Jest „polski Dubaj”, czas na „polskie Monako”. Nad Bałtykiem wyrośnie nowy moloch

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Molochy jak grzyby po deszczu wyrastają na polskim wybrzeżu – na razie w planach, ale samo zainteresowanie pokazuje, w jaką niepokojącą stronę to zmierza.

Nie ukrywam, to jeden z moich ulubionych cytatów. Czasami bywa mi bliższy ze względu na treść, innym razem sam postępuję zgoła odmiennie, ale to niczego nie zmienia, dalej zawsze mnie rozbawia. W jednym z felietonów Tadeusz Boy-Żeleński wyznał:

Przyznam się, iż nie bardzo lubię podróżować. Przede wszystkim życie w Polsce jest dziś tak interesujące, iż szkoda tracić z niego choć jednego dnia. Przy tym same podróże wydają mi się rzeczą mocno przechwaloną. Zmieniać hotele i obwozić swoją samotność, albo rozmawiać z obcymi ludźmi o obojętnych rzeczach, to rzecz dosyć męcząca. Krajobraz… zapewne; klimat… owszem; ale jakim kosztem! Przyjemnie jest grzać się na słońcu w lutym; ale jechać trzy doby na Sycylię dlatego, iż tam ciepło, to już wolę napalić w piecu i też będzie ciepło.

Ach, jakiż to mamy luksus w naszych czasach! I wcale nie mam tu na myśli tego, iż podróż na Sycylię – a choćby i dalej – trwa znacznie krócej niż długie trzy doby. Nie trzeba wsiadać w samolot, by to w nim obwozić swoją samotność. Nie ruszając się z Polski możemy zwiedzić cały świat.

To prawda, wszelkie „Paryże/Wiednie/Wenecje/Manchestery wschodu” mieliśmy od dawna – tak już i w czasach celnego felietonisty nazywano niektóre polskie miasta, dodając sobie nieco blichtru i splendoru. Teraz jednak sięgamy znacznie dalej, a choćby ambitniej.

Mamy już przecież polski Dubaj nad rodzimym morzem:

Jeśli mamy być Dubajem, czyli miejscem pełnym udogodnień, luksusowym, to niech tak będzie. jeżeli dzięki temu goście wybiorą relaks nad polskim Bałtykiem zamiast podróży na drugi koniec świata, będzie to dla nas największa satysfakcja i dowód na to, iż stworzyliśmy wyjątkowe miejsce, na które Polska zasługuje – mówiła w rozmowie z „Gazetą Wrocławską” Barbara Garczyńska, dyrektorka obiektu w Pobierowie.

I faktycznie, wielu gości wybrało, hotel stał się, jak można było zresztą się spodziewać, ogromnym tegorocznym letnim hitem. Tak dużym, iż dla wielu inwestorów inwestycja dosłownie tuż przy morzu okazała się być pomysłem godnym naśladowania.

Jest polski Dubaj, będzie – polskie Monako

Już tak nazywany jest przez niektórych planowany ogromny kompleks wypoczynkowo-mieszkaniowy w Łazach. Jak informuje Bankier, powołując się na lokalny serwis ekoszalin.pl, inwestycja miałaby znaleźć się na działce o powierzchni 8 hektarów.

Docelowo mowa jest jednak choćby o powierzchni 36 hektarów. Kompleks miałby ciągnąć się wzdłuż 2,5 km pasa brzegowego.

Na niemałym obszarze powstać ma pięciogwiazdkowy hotel, „kilka hoteli boutique i condo” oraz apartamenty. „To pierwszy na polskim wybrzeżu projekt o tak ogromnej skali inwestycyjnej” – można przeczytać na stronie inwestora.

Koszaliński serwis podkreśla, iż plany dotyczące terenu między Jamnem a Bałtykiem mają długą historię. Wcześniej norweski inwestor marzył o stworzeniu Beach City, wypoczynkowego miasteczka. Przedsięwzięcie nazywał choćby życiowym celem.

Jak czytamy na ekoszalin.pl, złożenie dokumentacji jest formalnym krokiem w kierunku inwestycji, ale jeszcze nie oznacza, iż powstanie. Dopiero jesteśmy na etapie występowania o zgodę na budowę.

Wpisuje się to w trend ostatnich miesięcy i lat. Bogaci inwestorzy snują ambitne plany. Hotel w Pobierowie pokazał, iż Polacy – choć nie tylko – spragnieni są luksusu. Wiele firm planujących własne hotele i apartamentowce chce ulokować się jak najbliżej morza, aby móc kusić gości niezwykłymi widokami.

To jednak wywołuje reakcje obrońców przyrody, mieszkańców, a choćby polityków

– Nie chodzi o sprzeciw wobec turystyki, rozwoju gospodarczego czy budowy nowych miejsc noclegowych. Problemem jest brak adekwatnej równowagi między interesem inwestora a ochroną krajobrazu, środowiska oraz prawem mieszkańców do zachowania charakteru miejsca, w którym żyją – zwracał niedawno uwagę senator Kazimierz Kleina.

Polskie wybrzeże przez długi czas było wyjątkowe, bo wolne od gargantuicznych inwestycji. Z plaży można było podziwiać morze, lasy, wydmy. Coraz częściej ponad korony drzew wyrastają jednak kolejne apartamentowce, hotele i inne luksusowe budowle. Jest popyt, jest podaż – powiedzą niektórzy. A reszta westchnie smutno uzmysławiając sobie, iż ten argument musi być odpowiedzią na wszystko.

Zdjęcie główne: Fotokon / Shutterstock.com

Idź do oryginalnego materiału