LOOK idzie pod prąd – jednostronne SPD w gravelu. Pierwsze wrażenia z jazdy

magazynbike.pl 2 dni temu

Są takie momenty, kiedy branża rowerowa przestaje udawać, iż wszystko da się załatwić jednym rozwiązaniem. Premiera nowej linii pedałów gravelowych od LOOK właśnie do takich momentów należy. To nie jest kolejny wariant znanego produktu ani kosmetyczna aktualizacja. To nowa propozycja, próba połączenia dwóch światów – a my mogliśmy już sprawdzić jak działa.

Do tej pory gravel żył na zapożyczonych rozwiązaniach. Pedały MTB – głównie system SPD – stały się standardem nie dlatego, iż były idealne, ale dlatego, iż były wystarczająco dobre. Działały w błocie, pozwalały się gwałtownie wypiąć, były przewidywalne. Ba… przez cały czas działają! Problem w tym, iż gravel przestał być uproszczoną wersją MTB. Dziś to osobna dyscyplina, rozciągnięta między wyścigami na poziomie World Tour a wielodniowym bikepackingiem. LOOK zamiast dopasowywać istniejące rozwiązania ma swoją propozycję.

X-One-G – gravel w trybie wyścigowym

Najbardziej wyrazistym elementem tej premiery jest seria X-One-G. To tutaj widać ambicję stworzenia czegoś, co zmienia sposób kontaktu kolarza z rowerem. Konstrukcja opiera się na pomyśle, który na pierwszy rzut oka wydaje się kontrowersyjny – jednostronnym wpięciu SPD. Bo przecież to znamy – także wady tego rozwiązania, czyli… jednostronność. W praktyce chodzi jednak o coś zupełnie innego niż ograniczenie funkcjonalności. LOOK próbuje przenieść do świata gravela cechy znane z pedałów szosowych: większą powierzchnię podparcia i maksymalną efektywność przeniesienia mocy.

Platforma o powierzchni 650 mm² i szerokości dopasowanej do butów z agresywnym bieżnikiem ma zapewnić stabilność, której może brakować w klasycznych pedałach MTB. To właśnie tu ma znajdować się cała różnica – w detalu, który czujesz przy każdym naciśnięciu na pedał.

Jeśli tylko śledzicie imprezy gravelowe w stylu UCI, na pewno to zauważyliście – zawodnicy chętnie jeżdżą w butach i pedałach szosowych. Wiadomo, częściowo dlatego iż przesiedli się z szosy! Ale też dlatego, iż cenią dużą powierzchnię podparcia. Problemy zaczynają się wtedy, gdy jednak… muszą zsiąść z roweru. Nie każdy też jest – jak zawodowcy – sponsorowani. A plastikowe szosowe bloki ani nie nadają się do chodzenia ani nie są trwałe.

X-One-G Ti i Max – technologia vs codzienność wyścigu

Co proponuje Look? Pedały jednostronne. Wersja X-One-G Ti, z osią wykonaną z tytanu, jest manifestem technologii i ambicji. Waga na poziomie 120 gramów sztuka i nacisk na precyzję działania mają jasno pokazywać, iż to sprzęt stworzony pod ściganie. To pedał, który nie szuka kompromisów, tylko ma maksymalizować każdy wat. Dokładnie te trafiły do naszego testu – najłatwiej poznać je po „złotych” osiach.

Nieco bardziej przyziemny, choć wciąż wyścigowy charakter ma X-One-G Max. W jego przypadku pojawia się mocny nacisk na równowagę między lekkością a trwałością, a także na wrażenia z jazdy, które producent opisuje niemal jak doświadczenie znane z pedałów szosowych. Pojawia się tu podobno wątek płynności i „znikania” pedału pod stopą, co ma prowadzić do poczucia jedności z rowerem. Przekładając język marketingu na ludzki – wyglądają tak samo, ale mają oś ze stali Cr-Mo, a nie tytanu, co powoduje, iż ważą 145 g sztuka.

To nie jest projekt tworzony wyłącznie na papierze. Zarówno wersja Ti, jak i Max powstały przy ścisłej współpracy z zawodnikami i były testowane w realnych warunkach wyścigowych, w tym w najbardziej wymagających imprezach gravelowych na świecie. W ubiegłym sezonie na prototypach jeździł Keegan Swenson – i seryjnie wygrywał.

X-Track – uniwersalność przez cały czas ma sens

Równolegle LOOK nie odcina się od tego, co działało do tej pory. Seria X-Track zostaje w ofercie, ale jej rola zostaje jasno zdefiniowana. To rozwiązanie dla tych, którzy nie potrzebują rewolucji, tylko sprawdzonego, intuicyjnego działania.

Dwustronne wpięcie, znajome „czucie” i przewidywalność sprawiają, iż dla większości użytkowników przez cały czas będzie to najbardziej logiczny wybór. W pewnym sensie LOOK przyznaje, iż uniwersalność wciąż ma swoje miejsce, ale przestaje udawać, iż jest odpowiedzią na wszystko.

Potwierdzamy – mamy różne wersje, w tym karbonową, i przez cały czas jest to dla nas podstawowy wybór w świecie SPD. Działa i tyle. w tej chwili testujemy też wrainat z pomiarem mocy – test wkrótce!

X-Venture – gravel spotyka bikepacking

Najciekawszą zmianą z perspektywy długodystansowej jazdy dla „normalsów” jest jednak seria X-Venture. Niby to pedały gravelowe, ale tak naprawdę nadają się do roweru turystycznego i MTB. Bo czym jest dla wielu z nas gravel jak nie rowerem turystycznym? A jak jest z MTB? Dlatego też przewiduję, iż ten model będzie cieszył się dużą popularnością.

X-Venture to pedały zaprojektowane z myślą o sytuacji, gdzie równie ważna jak efektywność jest wygoda. Szeroka platforma, dodatkowa przyczepność platformy z drugiej strony i możliwość komfortowej jazdy także w zwykłych butach pokazują, iż LOOK wie, iż ludzie mają różne potrzeby. To już nie tylko trening czy wyścig, ale często wielogodzinna podróż, w której sprzęt musi dostosować się do użytkownika, a nie odwrotnie.

Powiedzmy też szczerze – to świetne rozwiązanie także dla początkujących, którzy chcą…. SPD a trochę się boją. Ten model dostępny test w wariantach z „klatką” z aluminium lub tworzywa.

Pierwsze wrażenie i kierunek testu

Na papierze to wygląda bardzo dobrze. Największym znakiem zapytania pozostaje jednostronne wpięcie i to, czy rzeczywiście daje przewagę, którą obiecuje producent. Co już sprawdzamy w praktyce, bo mamy dwie różne, nowe wersje w teście – X-One-G Ti i X-Venture.

I choćby jeżeli mają cechę wspólną w postaci jednostronnego wpięcia, to praktyka pokazuje, iż równie wiele je dzieli. Faktem jest, iż dobrze znany i sprawdzony jest też mechanizm zatrzasku, który działa tak samo jak w X-Trackach. To znaczy wyraźnie wyczuwalnie i zdecydowanie – dotyczy to zarówno wpięcia, jak i wypięcia. A używaliśmy obydwu par pedałów zarówno z używanymi blokami, jak i świeżymi, wyjętymi wprost z pudełka. Tu zresztą wypada wspomnieć, iż bloki Looka są naprawdę trwałe.

Jednocześnie faktem jest, iż po trafieniu w zatrzask użytkowanie jest bardzo podobne. Tyle tylko, iż w przypadku X-One-G w zatrzask trzeba trafić, bo druga strona zapewnia minimalne podparcie. Pod tym względem przypominają rzeczywiście pedały szosowe. Po wpięciu jednak odczuwalna jest wielkość platformy – tu także kłania się szosa. Jako SPD działają jak SPD, człowiek nie stresuje się byle zejściem z roweru.

Dla zainteresowanych dodam tylko, iż druga strona, zgodnie z przewidywaniem, jest łatwa do zarysowania – bo trafia się ją bezpośrednio blokiem. Taka cecha konstrukcji.

I tu dla odmiany błyszczą X-venture, które oferują duża platformę, jeżeli ktoś się nie chce albo nie lubi wpinać. Z premedytacją zabrałem gravela na ścieżki Monte Arsenti, by sprawdzić, jak… pedały sprawdzą się na ścieżkach enduro. Wniosek? Pionowe ścianki jechałem bez wpięcia – i bez sztycy teleskopowej do dyspozycji – błogosławiąc zębatą platformę, która pozostawala przyczepna choćby w butach XC, w jakich jechałem. Nie mam wątpliwości, iż równie dobrze mógłbym zabrać X-venture na kolejny wypad rowerem MTB, w podobny teren! I szczerze mówiąc, nie widzę sensu przyporządkowywania ich do kategorii gravelowej. I na pewno tak zrobię.

Zamiast podsumowania

Dwa dni jazdy to za mało, by mowić o teście, jedynie o pierwszych wrażeniach. Ale… Look zastosował dobrze znany mechanizm zatrzaskowy, sprawdzony w tysiącach pedałów i przeniósł go do nowych konstrukcji korpusu. Co sprawia, iż wrażenia z użytkowania są doskonale znane i przewidywalne. Jednocześnie wersja X-One-G TI jest lżejsza niż dotychczasowe najwyższe X-Track Carbon Ti o kolejne 25 gramów (145 vs 120 g sztuka), a działa równie dobrze. I jest na czym stanąć! Dla wielu użytkowników liczących każdy gram wybór będzie oczywisty. X-Venture to także interesująca propozycja, choć dla innej grupy docelowej – tu będą szczęśliwi zarówno turyści, jak i ci jeżdżący w terenie. I jeszcze coś – pedały są wzajemnie kompatybilne jeżeli chodzi o podzespoły, typu łożyska czy osie. Do dobrze wróży na przyszłość jeżeli chodzi o łatwość serwisowania. A jak wypadną w teście długodystansowym obydwie pary dowiecie się pierwsi.

Ceny detaliczne, przeliczone na podstawie cen w Euro podanych przez producenta:

  • X-One-GTi okolice 1300–1400 zł
  • X-One-G Max 800 zł
  • X-Venture+ 350 zł
  • X-Venture 230–250 zł

Artykuł powstał w ramach płatnej współpracy z dystrybutor Looka w Polsce: porebarowery.pl

Tekst: Grzegorz Radziwonowski

Zdjęcia: Rupert Fowler

Idź do oryginalnego materiału