iPhone 18 Pro znalazł się na stole ekipy iFixit, która rozebrała telefon na części pierwsze. Przeanalizowano każdy element, a także wskazano miejsca mogące stać się utrapieniem serwisantów.
iPhone 18 Pro nie będzie łatwy w naprawie, ale tego chyba każdy się spodziewał
Zapewne sporo osób czekało na ten filmik. iFixit przyjrzało się kolejnemu telefonowi Apple – tajemnicą przestało być zatem wnętrze urządzenia i zastosowane rozwiązania. Mowa oczywiście o powiększonej komorze parowej, zmiennej przysłonie czy czujniku Face ID ukrytym pod ekranem.
Okazuje się, iż zmienna przysłona kontrolowana jest przez elektromagnesy. Tutaj zaczynają się schody, ponieważ istnieje ogromne ryzyko konieczności wymiany całego obiektywu w momencie, gdy dojdzie do np. zablokowania się ruchomych elementów. Do tego dochodzi wysoki poziom skomplikowania i niepraktyczności samej naprawy.
Spora część materiału poświęcona została też czujnikowi Face ID, odmienionemu systemowi chłodzenia czy zmianie położenia układu A20 Pro. Popularni serwisanci zwrócili przy okazji uwagę na pewien problem – większość otwartych telefonów miała uszkodzoną ramkę wokół wyświetlacza. w tej chwili nie wiadomo czy to szerszy problem, gdyż Apple używa identycznego elementu od iPhone’a 15 Pro.
Być może winowajcą jest ulepszony system termiczny. To jednak dosyć istotna informacja, gdyż nieostrożni serwisanci mogą po prostu złożyć telefon po naprawie i oddać mu telefon z pękniętą ramką wewnątrz urządzenia, co finalnie może wpływać na poziom wodoodporności.
Zaskoczeniem nie jest też fakt, iż iPhone 18 Pro jest ogólnie trudny w naprawie. Przykład? Wymiana portu USB-C wymaga demontażu większości innych podzespołów, co czyni naprawę wręcz niemożliwą w domowych warunkach.
Źródło tekstu: iFixit, 9to5Mac / Zdjęcie otwierające: YouTube (iFixit)

2 godzin temu







