania wideo”. Ponownie te zapewnienia znajdują potwierdzenie w rzeczywistości. Nie udało mi się tego komputera rozładować podczas normalnego dnia pracy.

MacBooki Air pracują przy tym niezwykle… cicho

W biurze tudzież bibliotece nikomu nie powinniśmy przeszkadzać. Klawiatura z podświetleniem również nie jest przesadnie głośna, a skok klawiszy jest przyjemnie wysoki jak na laptopa. W każdej wersji tego komputera w rogu jest skaner linii papilarnych Touch ID do biometrycznego uwierzytelniania użytkownika (w przypadku MacBooka Neo ma go tylko ta droższa wersja z dyskiem 512 GB).

Oprócz tego do MacBooków Air trafiły również ogromne gładziki pojemnościowe obsługujące technologię Force Touch, które są wygodniejsze i precyzyjniejsze niż ten „klikalny” touchpad z najtańszego laptopa od Apple’a. Do tych nowych średniopółkowych modeli z Apple M5 trafiły też szybsze moduł łączności w postaci Wi-Fi 7 oraz Bluetooth 6.0 w miejsce Wi-Fi 6e i Bluetootha 5.3.

MacBook Air (2026) z M5 – czy warto i dla kogo?

Czy biorąc to wszystko pod uwagę warto kupić MacBooka Air (2026)? Tak, ale pod kilkoma warunkami! Po pierwsze: jeżeli zajmujecie się pracą kreatywną, to lepszym wyborem będzie MacBook Pro z Apple M5. Jest droższy, a w bazowej wersji ma podobną wydajność do Aira na papierze, ale dostał lepszą matrycę i aktywne chłodzenie najważniejsze podczas długotrwałej pracy pod obciążeniem. Po drugie: macie pewność, iż MacBook Neo, który jest wyraźnie tańszy, to za mało.

Stoję na stanowisku, iż dla większości osób, które nie zajmują się zawodowo obróbką multimediów, chip Apple A18 z 8 GB RAM-u będzie optymalnym wyborem, no ale zdaję sobie sprawę, iż są osoby, które mogą oraz przede wszystkim chcą pozwolić sobie na sprzęt z nieco wyższej półki. Do tego MacBook Air występuje w testowanym wariancie 15,3-calowym, a nie jedynie 13,6-calowym którego w przypadku MacBooka Neo w ofercie nie ma; ten ma matrycę 13-calową i tyle.

Podsumowując zaś to wszystko, nowy MacBook Air jest, jak na swoją półkę cenową, laptopem kompletnym i to o świetnym stosunku ceny do jakości. 5499 zł za 13,6-calowego notebooka z 16 GB RAM-u i SSD o pojemności 512 GB o tak dobrych parametrach i tak niewielkich gabarytach, który zapewnia dobrą kulturę pracy, w tym z dala od gniazdka przez długi czas, to naprawdę niezła cena.

Czytaj inne nasze teksty poświęcone komputerom Mac:

Dodam, iż jeżeli szukałbym dziś laptopa do pracy dla siebie, to sam celowałbym właśnie w ten model – aczkolwiek w tej droższej o tysiaka i nieco cięższej wersji 15-calowej. przez cały czas jest to sprzęt wyjątkowo mobilny, ale większa powierzchnia ekranu roboczego poprawia komfort pracy, a to w przypadku laptopa jest równie istotne, co jego wymiary oraz waga.

MacBook Air to idealny kompromis pomiędzy wysokimi możliwościami, a atrakcyjną ceną.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału