Koniec tanich wakacji w Grecji. Ryanair tnie loty na potęgę

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Ryanair szykuje cięcia w Salonikach, a na liście połączeń zagrożonych zniknięciem są trasy z Poznania i Modlina. To może być koniec twoich tanich wakacji w Grecji.

Saloniki przez lata były dla Ryanaira dobrym punktem zaczepienia w północnej Grecji. Miasto nie jest może tak oczywistym wakacyjnym symbolem jak Kreta, Rodos czy Korfu, ale dla tanich linii ma kilka zalet: duży region do obsłużenia, ruch turystyczny i możliwość budowania tras do wielu miast Europy. Dla Polaków był to wygodny kierunek na city break, objazdówkę po północnej Grecji albo tańszy wstęp do wakacji bez klasycznego pakietu z biura podróży.

Teraz niestety może się to posypać. Wraz z wejściem zimowego rozkładu Ryanair ma wygasić bazę w Salonikach. Oznacza to znacznie mniej tras, bo baza nie jest tylko nazwą w systemie rezerwacyjnym. To miejsce, w którym nocują samoloty, pracują załogi i skąd przewoźnik może zaczynać poranne rotacje. Gdy linia zabiera z lotniska bazowane maszyny, to zwykle zaczyna się cięcie całych tras, częstotliwości i sezonów.

Powodem cięć są przede wszystkim koszty. Spór dotyczy podwyżki opłat lotniskowych o 15 proc. przy przedłużaniu umowy związanej z bazą w Salonikach. Do tej pory stacjonowały tam 3 samoloty Ryanaira obsługujące kilkadziesiąt kierunków. Po sporze o opłaty lotniskowe z tej skali ma zostać znacznie mniejszy rozkład. Przewoźnik zostawi wybrane połączenia, ale duża część dotychczasowej siatki ma zniknąć.

Modlin i Poznań pod nóż, Kraków ocaleje

Najgorsza dla nas wszystkich wiadomość dotyczy Modlina i Poznania. Loty z tych lotnisk do Salonik mają zniknąć od 25 października, czyli wraz z początkiem zimowego rozkładu. To uderza zwłaszcza w pasażerów z Mazowsza i Wielkopolski, którzy korzystali z Ryanaira jako najtańszej i najprostszej drogi do północnej Grecji.

W rozkładzie ma zostać natomiast Kraków. Zimą połączenie Kraków-Saloniki ma być obsługiwane dwa razy w tygodniu, w piątki i w niedziele. Od kwietnia 2027 r. loty mają wrócić w znacznie mocniejszym rytmie, choćby codziennie. To oznacza, iż Grecja z Ryanairem nie znika z Polski, ale staje się mniej równomiernie dostępna. Dla części pasażerów wybór będzie prosty: albo dojazd do Krakowa, albo droższa alternatywa, albo przesiadka.

To może przełożyć się niestety na ceny. Tanie linie działają brutalnie prosto: im mniej bezpośrednich połączeń i im mniej miejsc w samolotach, tym słabsza presja na promocje. o ile znikają dwie polskie trasy do Salonik, popyt nie wyparuje. Część osób przesunie się na Kraków, część na czartery, część na inne greckie miasta, a część na loty z przesiadką. Ale tani bilet za kilkadziesiąt albo nieco ponad 100 zł w dwie strony będzie trudniejszy do upolowania.

*Źródło grafiki wprowadzającej: amilpetran / Shutterstock; Canva Pro

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału