
Huawei postanowił stworzyć małe dzieła sztuki, które przypadkiem grają równie dobrze. o ile szukasz słuchawek na prezent dla swojej drugiej połówki, spróbuj Huawei FreeClip 2 i już tłumaczę dlaczego.
W tym roku Huawei postanowił wzmocnić design swoich produktów, tak żeby nikt nie miał wątpliwości, iż potrafi robić piękne urządzenia. Jestem pod wrażeniem nowego routera Mesh X3 Pro, ale największą nowością dla mnie jest druga generacja słuchawek FreeClip. Pierwsze skradły serce mojej żonie, bo były odpowiedzią na wszystkie problemy jakie ma ze słuchawkami dousznymi. Nie wchodzą dobrze do kanału usznego i albo uwierają albo wypadają.
Natomiast Huawei w poprzednim modelu postawił na unikatową konstrukcję z mostkiem C-Bridge. Miały kształt klipsa, nie blokowały przepływu powietrza, trzymały się małżowiny jak przyklejone, a do tego oferowały świetną jakość dźwięku, jak na słuchawki TWS. Od premiery modelu minęło dwa lata, okazały się wielkim hitem, bo kupiło je ponad 4 miliony osób na całym świecie i teraz Huawei wypuścił nową generację, która robi wszystko lepiej. Jak bardzo? Zaraz wam opowiem.
Huawei FreeClip 2 – mniejsze, lżejsze, potężniejsze
Nowe słuchawki ważą 5,1 g każda, co oznacza spadek o pół grama. Lekko zmodernizowano ich kształt, dzięki czemu lepiej trzymają się ucha, ale Huawei doszedł do wniosku, iż są tak lekkie, iż zaimplementował do nich system powiadomień o tym, iż wypadły. Nie zdarzyło mi się to podczas testowania, więc musiałem zrobić to specjalnie. Muzyka przestaje grać, gdy wypadną, więc będziemy wiedzieć, iż coś jest nie tak. Ponownie Huawei stworzył trzyczęściową konstrukcję – fasolkę z akumulatorem, kulkę z głośnikiem, a całość łączy elastyczny mostek. Jest wykonany z przyjaznego dla skóry materiału, który zapamiętuje kształt ucha. Huawei twierdzi, iż ma teksturę dżinsu, ale nie będę na ten temat się kłócił. Jest po prostu inaczej niż dwa lata temu i lepiej. Słuchawki występują w kolorze czarnym, białym, niebieskim (mam takie) oraz różowego złota. Te ostatnie to już naprawdę kolczyki, ale o tym później.



Zupełną nowością jest możliwość dobierania akcesoriów i ozdób, które można przyczepić do mostka, dzięki czemu słuchawki będą pasować do każdego stylu. Niestety w momencie pisania tego testu nie wiem jak wyglądają ceny tych elementów i jaka będzie oferta w Polsce, ale macie przedsmak z chińskiego rynku:

Cudo. Odblokowuje to nowe możliwości stylizacji i sprawia, iż słuchawki zyskują zupełnie nowy wymiar. Już podczas premiery pierwszej generacji Huawei mówił o połączeniu mody z technologią i właśnie to obserwujemy teraz w pełnej krasie. Miniaturyzacji uległo również etui, ale tu mam pewien problem. Otóż producent musiał wymyślić koło na nowo i stworzył dziwny system wkładania słuchawek do środka. Przez blisko miesiąc testów nie nauczyłem się tego robić odruchowo, za każdym razem wkładam je źle, a rozpoznaję to po niemożności domknięcia etui. Niepotrzebnie to skomplikował, ale rozumiem, iż to cena minimalizmu.

Słuchawki Huawei FreeClip 2 są pierwszymi słuchawkami firmy, które wykorzystują Bluetooth i pierwszymi, które mają procesor NPU, którego zadaniem jest wzmacnianie i oczyszczanie rozmów. Słuchawki czynią to zaskakująco dobrze i wielokrotnie dziwiłem się, iż żona jedzie autobusem, a ja słyszę jej głos jakby stała obok. Ten procesor odpowiada również za automatyczne zarządzanie głośnością, tak żeby zawsze muzyka była dopasowana do głośności otoczenia. To bardzo ważne w słuchawkach bez ANC.

