Słuchawki bezprzewodowe Urbanista Santiago trafiły do oferty Action, kusząc niską ceną i zaskakująco bogatą specyfikacją techniczną. Sprawdziłem, jak ten budżetowy sprzęt za nieco ponad 50 złotych radzi sobie w codziennym użytkowaniu i czy obietnice o mocnym basie oraz długim czasie odtwarzania mają pokrycie w rzeczywistości.
Skandynawska elegancja i magnetyczne detale
Urbanista to marka znana z minimalistycznego podejścia do designu. Model Santiago jest tego najlepszym dowodem. Słuchawki prezentują się nadzwyczaj schludnie i nowocześnie. Mamy tu do czynienia z klasyczną konstrukcją douszną, która w przeciwieństwie do modeli dokanałowych z gumkami nie wciska się głęboko w ucho, co dla wielu użytkowników będzie ogromną zaletą w kwestii komfortu. No przynajmniej dla mnie.
Słuchawki można kupić za nieco ponad 50 zł w sklepach sieci Action.Samo etui jest bardzo ergonomiczne. Ma obły, jajowaty kształt, dzięki czemu wsuwa się do kieszeni spodni bez żadnego oporu. Nie uwiera i nie tworzy nieestetycznych wybrzuszeń. Wykonanie jest zaskakująco solidne. Zawias pracuje z przyjemnym oporem, a gniazda na słuchawki posiadają silne magnesy. Słuchawki dosłownie wskakują na swoje miejsce, co gwarantuje, iż proces ładowania zawsze przebiega bez zakłóceń. Cieszy też obecność portu USB-C, choć warto pamiętać, iż producent nie dołącza kabla do zestawu. Musisz posiłkować się własnym.
Etui jest ergonomiczne i dobrze leży w dłoniSłuchawki bezprzewodowe z Bluetooth 5.4 i funkcją Multipoint
To, co faktycznie wyróżnia Santiago na tle konkurencji z dyskontowych półek, to ich wnętrze. Zastosowanie standardu Bluetooth 5.4 zapewnia nie tylko błyskawiczne parowanie, ale i stabilność połączenia, o której tanie zamienniki z Chin często mogą tylko pomarzyć. Deklarowany zasięg 10 metrów jest w pełni realny. Możesz swobodnie krążyć po mieszkaniu, zostawiając telefon na ładowarce w drugim pokoju, a muzyka nie przerwie ani na sekundę. Próbowałem także odejść dalej i po kilkunastu metrach zasięg się stracił. Wracając, słuchawki automatycznie połączyły się z urządzeniem i wznowiły odtwarzanie.
Od spodu znajduje się port ładowania USB-CPrawdziwym asem w rękawie jest jednak funkcja Bluetooth Multipoint. Pozwala ona na sparowanie słuchawek z kilkoma urządzeniami jednocześnie. W praktyce wygląda to tak, iż oglądasz film na laptopie, a gdy zadzwoni Twój telefon, słuchawki automatycznie przełączą źródło dźwięku na rozmowę. To świetne rozwiązanie, które w tej półce cenowej nie jest standardem. Dodatkowo mamy tu wsparcie dla asystenta głosowego. Dwukrotne tapnięcie w słuchawkę i telefon jest gotowy do wykonywania Twoich poleceń.
Bas, który czuć i rzetelna jakość rozmów
Jeśli lubisz brzmienie z wykopem, słuchawki bezprzewodowe Urbanista Santiago Cię nie rozczarują. Wyposażono je w 13-milimetrowe przetworniki dynamiczne, które generują bardzo mięsisty i głęboki bas. Tego mi było trzeba. Dźwięk jest pełny, ciepły. Mimo iż nie jest to poziom krystaliczności dla audiofilów, w zupełności wystarcza do codziennego słuchania muzyki czy podcastów.
Słuchawki nie wypadają z etui, dzięki zastosowaniu magnesówSłuchawki posiadają system aktywnej redukcji szumów (ANC), który wycisza otoczenie o około 25 dB. Wystarczy to, by odciąć się od szumu klimatyzacji czy gwaru w biurze. Warto jednak zauważyć, iż przy maksymalnej głośności konstrukcja douszna przepuszcza nieco dźwięku na zewnątrz. jeżeli słuchasz głośno muzyki w nocy, osoba śpiąca obok może słyszeć delikatny pogłos. Moja żona może to niestety potwierdzić. Ogromnym plusem są za to cztery mikrofony z technologią ENC. Rozmowy telefoniczne wypadają świetnie. Rozmówcy słyszą nas wyraźnie, a szumy tła są skutecznie odcinane, co czyni Santiago solidnym narzędziem do pracy zdalnej.
Słuchawki mają niewidoczne panele dotykoweSłuchawki bezprzewodowe Santiago. Doba grania i kaprysy niewidzialnego dotyku
Czas pracy na baterii to kolejna mocna strona tego modelu. Producent obiecuje 24 godziny łącznego odtwarzania. I te liczby znajdują potwierdzenie w testach. Przy codziennym użytkowaniu po 2-3 godziny, będziesz ładować etui raz na tydzień. Tak też się stało w moim przypadku. Proces ładowania samych słuchawek w pudełku trwa około 1,5 godziny, co jest wynikiem w pełni akceptowalnym.
To słuchawki douszne, dzięki temu nie wypadają z uszuGdzie leży słaby punkt? W sterowaniu dotykowym. Panele są całkowicie ukryte pod obudową, co wygląda estetycznie, ale wymaga pewnej wprawy. Na początku trafienie w odpowiedni punkt, by przełączyć utwór lub odebrać połączenie, bywa frustrujące. Czasem trzeba kliknąć dwa razy, by panel zaskoczył. jeżeli jednak wykażesz się odrobiną cierpliwości i nauczysz się precyzyjnie celować palcem w górną część słuchawki, Santiago odwdzięczą się bezawaryjną pracą. Niestety, ze mną ta funkcja nie zawsze chciała współpracować, ale może to tylko moja wina?
Ogólny test słuchawek wypadł pozytywniePlusy:
- Znakomity stosunek jakości do ceny – otrzymujemy funkcje znane z droższych modeli.
- Bluetooth 5.4 i multipoint – stabilne połączenie i możliwość parowania z kilkoma urządzeniami jednocześnie.
- Bardzo mocny bas – idealny dla osób lubiących dynamiczne, ciepłe brzmienie.
- Czas pracy na baterii – realne 24 godziny działania to wynik imponujący.
- Wygoda użytkowania – lekka konstrukcja douszna nie męczy ucha choćby przy długim noszeniu.
- Cztery mikrofony ENC – rzetelna jakość rozmów telefonicznych bez zakłóceń.
Minusy:
- Kapryśne panele dotykowe – niewidoczne przyciski wymagają przyzwyczajenia i precyzji.
- Konstrukcja przepuszcza dźwięk – przy maksymalnej głośności otoczenie słyszy naszą muzykę.
Słuchawki bezprzewodowe Urbanista Santiago można kupić za 68,95 zł, choć jeżeli uda się Wam upolować je w promocji, cena kilka przekracza kwotę 50 zł.
Źródło: Instalki.pl, Action. Zdjęcie główne: Instalki.pl, Action.

20 godzin temu






