Jedyny kot, który poleciał w kosmos i wrócił. Bohatera spotkał okrutny los

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Opowieść o kotce Félicette, jedynym kocie, który trafił w kosmos, chwyta za serce. To mroczna i gorzka, ale fascynująca historia o ciemnej stronie początków podboju kosmosu i traktowaniu zwierząt w laboratoriach.

W październiku 1963 r. czarno-biała kotka z Paryża o imieniu Félicette zapisała się w dziejach podboju kosmosu, stając się pierwszym i jedynym kotem, który poleciał na orbitę. Jej historia jest wzruszająca, a jej odwaga i spokój ducha budzić muszą jeszcze dzisiaj wielkie uznanie. I wzruszenie.

Urodziła się we Francji prawdopodobnie w latach 50. XX wieku. Podobno została uratowana, gdy błąkała się po ulicach Paryża. Miała śliczne, czarno białe umaszczenie. Na początku nie nadano jej choćby imienia, a jedynie oznaczenie C341.

Szkolenie jak dla prawdziwych astronautów

Na początku lat 60. dołączyła do grupy 14 kotów przeznaczonych do badań kosmicznych. Wszystkie były kotkami, wybranymi ze względu na spokojniejszy temperament.

Francja starała się wówczas wywalczyć sobie miejsce w wyścigu kosmicznym, rywalizując z radzieckimi i amerykańskimi gigantami. Pomysł wysłania kota w kosmos zrodził się na początku lat 60. XX wieku wśród naukowców z Centrum Nauczania i Badań Medycyny Lotniczej (CERMA) we Francji.

Chcieli oni zbadać wpływ nieważkości na aktywność mózgu, a w szczególności na mechanizmy związane z równowagą i orientacją. Koty doskonale nadawały się do tych badań, ponieważ ich układ nerwowy był już przedmiotem licznych eksperymentów laboratoryjnych.

Kotka Félicette

Aby przygotować się do lotu kotki przeszły testy selekcyjne i dwumiesięczne szkolenie godne astronautów. Były narażone na hałas rakiet, wstrząsy, testy wirówkowe w celu sprawdzenia równowagi, zamykano je na kilka godzin w małych pudełkach symulujących wnętrze rakiety. Warunki były trudne i czasami przerażały niektóre koty. Ostatecznie do lotu wybrano sześć kandydatek.

Po kilku miesiącach testów do lotu na orbitę została ostatecznie wybrana kotka, numer C341. Wybór padł na nią ponieważ miała najspokojniejszy charakter i najodpowiedniejszą wagę (2,5 kg). Nadano jej imię Félicette.

Więcej na Spider’s Web:

Ta kotka była bardzo dzielna

18 października 1963 r., Félicette została umieszczone w kapsule rakiety Véronique AGI-V47. Kotce podłączono elektrody, które miały rejestrować aktywność jej mózgu.

Elektrody zostały przymocowane do jej lewej przedniej łapy i prawej tylnej łapy w celu monitorowania aktywności serca. Dziewięć elektrod zostało wcześniej wszczepionych w jej czaszkę: dwie w zatoce przedniej, jedna w obszarze somatycznym, dwie w brzusznym hipokampie, dwie w obszarze siatkowatym i dwie w korze asocjacyjnej. Dwie elektrody zostały przyklejone do jej przedniej łapy, aby można było używać impulsów elektrycznych do ich stymulacji podczas lotu. Dwa mikrofony, jeden na klatce piersiowej kota i jeden na stożku dziobowym rakiety, monitorowały oddech zwierzęcia

Kotki podczas szkolenia przed lotem w kosmos. Félicette pierwsza z prawej.

Rakieta wystartowała bez przeszkód z algierskiej bazy Colomb-Béchar, osiągając wysokość 157 km. Na krótko dotarła do przestrzeni kosmicznej, a następnie powróciła na Ziemię po łuku, nie wykonując pełnego obrotu orbitalnego. Félicette przebywała w kosmosie przez ponad 10 minut, z czego 5 minut w stanie zupełnej nieważkości.

Podczas lotu rakieta poruszała się z prędkością 5-6 razy większą od prędkości dźwięku, a kotek doświadczył przyspieszenia sięgającego 9,5 g, ponad dwukrotnie większego niż to, którego doświadczyli astronauci programu Apollo podczas startu na Księżyc.

Podczas opadania Félicette doświadczyła „zaledwie” 7 g, aż do otwarcia spadochronów jej kapsuły, co spowodowało ponowny, krótkotrwały wzrost przeciążenia o około 9 g. Około 10 minut po starcie kapsuła bezpiecznie powróciła na Ziemię i wylądowała do góry dnem.

Félicette przeżyła lot i lądowanie. Kotka była z pewnością bardzo zestresowana startem, ale zachowała całkowity spokój w stanie nieważkości. Odczyty wykonane podczas lotu wykazały stan senności mózgowej.

Pomnik Félicette na Międzynarodowym Uniwersytecie Kosmicznym w Strasburgu ufundowany dzięki darczyńcom. Fot. Kickstarter

Niestety naukowcy okazali się pozbawieni serca. Kilka tygodni później została uśpiona, aby naukowcy mogli zbadać wpływ podróży kosmicznych na jej organizm. Wywołało to głośne protesty obrońców praw zwierząt. Co gorsza, jak się okazało, sekcja i jej poświęcenie nie przyniosło żadnych nowych naukowych spostrzeżeń, a jej imię przez dekady popadło w zapomnienie.

Dopiero w 2019 r, na Międzynarodowym Uniwersytecie Kosmicznym w Strasburgu odsłonięto jej pomnik, przedstawiający kotkę wpatrującą się w gwiazdy. W ten sposób oddano hołd dzielnej Félicette. Co ciekawe, pomnik został ufundowany dzięki zbiórce na Kickstarterze. Zapoczątkował ją Matthew Serge Guy, a wsparło go 1141 darczyńców z całego świata.

Zwierzęta w kosmosie

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku były szalonym okresem podboju kosmosu i pierwszych misji na orbitę. Realizowano wtedy pomysły, które dzisiaj mogą budzić zdziwienie, ale były to pionierskie czasy, w których zupełnie inaczej podchodzono do wielu spraw.

Jedną z nich było wykorzystywanie zwierząt do eksperymentów. Zanim bowiem człowiek poleciał na orbitę, szlak przetarły mu inne stworzenia. Już 14 czerwca 1949 r. Stany Zjednoczone wykonały lot suborbitalny, wysyłając w kosmos pierwszego ssaka, makaka królewskiego o imieniu Albert II. Małpa zmarła z powodu awarii spadochronu.

3 listopada 1957 r. Związek Radziecki wystrzelił w kosmos na Sputniku 2 Łajkę, bezpańskiego psa znalezionego na ulicach Moskwy. Pies zginął w kosmosie, ale stał się pierwszym zwierzęciem, które okrążyło Ziemię.

Brazylijski pułkownik armii Manuel dos Santos Lage planował wystrzelić kota o imieniu Flamengo na pokładzie rakiety Félix I 1 stycznia 1959 r., ale lot został odwołany z powodu wątpliwości etycznych dotyczących wykorzystania kota. 31 stycznia 1961 r., w ramach Projektu Merkury, szympans
Ham został pierwszym człowiekowatym wystrzelonym w kosmos na lot suborbitalny

Idź do oryginalnego materiału