Krew przyleci dronem. Wojsko chce dostarczać ją rannym wprost na front

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Amerykańska armia chce stworzyć powietrzny most dla rannych. Drony mają autonomicznie dowozić krew tam, gdzie zwykły transport jest zbyt ryzykowny.

Na froncie nie zawsze największym problemem jest brak krwi. Czasami problemem jest to, iż zapas znajduje się kilkadziesiąt kilometrów dalej, a pomiędzy nim a rannym żołnierzem są miny, ostrzał, drony przeciwnika i drogi, którymi trudno bezpiecznie przejechać. Amerykanie ruszają z projektem Army Blood Link. Poszukują dronów, które będą mogły zabrać jednorazowo 20 jednostek produktów krwiopochodnych i dostarczyć je do wysuniętych punktów medycznych. Maszyna ma wystartować najpóźniej 30 minut po otrzymaniu zadania, dolecieć bez bezpośredniego sterowania człowieka i precyzyjnie zostawić cenny ładunek.

Dron ma zabrać choćby 23 kg ładunku

Wymagania pokazują, iż nie chodzi o niewielkiego quadcoptera z pudełkiem pod kadłubem. US Army oczekuje bezzałogowca zdolnego przenosić co najmniej 35 funtów, czyli około 16 kg ładunku. Maksymalna zakładana masa to 50 funtów, a więc niemal 23 kg. W przestrzeni ładunkowej musi zmieścić się 20 jednostek produktów krwiopochodnych. Pojedyncze worki mają około 20 cm długości i 13 cm szerokości, a ich przewożenie stawia przed konstruktorami znacznie większe wymagania niż transport amunicji czy żywności.

Krew i jej składniki muszą pozostawać w określonych warunkach. Armia wymaga więc specjalnego pojemnika, który utrzyma odpowiednią temperaturę przez maksymalnie 3 godziny choćby wtedy, gdy na zewnątrz panują warunki od około -9 st. C do 49 st. C oraz wysoka wilgotność. Do tego dochodzą drgania, deszcz, piasek oraz możliwość kontaktu ze skażeniami chemicznymi. Pojemnik musi wytrzymać to wszystko bez uszkodzenia zawartości.

Kolejne wymagania pokazują, gdzie armia widzi dla takiej maszyny miejsce. Dron ma zapewniać promień transportowy wynoszący minimum 30 km w jedną stronę. Maksymalny zasięg całej misji ma dochodzić do 100 km. Armia nie określiła wymaganej maksymalnej prędkości, ale postawiła inny warunek: od chwili wysłania żądania transportu do startu może minąć nie więcej niż 30 minut w standardowych warunkach.

Liczy się także pułap. Maszyna ma być zdolna operować na wysokości do około 5,5 km. Nie oznacza to, iż będzie rutynowo latała tak wysoko z workami krwi. Duży dopuszczalny pułap daje jednak większą elastyczność podczas planowania tras, szczególnie w trudnym terenie. Sam lot ma być półautonomiczny. Operator wyznaczy punkty trasy i będzie nadzorował misję, ale dron ma sam poruszać się między nimi oraz automatycznie wracać do bazy.

Nie musi choćby lądować

Najciekawsze zaczyna się jednak na samym końcu trasy. W idealnej sytuacji dron wyląduje, ładunek zostanie wyjęty i trafi bezpośrednio do zespołu medycznego. Armia chce, żeby maszyna była w stanie dotrzeć do punktu z dokładnością do 10 m. Problem w tym, iż na polu walki nie zawsze znajdzie się bezpieczne miejsce do lądowania.

Dlatego wojsko dopuszcza również dostawę z powietrza. Dron miałby obniżyć lot do wysokości od 10 do 15 m i zrzucić pojemnik. Cały system musi zostać zaprojektowany tak, aby po upadku nie została uszkodzona ani krew, ani sam kontener, a ładunek znalazł się nie dalej niż 10 m od wyznaczonego miejsca. Dla medyków oznaczałoby to możliwość wezwania dostawy praktycznie do przygotowanego punktu na zapleczu pierwszej linii bez wysyłania po nią samochodu czy śmigłowca.

To nie jest pomysł, który dopiero teraz pojawił się w Pentagonie. Już w maju 2025 r. żołnierze 173. Brygady Powietrznodesantowej ćwiczyli podobny scenariusz w Pabradė na Litwie. Podczas manewrów Swift Response wykorzystano drona TRV-150 do transportowania symulowanych zapasów krwi pomiędzy elementami systemu medycznego. Celem było sprawdzenie, czy bezzałogowiec może zastąpić tradycyjny transport tam, gdzie wysłanie ludzi i pojazdu oznacza niepotrzebne ryzyko.

Teraz pomysł przechodzi jednak w kolejny, bardziej konkretny etap. Armia chce dwóch prototypów dostosowanych konkretnie do przewozu krwi i stawia już bardzo szczegółowe wymagania dotyczące zasięgu, masy, temperatury czy sposobu dostawy. Co ciekawe, Amerykanie nie chcą czekać latami na skonstruowanie zupełnie nowej maszyny. Wprost zachęcają firmy, aby wykorzystały istniejące komercyjne systemy bezzałogowe i odpowiednio je zmodyfikowały. Od podpisania umowy do dostarczenia prototypów mają minąć najwyżej 3 miesiące.

Dron przestaje być na wojnie tylko bronią

Przez ostatnie lata bezzałogowce kojarzą się przede wszystkim z rozpoznaniem i atakowaniem przeciwnika. Pole walki pokazuje jednak również drugą stronę tej technologii. o ile maszyna potrafi dostarczyć kilka lub kilkadziesiąt kilogramów ładunku, równie dobrze zamiast głowicy może zabrać amunicję, wodę, baterie, lekarstwa albo właśnie krew.

Jak już wcześniej pisaliśmy, również w Polsce realizowane są prace nad dużym dronem transportowym, który ma pełnić rolę bezzałogowego konia roboczego armii. Takie konstrukcje mają odciążać klasyczną logistykę i docierać tam, gdzie wysłanie ciężarówki oznacza wystawienie ludzi na niepotrzebne ryzyko.

To staje się szczególnie ważne właśnie w pobliżu frontu. Drony coraz skuteczniej polują na wojskową logistykę kilkadziesiąt kilometrów za linią walk. Samochód jadący regularną trasą z zaopatrzeniem jest dużym i stosunkowo łatwym do wykrycia celem. Mały bezzałogowiec może podejść do tego zadania zupełnie inaczej.

US Army prowadzi w tej chwili poszukiwanie potencjalnych wykonawców programu. Firmy mają odpowiedzieć na zapytanie do 21 września. Dopiero później wojsko może wybrać rozwiązanie i zamówić prototypy. Nie określono też jeszcze docelowej liczby maszyn, które miałyby trafić do jednostek.

Wymagania są jednak zaskakująco konkretne. Dron ma przeżyć od 500 do 1500 godzin lotu, działać półautonomicznie, przewozić 20 jednostek krwi i być gotowy do startu w ciągu 30 minut. jeżeli testy się powiodą, to armia dostanie coś, czego klasyczna karetka czy ciężarówka nie jest w stanie zapewnić, a mianowicie możliwość wysłania zapasu krwi nad zagrożonymi drogami bez ryzykowania życia kolejnych ludzi.

*Źródło grafiki wprowadzającej: pixelfit, Getty Images Signature, Canva Pro / Canva Pro

Idź do oryginalnego materiału