Kupiłem iPhone’a 17 Pro Max przed premierą nowego modelu. Tobie to też radzę

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

W marcu 2026 r. kupiłem iPhone’a 17 Pro Max w połowie cyklu wydawniczego urządzenia. Dobrze wiedziałem, iż niebawem pojawi się nowy, znacznie lepszy model. Z perspektywy czasu nie żałuję.

Apple zadbał o to, aby iPhone’y 17 Pro (Max) wyróżniały się na tle poprzednich generacji. Wprowadzono nie tylko nowy, rzucający się w oczy pomarańczowy kolor, ale także zastosowano zupełnie nową obudowę unibody, łączącą korpus z wypukłą wyspą na aparaty rozciągającą się na całą szerokość urządzenia. To największa zmiana w stylistyce iPhone’ów od lat – pierwsza taka widoczna od modeli 11 Pro z 2019 r. Apple powinien pozostać z nią przez kilka następnych lat. Mimo to w tym roku czeka nas premiera kolejnej generacji.

iPhone 17 Pro Max kupiony w połowie cyklu

W ostatnich latach telefon Apple’a kupiony w połowie rocznego cyklu wydawniczego to chyba jedna z najgorszych decyzji, jakie można podjąć. Wszystko dlatego, iż iPhone’y (przede wszystkim modele Pro) nie tanieją zbyt szybko. Sklepy twardo utrzymują ceny ustalone podczas premiery przez wiele miesięcy.

W marcu 2026 r. za iPhone’a 17 Pro Max zapłaciłem dokładnie tyle, ile bym wydał podczas debiutu: 6299 zł – wybrałem bowiem podstawowy wariant 256 GB.

Jeśli pojawiają się promocje na urządzenia Apple’a, to najczęściej bliżej debiutu nowych modeli. w tej chwili na kilka dni przed prezentacją tegorocznych modeli iPhone 17 Pro Max w pomarańczowym kolorze jest dostępny za ok. 5777 zł. Czyli 522 zł mniej, niż zapłaciłem. To zauważalne dla portfela różnice. Ostatnio widziałem choćby granatowego 17 Pro Maxa za 5555 zł.

Tyle kosztuje iPhone 17 Pro Max kilka dni przed premierą nowego

Gdybym poczekał, kilkaset złotych pozostałoby w kieszeni. Jednocześnie nabyłbym dokładnie taki sam sprzęt o identycznych możliwościach technicznych i specyfikacji. Różnica jest taka, iż zakup zostałby zrealizowany już pod koniec cyklu życia iPhone’a 17 Pro Max. Sprzęt zaraz zostanie zastąpiony nowym, tegorocznym iPhonem 18 Pro Max, który w teorii powinien być lepszy.

Gdy tylko Apple pokaże nowy model, zeszłoroczny zostanie wycofany ze sprzedaży.

Nie żałuję, bo wiem, iż iPhone 18 Pro Max nie przyniesie rewolucji

Apple każdego roku wprowadza nowe telefony i to oczywiste, iż każdy kolejny model jest coraz lepszy. Wiedziałem jednak, iż kupno 17 Pro Max będzie bezpieczną opcją. To pierwszy telefon od lat z nową stylistyką – pod kątem wyglądu urządzenie znacząco różni się od wcześniejszego 16 Pro (Max). Apple przyzwyczaił nas do tego, iż przez kilka lat stosuje ten sam wygląd, więc nowa obudowa powinna wyglądać świeżo choćby w następnych latach.

Oprócz tego modele 18 Pro (Max) nie przyniosą ogromnych zmian. Wśród głównych nowości oczekuje się:

  • mniejszej Dynamicznej Wyspy – wcięcia w górnej części ekranu;
  • aparatu z mechanizmem zmiennej przysłony;
  • nowego, ciemnoczerwonego koloru zastępującego pomarańczowy;
  • lepszej baterii;
  • wydajniejszego czipa A20 Pro wykonanego w technologii 2 nm;
  • modemu łączności bezprzewodowej Apple C2.

Tak naprawdę największą widoczną na pierwszy rzut oka nowością będzie mniejsze wcięcie w ekranie. iPhone 18 Pro Max powinien zachować jednak funkcje Dynamicznej Wyspy, takie jak aktywności na żywo, wskazujące np. kiedy odbierze nas Uber lub kiedy otwierają się bramki na lotnisku dla naszego lotu.

The iPhone 18 Pro is rumored to come in Dark Cherry, Sky Blue, and Black, with Silver potentially being dropped this year 🚨

Source: Fixed Focus Digital pic.twitter.com/BGr2Wxq0Ug

— Apple Hub (@theapplehub) September 1, 2026

Aparat ze zmienną przysłoną również może być przydatny. Dzięki niemu w mocno nasłonecznionych warunkach będzie łatwiej zrobić lepsze zdjęcie. Pozostałe zmiany polegają na klasycznych, realizowanych każdego roku ulepszeniach, takich jak wymiana procesora na trochę wydajniejszy oraz wydłużenie czasu pracy na jednym ładowaniu.

iPhone 18 Pro (Max) ma znacząco podrożeć

Najgorsze jest to, iż Apple wraz z tegorocznymi iPhone’ami ma zdecydować się na pierwsze podwyżki cen telefonów od lat, wynikające z obecnej sytuacji z wysokim zapotrzebowaniem na sprzęt do AI i drogą pamięcią. Gigant już wcześniej podwyższył ceny innych sprzętów, takich jak MacBooki czy iPady, ale iPhone’y pozostały bez zmian.

Jednak oba nowe modele mają podrożeć o 200 dolarów. Według wcześniejszych informacji iPhone 18 Pro będzie kosztować 1299 dol., a 18 Pro Max – 1399 dol. jeżeli Apple zachowa dotychczasowe przeliczniki, w Polsce będzie to oznaczać wzrost ceny o dodatkowy 1000 zł względem poprzedników. Oznacza to, iż poszczególne modele będą kosztować:

  • iPhone 18 Pro 256 GB – 6799 zł;
  • iPhone 18 Pro Max 256 GB – 7299 zł.

Ponad 7000 zł za najlepszego iPhone’a to zdecydowanie przesada. Oczywiście ci, którzy i tak chcą mieć najdroższy telefon Apple, kupią najnowszy model. Pamiętajmy jednak, iż Pro Max nie będzie już tym najlepszym. Wyżej będzie jeszcze zupełnie nowy, składany iPhone Ultra, który ma kosztować grubo ponad 10 tys. zł – mówi się choćby o 14 tys. zł.

Jeśli chce się w miarę „taniego” iPhone’a, najlepiej kupować już teraz

Osobiście radzę wszystkim, którzy nie chcą wydawać więcej niż 6000 zł na telefon, kupić iPhone’a już teraz. Bazowy 17 Pro kosztuje ok. 5300 zł, natomiast Pro Maxa dostaniemy za 5800 zł. Nowe modele powinny być zatem o ok. 1500 zł droższe. Szczerze powiedziawszy, trudno uzasadnić sens dopłaty za tak niewielkie zmiany: nieco lepszy aparat, wygląd i baterię. Polecałbym zaoszczędzić i kupić zeszłoroczne modele.

Dotyczy to również bazowego iPhone’a 17, który 9 września nie otrzyma następcy. Apple zmienił taktykę i tańsze modele będzie wydawał wiosną następnego roku. Mimo to również oczekujemy podwyżki na poziomie 500-1000 zł w przypadku bazowych iPhone’ów 17. Kupujcie, póki jeszcze jest tanio.

Idź do oryginalnego materiału