Kasy samoobsługowe podbiły nowy teren. Polska sieć jednak się ugina

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Maleje liczba sieci, które stawiają wyłącznie na kasy z kasjerami. Dla wielu będzie to dobra wiadomość, ale nie wszyscy muszą się z tego postępu cieszyć.

Portal Spożywczy informuje, iż Dino testuje kasę samoobsługową w sklepie przy centrali sieci w Krotoszynie. Stanowisko znajduje się obok tradycyjnej kasy.

Samoobsługa ma jednak pewne ograniczenia. Do kasjera trzeba udać się kupując owoce, warzywa, cukierki na wagę, alkohol i wyroby tytoniowe. Czyli na samoobsłudze nie przejdą produkty wymagające zważenia lub potwierdzenia tożsamości.

Wygląda więc na to, iż kasy samoobsługowe – przynajmniej w tej testowanej formie – mają być uzupełnieniem i wsparciem dla kasjera, a nie prawdziwą alternatywą dla tradycyjnej kasy. W dużych sieciach na początku też tak było i na stoiska samoobsługowe kierowali się głównie ci, którzy mieli mały koszyk i chcieli gwałtownie zeskanować zakupy. Z czasem się to zmieniło: kasy samoobsługowe stale się rozbudowywały i przejmowały większą część powierzchni, powoli wypychając stanowiska z kasjerami. w tej chwili klienci sami skanują zarówno małe, jak i duże zakupy.

Dziś dochodzi choćby do sytuacji, iż w wielu sklepach kasa samoobsługowa to jedyna opcja

Kasy z kasjerami bywają w określonych porach dnia nieczynne. Jest to możliwe, bo dziś i na samoobsłudze można płacić gotówką. Po prostu należy zaznaczyć odpowiednią opcję i rozliczyć się w punkcie, przy którym stoi kasjer odpowiadający za kasy samoobsługowe. O ile przy nim będzie.

W teorii miało być szybciej i wygodniej, ale nie zawsze jest. W praktyce jedna osoba biega od klienta do klienta. Jeden potrzebuje zaakceptowania towaru dla dorosłych, drugi źle zważył pomidory, trzeci chce płacić gotówką, a czwarty ma problem z oprogramowaniem, które nie rozpoznało produktu. To wszystko zaś przekłada się na kolejki, które tworzą się także przy stanowiskach z samoobsługach. Rewolucja pożera swoje dzieci.

Stoisz przy zablokowanym monitorze przez 3 minuty, bezradnie wypatrując kogoś z kartą kierownika. W tym czasie za plecami rośnie zniecierpliwiony tłum, a kolejne osoby w kolejce zaczynają patrzeć na ciebie jak na kogoś, kto nie potrafi poradzić sobie z obsługą prostego ekranu dotykowego. Kłopot w tym, iż płynność takich rozwiązań okazuje się fikcją, a zacięta kasa samoobsługowa działa wolniej niż tradycyjny system z żywym pracownikiem i taśmą. Szans na poprawę nie widać, bo zamontowanie czulszych sensorów sprawiłoby jedynie, iż waga pewnie reagowałaby na powiew klimatyzacji i wywoływała kolejne fałszywe alarmy przy lekko przesuniętym maśle czy bułce o niestandardowej objętości – zwracał niedawno uwagę Oliwier Nytko.

Przykład Dino, które testuje kasy samoobsługowe, pokazuje, iż od tej formy zakupów nie ma odwrotu. Rok temu zdanie zmieniło również Aldi, choć jeszcze w 2024 r. władze sklepu były zadowolone z tradycyjnych kas.

Z badań wynika, iż Polacy lubią kasy samoobsługowe i chcą z nich korzystać. Sieci nie mają wyboru i muszą dostosować się do tych preferencji, bo inaczej wypadną na tle konkurencji jako marki niewygodne, nienowoczesne, przestarzałe. W końcu dziś kasy samoobsługowe da się znaleźć choćby w małych, wiejskich sklepikach.

Dlatego pojawia się ryzyko, iż prędzej czy później kasa samoobsługowa nie będzie alternatywą i kwestią wyboru, a jedyną opcją, jak już to ma często miejsce, na co zwracał uwagę Oliwier w swoim tekście. Na razie wygląda na to, iż w Dino samoobsługa ma być uzupełnieniem i wsparciem dla kasjerów, pozwalając rozładować kolejki i kierować do samoobsługowych kas tych, którzy nie mają dużych zakupów. Słowo klucz – „na razie”?

Kasy samoobsługowe furtką dla handlu w niedziele?

Właśnie dzięki samoobsłudze czynne mogą być niektóre sklepy Stokrotki. Przy kasie klienci nie mogą kupić wprawdzie m.in. produktów wymagających potwierdzenia tożsamości, ale sklep działa, w odróżnieniu od innej dużej dyskontowej czy marketowej konkurencji.

Nie jest jasne, czy inne sieci też pójdą w tym kierunku, starając się wykorzystać tę lukę. Zastanawiające są jednak np. ostatnie ruchy Biedronki i testowanie nowej nazwy oraz formatu.

Chociaż nie wiemy, czy kasy samoobsługowe pozwolą prześlizgnąć się przez furtkę i otwierać sklepy także w niedziele, to wiadomo, iż z perspektywy sieci lepiej je mieć i być gotowym na taką ewentualność, niż nie. Niewykluczone, iż właśnie tą logiką kierują się w Dino.

Zmieniają się preferencje klientów i na to także trzeba być gotowym. Rynek zadecydował: od kas samoobsługowych odwrotu nie ma.

Idź do oryginalnego materiału