
Dron FPV jest tak dobry, jak dobre ma łącze z operatorem. Nowy retransmiter ma wynieść sygnał ponad teren i utrzymać obraz z kamery.
Dron FPV może mieć świetną kamerę, szybkie silniki i doświadczonego operatora, ale bez stabilnego łącza zamienia się w ślepy pocisk. Litewska RSI Europe pokazała Drone Repeater Kit, czyli coś, co najprościej opisać jako latający router dla dronów FPV. Retransmiter wyniesiony na osobnym dronie ma podnieść łącze ponad lasy, wzgórza, zabudowę i umocnienia. Dzięki temu operator nie musi stać tam, gdzie sygnał ma najlepszą widoczność. Może zostać ukryty niżej, dalej i bezpieczniej.
FPV wygrywa albo przegrywa przez łączność
Wojna na Ukrainie zrobiła z małych dronów FPV jedną z najważniejszych broni frontu. Są tanie w porównaniu z klasyczną amunicją precyzyjną, szybkie, trudne do zatrzymania i potrafią uderzać w cele, które jeszcze kilka lat temu wymagałyby zupełnie innych środków rażenia. Mają jednak jeden słaby punkt: potrzebują łączności.
Operator musi widzieć obraz z kamery i sterować maszyną. jeżeli sygnał ginie za wzgórzem, w lesie albo między zabudowaniami, cała przewaga FPV zaczyna topnieć. Do tego dochodzi wojna elektroniczna. Rosjanie i Ukraińcy od dawna zakłócają sterowanie, obraz i nawigację, więc każdy dodatkowy metr stabilnego połączenia ma znaczenie.
Pisaliśmy o tym przy okazji tekstu: Polska ma odpowiedź na najgroźniejsze drony. To ma być światowy hit, gdzie opisywaliśmy, dlaczego drony FPV sterowane radiowo zaczęły przegrywać z zakłóceniami, a światłowód stał się jedną z odpowiedzi frontu.
Latający router nad polem walki
Drone Repeater Kit zamiast zmuszać operatora do ustawiania anteny w odsłoniętym miejscu sprawia, iż część łączności trafia w powietrze. Zestaw składa się z modułu retransmisyjnego montowanego na dronie-nosicielu oraz naziemnego urządzenia Mini Antenna Rack. Ten pierwszy wynosi łącze nad przeszkody, drugi pozostaje przy stanowisku operatora.
Efekt jest podobny do postawienia wysokiego masztu, tylko bez masztu. Retransmiter może znaleźć się tam, gdzie jest lepsza widoczność radiowa: ponad linią drzew, za grzbietem terenu albo nad zabudową. Producent deklaruje, iż system może zapewnić zasięg do 25 km w mieszanym terenie i poprawić stabilność połączenia tam, gdzie klasyczne anteny naziemne mają fizyczny problem z przeszkodami.
Najważniejszy element tej technologii nie dotyczy jednak samego zasięgu, ale przeżywalności ludzi. W klasycznym scenariuszu zespół FPV musi często szukać miejsca, z którego antena widzi trasę lotu. To może oznaczać wyżej położony punkt, skraj lasu, dach, grzbiet terenu albo inne stanowisko, które równocześnie poprawia łączność i zwiększa ryzyko wykrycia.
RSI Europe mówi wprost, iż retransmiter idzie tam, gdzie nie powinien iść operator. Może znaleźć czystą linię widzenia, podczas gdy ludzie zostają w ukryciu. Mini Antenna Rack ma formę walizkową, jest certyfikowany w standardzie IP67, a kabel o długości 50 m pozwala odsunąć stanowisko od anteny. Jest to więc odpowiedź na realia frontu, gdzie wykrycie operatora drona bywa równie ważne jak zestrzelenie samego drona.
Pisaliśmy o zmianie roli ludzi i bezzałogowców w tekście: Żołnierze nie będą już potrzebni? Ukraina spina nowy model walki. Ten zestaw dobrze wpisuje się w tę zmianę. Człowiek wciąż podejmuje decyzje, ale coraz więcej ryzykownych zadań przejmują maszyny.
Takie rozwiązania wymusiła wojna elektroniczna
Drone Repeater Kit nie sprawia, iż FPV nagle stają się niewrażliwe na zakłócanie. System ma poprawiać margines sygnału i stabilność łącza dzięki lepszej geometrii połączenia, ale nie jest magiczną tarczą przeciwko każdej formie walki elektronicznej.
Na froncie eter jest dziś tak zapchany zakłóceniami, iż sama moc nadajnika i porządna antena przestają robić różnicę. Liczy się spryt: gdzie wyniesiesz sygnał, jak ominiesz przeszkody, na jakich częstotliwościach pracujesz i czy jesteś w stanie rozstawić cały zestaw, zanim ktoś cię namierzy. RSI Europe twierdzi, iż ich system można postawić w 5-10 minut, iż współpracuje z dronami Shpak FPV i da się go podpiąć także pod maszyny innych producentów.
Zestaw ma być już używany przez jednostki ukraińskie i znajdować się w służbie litewskich sił zbrojnych. Ukraina jest dziś brutalnym laboratorium dronowej wojny, a Litwa należy do państw NATO, które bardzo uważnie wyciągają z niej wnioski. Dla państw bałtyckich to element przygotowań do konfliktu, w którym małe drony, zakłócanie i walka o łączność będą codziennością.
Pisaliśmy o tym szerzej w tekście: Powstaje wielka armada dronów. Polska daje bazę, Ukraina doświadczenie z frontu. Najcenniejsze jest dziś nie tylko samo produkowanie dronów, ale szybkie przenoszenie frontowych lekcji do przemysłu i armii państw sojuszniczych.
Przyszłość małych bezzałogowców nie będzie polegała wyłącznie na budowie lepszych maszyn. Równie ważne będą retransmitery, anteny, systemy walki radioelektronicznej, światłowody, automatyczne tryby lotu, szkolenie operatorów i integracja z innymi jednostkami.














