Jeszcze niedawno wydawało się, iż Privacy Display – ekran z opcją ograniczenia widoczności będzie przez dłuższy czas wyróżnikiem jednego modelu – Samsunga Galaxy S26 Ultra. Tymczasem nowe przecieki wskazują, iż rozwiązanie gwałtownie trafi także do telefonów innych producentów. Chińskie firmy mają już testować własne wersje tej technologii.
To oznacza, iż funkcja chroniąca treści przed wzrokiem osób postronnych może stać się standardem we flagowcach. Szczególnie, iż demonstracje przedpremierowych egzemplarzy pokazują, iż działa ona znacznie skuteczniej niż dotychczasowe metody.
Jak działa prywatny ekran
Privacy Display w akcji mogliśmy zobaczyć już wczoraj – pokrótce opisał go Piotr Malinowski w artykule dotyczącym przedpremierowego zakupu i testu Samsunga Galaxy S26 Ultra. Jak słusznie zauważył Piotr, „pod niektórymi kątami ekran staje się praktycznie czarny dla wścibskich oczu”. Jak dokładnie to działa?
Technologia ogranicza kąty widzenia na poziomie sprzętowym. Gdy patrzymy na ekran pod skosem, obraz wyraźnie ciemnieje. Osoba trzymająca telefon na wprost widzi jednak treści bez zmian. Samsung uzyskał to przez zastosowanie specjalnej warstwy w ekranie, która kontroluje kierunek emisji światła. W przeciwieństwie do programowych filtrów nie wpływa ona na jasność całego obrazu. Co ważne, można ją kontrolować przełącznikiem w ustawieniach wyświetlacza.
Chińscy producenci w natarciu
Według przecieków znanego użytkownika Weibo o pseudonimie Digital Chat Station kilku producentów pracuje nad podobnym rozwiązaniem i może wprowadzić je jeszcze w tym roku. DCS wskazuje, iż telefony ze „szpiegowskim ekranem” pojawią się we wrześniu – stąd wniosek, iż będą to marki takie jak Xiaomi, OPPO i Vivo. W tym roku zobaczymy modele takie jak Xiaomi 18, Vivo X500, Oppo Find X10, Honor Magic 10, OnePlus 16 czy Realme GT 9 – i w nich możemy spodziewać się tej nowości.
Jeśli informacje się potwierdzą, prywatne ekrany przestaną być ekskluzywną funkcją jednego producenta. Najprawdopodobniej trafią najpierw do modeli z najwyższej półki, a następnie „zejdą” do tańszych serii.
Nowość czy odkopany pomysł
Choć brzmi to jak przełom, sama idea nie jest całkowicie nowa. Od lat dostępne są naklejane filtry prywatyzujące na ekrany telefonów, które działają na podobnej zasadzie. Stosowano je także w laptopach biznesowych, a na co dzień widzimy je w bankomatach.
Różnica polega na integracji z wyświetlaczem. Wbudowane rozwiązanie nie pogarsza jakości obrazu i można je włączać lub wyłączać w zależności od potrzeb. jeżeli producenci dopracują tę technologię, może ona stać się jednym z ważniejszych trendów najbliższych lat.
Źródło: Weibo, Reddit

3 godzin temu







