Ta historia miała już wszystko, w tym wielkie ego, wojnę o boty, giełdowy rollercoaster i przejęcie, które miesiącami wyglądało jak kosztowny blef. Teraz wraca w najgorszej możliwej dla Elona Muska formie, bo nie jako kolejny wpis na X, ale jako werdykt ławy przysięgłych. I nagle okazuje się, iż kilka zdań wrzuconych do sieci może ciążyć nad całą platformą dłużej niż sama transakcja. Czy Musk będzie musiał wysupłać kilka miliardów dolarów?