Legenda zimnej wojny wróciła nad Polskę. Lim-5 znów lata

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Po ponad trzech dekadach przerwy polskie niebo znów przeciął Lim-5, czyli produkowana w Mielcu wersja radzieckiego MiGa-17F. Egzemplarz SP-MIL o numerze 1211 wrócił do lotu po bardzo długiej odbudowie.

Lim-5 to samolot odrzutowy z czasów, gdy polskie lotnictwo wojskowe było budowane wokół maszyn radzieckiej konstrukcji, produkowanych na licencji w krajowych zakładach. Przez lata był jednym z symboli polskiego lotnictwa myśliwskiego.

Odbudowany egzemplarz SP-MIL, noszący numer 1211, wykonał pierwszy lot po renowacji dokładnie 22 kwietnia 2026 r. Za sterami zasiadł Bartosz Maciejczyk. Kilka dni później maszyna została zaprezentowana publicznie podczas AirSKY 2026 na lotnisku w Piastowie koło Radomia. Dla widzów był to moment wyjątkowy, bo lotny Lim-5 przez lata pozostawał raczej marzeniem miłośników lotnictwa historycznego, niż punktem programu jakichkolwiek pokazów.

Jak czytamy na łamach portalu Rynek Lotniczy, jest to w tej chwili jedyny lotny jednomiejscowy MiG-17/Lim-5 na kontynencie. Gdy wiele historycznych samolotów odrzutowych kończy po prostu jako statyczne eksponaty, utrzymanie takiej maszyny w stanie lotnym jest przedsięwzięciem wymagającym ogromnych kompetencji, pieniędzy, części, procedur i ludzi gotowych pracować przy konstrukcji sprzed dekad.

Lim-5 był polskim MiGiem-17F

Lim-5 był produkowaną w Polsce wersją samolotu MiG-17F. To rozwinięcie wcześniejszego MiGa-15, od którego wywodziły się polskie Limy-1 i Limy-2. W porównaniu ze starszą konstrukcją MiG-17 otrzymał m.in. zmienione skrzydło i lepsze osiągi przy dużych prędkościach. Wersja MiG-17F, a więc także Lim-5, wykorzystywała silnik z dopalaczem.

Dopalacz to układ, który wtryskuje dodatkowe paliwo do strumienia gazów za turbiną silnika odrzutowego, pozwalając tym samym krótkotrwale zwiększyć ciąg. Daje to lepsze przyspieszenie i wznoszenie, ale kosztem bardzo dużego zużycia paliwa. To właśnie dopalacz był jednym z elementów, które czyniły tę maszynę bardziej dynamiczną od wcześniejszych odrzutowców tej rodziny.

Samoloty Lim-5 powstawały w WSK Mielec. Łącznie wyprodukowano setki egzemplarzy różnych odmian związanych z tą rodziną maszyn. W polskim lotnictwie wojskowym były podstawowymi myśliwcami do czasu, gdy zaczęły ustępować miejsca nowocześniejszym MiGom-21. Ich historia nie skończyła się jednak od razu, bo część maszyn wykorzystywano jeszcze długo w innych rolach, w tym do zadań doświadczalnych i szkoleniowych.

Egzemplarz 1211 wrócił z bardzo długiej podróży

Historia odbudowanego samolotu jest niemal tak interesująca jak historia całego typu. Lim-5 nr 1211 został wyprodukowany w Mielcu w 1958 r. Po zakończeniu wojskowej kariery i latach zmieniających się losów trafił do Wielkiej Brytanii, gdzie planowano przygotować go do lotów cywilnych. Takie projekty rzadko kiedy są proste, bo wojskowy odrzutowiec z lat 50. wymaga nie tylko pasji, ale także pełnej dokumentacji, zaplecza technicznego i formalnej ścieżki dopuszczenia do lotu.

Pod koniec 2023 r. samolot został przejęty przez FUBAR Aviation i sprowadzony do Polski. Prace prowadzono w Modlinie, gdzie maszyna przeszła kompleksową odbudowę. W takich projektach nie chodzi o szybkie odmalowanie płatowca, ale o żmudną weryfikację konstrukcji, instalacji, zespołu napędowego, systemów pokładowych i każdego elementu, który decyduje o bezpieczeństwie lotu.

Przywrócenie do lotu historycznego odrzutowca to jedno z najtrudniejszych zadań w lotnictwie zabytkowym. Części są rzadkie, procedury wymagające, a doświadczenie techniczne trzeba często odtwarzać na podstawie dokumentacji i wiedzy ludzi, którzy znają stare konstrukcje. W przypadku Lima-5 dochodzi jeszcze dopalacz i wojskowy rodowód maszyny, co dodatkowo podnosi poziom trudności.

FUBAR buduje latającą historię polskich odrzutowców

FUBAR Aviation konsekwentnie buduje jedną z najciekawszych kolekcji lotnych odrzutowców historycznych w Europie. W jej flocie znajdują się także Lim-2, czyli polska wersja MiGa-15bis, oraz szkolno-bojowy SBLim-2, odpowiadający rodzinie MiG-15UTI.

Dzięki temu polska publiczność ma możliwość obserwacji nie pojedynczego egzemplarza, ale reprezentatywnego przekroju przez linię rozwojową powojennych samolotów odrzutowych eksploatowanych przez polskie lotnictwo wojskowe. Ma to ogromne znaczenie nie tylko dla samych pasjonatów lotnictwa, bo pokazuje techniczny i historyczny ciąg od pierwszych myśliwców odrzutowych w służbie po bardziej zaawansowane maszyny zimnej wojny.

*Źródło grafiki wprowadzającej: Piliskie Muzeum Wojskowe, Facebook; Canva Pro

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału