Koniec z telefonami w szkołach? Nowacka mówi wprost o terminie

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Coraz głośniejsza jest debata o tym, czy młodzi powinni mieć dostęp do mediów społecznościowych, ale ciągle nierozstrzygniętą kwestią są telefony w szkołach. Ministra edukacji ma propozycję.

Telefony w szkołach to dobre rozwiązanie, bo trzeba korzystać z narzędzi, które są dostępne, czy wręcz przeciwnie – telefony przynoszą więcej szkody niż pożytku? Do konsensusu nam daleko. Pojedyncze placówki decydują się na radykalny krok i sobie takie ruchy chwalą.

Niedawno zakaz pojawił się w jednej z krakowskich szkół podstawowych.

Rekomendujemy, by uczniowie nie przynosili telefonów do szkoły – jeżeli jednak z jakichś przyczyn są do tego zmuszeni – zgodnie z zapisami znowelizowanego Statutu powinni zostawić te urządzenia w swoich szafkach. (…) Chcemy, by nasi uczniowie w czasie pobytu w szkole skupili się na pozyskiwaniu wiedzy, rozwoju umiejętności i budowaniu prawidłowych relacji. Zanurzenie się w telefonach i skupienie na wirtualnym świecie nie sprzyja naszym wspólnym celom – mówimy tu jednym głosem (!): Nauczyciele i Rodzice – podkreślono.

Szkoła dodała, iż szuka rozwiązań, dzięki którym uczniowie mogliby „aktywnie spędzić wolny czas” i zapomnieć o „złodziejach życia, jakimi są telefony”. To zresztą częsty problem placówek decydujących się na taki zakaz. Pedagodzy mówili, iż spotykali się z uczniami, którzy po prostu nie wiedzieli co w tym czasie ze sobą robić. Wcześniej odpowiedzią był telefon.

https://www.facebook.com/szkola34Krakow/posts/pfbid033QdtcrysTzp4nHEwgmEegycRpf5Zwdfthx616yFuR3DQouXirK9A2PwgKepTVdaKl

Ogólnokrajowych rozwiązań jednak nie ma. Jeszcze?

– Uważam, iż powinniśmy ograniczyć użycie telefonów w szkołach – przyznała w Porannej rozmowie w RMF FM ministra edukacji Barbara Nowacka.

Zakaz miałby obejmować klasy 1-8 szkoły podstawowej. Wyjątkiem byłoby korzystanie za zgodą nauczyciela, gdyby ten przyznał, iż potrzebuje telefonów „do procesu edukacyjnego”.

Uczniowie się dekoncentrują, niektórzy wyjmują telefony. o ile to jest narzędzie, które jest potrzebne nauczycielom, to z przyjemnością dla nich to zrobię – zapowiedziała Nowacka.

Gdyby ustawa została powiązana z projektem Koalicji Obywatelskiej, wówczas nowe przepisy mogłyby wejść w życie choćby 1 września 2026 r. Ścieżka rządowa może okazać się „trochę dłuższa”.

Krytycy ewentualnego zakazu zwracają uwagę, iż to wcale nie jest rozwiązanie problemu, jakim jest uzależnienie młodych od internetu. Owszem, przez tych kilka godzin dostęp do sieci zostaje odcięty, ale po wyjściu ze szkoły i tak uczniowie nadrobią stracony czas. Co z tego, iż na lekcji telefon nie będzie pod ręką, jeżeli młodzież będzie przesiadywać nocami przed ekranem?

Istnieje ryzyko, iż po szkole młodzi i tak zobaczą dorosłych wpatrzonych w ekrany, więc na własnej skórze przekonają się, iż alternatywy nie ma.

Sam zakaz może więc nie wystarczyć, o czym przekonywali niedawno brytyjscy naukowcy.

Zakaz telefonów w szkołach musi być jednym z wielu kroków

Jeśli jednak ktoś będzie oczekiwał efektów jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, może się rozczarować. Potrzebujemy szerszego spojrzenia i zrozumienia, o co toczy się gra. Siedzenie z założonymi rękami nie jest dobrą drogą, ale nie można spodziewać się cudów tylko dlatego, iż wyrwie się telefony z rąk. Mimo wszystko uwolnienie szkół od telefonów to szansa na poszukanie alternatywy i pokazanie, iż istnieją inne możliwości niż tylko przesiadywanie ze telefonem.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału