
Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, iż monitoring w osiedlowych altanach śmietnikowych, uruchamiany po to, by kontrolować segregację odpadów, nie spełnia wymogu niezbędności wynikającego z RODO. Samo stwierdzenie, iż mieszkańcy źle segregują, więc trzeba nagrywać nie wystarcza.
Jak podaje money.pl, spór dotyczył kamer zamontowanych w altanach śmietnikowych w jednej ze spółdzielni mieszkaniowych. Celem było egzekwowanie prawidłowej segregacji i ograniczenie kosztów, które według opisu sprawy rosły m.in. przez naliczane dopłaty za odpady niesegregowane. NSA uznał, iż taki cel może mieścić się w prawnie uzasadnionym interesie administratora danych, ale sam interes nie zamyka sprawy. Istotne jest wykazanie, iż nagrywanie było środkiem niezbędnym. Tego spółdzielnia jednak nie udowodniła.
Sąd wskazał przy tym, iż istnieją rozwiązania mniej inwazyjne i powszechnie dostępne, które pozwalają identyfikować źródła nieprawidłowości bez stałej rejestracji wizerunku mieszkańców. Jako przykład można tu podać zindywidualizowane worki na odpady przypisane do lokali.
UODO, WSA i dopiero potem NSA
Punktem zwrotnym była skarga mieszkańca do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Ten nakazał nie tylko usunięcie danych skarżącego, ale także zaprzestanie nagrywania czynności wyrzucania śmieci przez mieszkańców. W uzasadnieniu uznał, iż art. 6 ust. 1 lit. f RODO (prawnie uzasadniony interes) nie daje podstawy do takiego przetwarzania w tej sprawie, a podstaw nie da się też znaleźć w pozostałych przesłankach legalizujących przetwarzanie danych.
Spółdzielnia zaskarżyła decyzję i w pierwszej instancji wygrała. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, iż w tych okolicznościach monitoring był konieczny, a ochrona danych nie może być oderwana od przepisów i realiów gospodarki odpadami. Dopiero skarga kasacyjna doprowadziła do zmiany kierunku. NSA stanął po stronie stanowiska UODO i zakwestionował konieczność monitoringu dla samej segregacji.
Co oznacza niezbędność w RODO i na czym potknęła się spółdzielnia?
W sprawach, w których administrator powołuje się na prawnie uzasadniony interes trzeba wykazać, iż cel jest rzeczywisty i legalny, a wybrany środek jest potrzebny, bo nie ma sensownej alternatywy o mniejszej ingerencji w prywatność. NSA ocenił, iż w tym przypadku próg niezbędności nie został po prostu spełniony, bo cel związany z segregacją można osiągać inaczej niż przez rejestrację obrazu w altanach.
Istotne było też rozróżnienie celu. NSA zaznaczył, iż głównym powodem przetwarzania danych nie było bezpieczeństwo (np. ochrona przed kradzieżą lub dewastacją), tylko kontrola segregacji. To rozróżnienie ma bardzo duże znaczenie, bo monitoring bywa częściej broniony argumentem bezpieczeństwa niż argumentem dyscyplinowania mieszkańców przy śmietniku.
Spółdzielnia twierdziła, iż kamery zainstalowano m.in. na wniosek mieszkańców, a monitoring miał być ograniczony organizacyjnie: przy wejściach miały się pojawić informacje, dostęp do nagrań regulował wewnętrzny regulamin, a retencja danych miała wynosić co do zasady 30 dni. Wskazywano też, iż zasięg kamer obejmuje altanę i bezpośrednie otoczenie wejścia. Próbowała więc zmniejszyć skalę ingerencji.
UODO i NSA uznały jednak, iż to nie rozwiązuje najważniejszergo problemu: o ile sam pomysł nagrywania nie jest niezbędny do osiągnięcia celu, to ograniczenia techniczne i organizacyjne nie zmienią braku podstawy.
Czy inne osiedla powinny się bać?
Wyrok oczywiście nie oznacza automatycznego zakazu monitoringu na osiedlach. Oznacza natomiast, iż kamery skierowane na altany śmietnikowe po to, by weryfikować segregację i rozliczać mieszkańców, znalazły się w bardzo wąskim korytarzu dopuszczalności, bo trzeba udowodnić niezbędność i brak mniej inwazyjnych opcji. NSA wprost wskazał, iż w tego typu sprawie prywatność i autonomia informacyjna jednostki nie ustępują samemu interesowi ekonomicznemu wspólnoty.
W tej sprawie sąd nie kwestionował samego problemu. Błędy w segregacji przekładają się na opłaty i konflikty w budynkach wielorodzinnych. Rozstrzygnięcie dotyczyło samej metody. NSA uznał, iż rejestrowanie obrazu w altanach śmietnikowych, używane jako narzędzie egzekwowania segregacji, nie spełnia wymogu niezbędności z RODO, a więc nie może być łatwo usprawiedliwione wygodą i argumentem kosztowym.