Jak grają słuchawki Huawei FreeClip 2? Zaskakująco dobrze, powiem więcej – jakość jest tak dobra, iż mogą powalczyć z niektórymi konstrukcjami dousznymi. Mają 10,8-milimetrowe przetworniki oraz podwójną membranę, żeby zwiększyć basy. I to słychać. Obsługuje kodeki AAC, SBC oraz L2HC. Oczywiście nie będę was mamił wizją sali koncertowej czy muzyce, której jakość poruszy wasze serca. Jest wybitnie jak na słuchawki otwarte i tak należy do nich podchodzić. Jak jesteś melomanem, to Huawei, ma dla ciebie inną ofertę. Te słuchawki dominują maksymalną głośnością, możesz słuchać tak, iż mózg ci od tego wybuchnie. Serio, nie testowałem jeszcze słuchawek otwartych, które grają tak głośno. W sam raz na trening na siłowni czy na jazdę rowerem. Tej drugiej nie mogłem sprawdzić z oczywistych względów, ale na siłowni słuchawki radzą sobie bardzo dobrze, a ich dodatkowym atutem jest certyfikat IP67, więc są odporne na wodę.

Jedną z największych wad słuchawek otwartych jest zjawisko wyciekania dźwięku, przez co otoczenie słucha waszej muzyki, podcastów, a czasem jest uczestnikiem rozmowy. Już pierwsze FreeClipy radziły sobie z tym bardzo dobrze, natomiast druga generacja podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej. Dopiero bardzo głośne słuchanie da się usłyszeć z boku, ale mówimy o poziomach głośności, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Wszystko za sprawą technologii odwróconego pola dźwiękowego, która maksymalnie ogranicza wycieki. Byłem zaskoczony jak dobrze działa to w praktyce.





W aplikacji obsługującej słuchawki znajdziecie 4 predefiniowane ustawienia korektora dźwięku i kilka suwaków, żeby samemu je dostosować. Z innych ciekawostek – słuchawki nie są podpisane, można je wkładać do dowolnego ucha, same rozpoznają, w którym aktualnie się znajdują i odpowiednio dobierają ustawienia. Słuchawki mają również system rozpoznawania gestów – skinieniem głowy przyjmujesz rozmowę, kręceniem odrzucasz, ale miałem problem z poprawnym działaniem tej funkcji. To znaczy spróbowałem 3 razy, dwa razy zadziałało, raz nie. Nie jest fanem tego typu rozwiązań. Dziękuje inżynierom Huawei za normalne sterowanie słuchawkami dzięki dotyku, a nie tego bzdurnego szczypania znanego z serii FreeBuds. Ważna informacja – słuchawki działają z każdym systemem operacyjnym, ale powiem wam w tajemnicy, iż lepiej mieć iPhone’a. Aplikację na iOS pobieracie prosto z App Store bez żadnych kombinacji. Natomiast na Androidzie musicie pobrać AppGallery z zewnętrznej strony, zaakceptować kilka ostrzeżeń o niebezpieczeństwie, potwierdzić instalację aplikacji Huawei Audio z niezalecanych źródeł i dopiero możecie sterować słuchawkami. To wręcz traumatyczne doświadczenie, ale na szczęście robicie to raz i zapominacie o sprawie.



Czas pracy? Producent mówi do 38 godzin z etui i 9 bez. Powiem tak – słuchawki przez miesiąc były ładowane raz, a używane były codziennie. Dlatego jestem skłonny uwierzyć w te deklaracje.
A co na temat Huawei FreeClip 2 ma do powiedzenia moja żona?
Według niej słuchawki mocniej dopasowały się do kształtu ucha, kulka jest lepiej wycelowana w kanał uszny, dzięki czemu poprawie uległy wrażenia słuchowe. Chociaż nie mają ANC, to poniekąd izolują od hałasu z zewnątrz np., w komunikacji miejskiej. Dźwięki są czystsze, a słuchawek nie czuć choćby po długim użytkowaniu. Zapominała wręcz, iż ma je na uszach, bo są tak lekkie. Nie uwierają, nie przeszkadzają w codziennym funkcjonowaniu, a do tego wyglądają ładnie i zwracają na siebie uwagę otoczenia. Słuchawki bardzo dobrze trzymają się uszu, nie ma mowy o ich przesuwaniu lub wypadnięciu podczas chodzenia, mówienia, uśmiechania się, spacerów, a choćby podczas intensywnego treningu na siłowni. Nie kolidują również z okularami.

Huawei FreeClip 2 – warto?
Powiem tak – o ile jesteś kobietą i szukasz biżuterii, która przy okazji gra, to nie wahaj się, będziesz zachwycona. Jak jesteś mężczyzną, który zastanawia się, co kupić partnerce na walentynki, to również śmiało bierz. Jak jesteś melomanem, to odpuść. o ile po prostu szukasz bardzo dobrej jakości dźwięku w słuchawkach otwartych, a przy tym zależy ci na pięknym designie i komfortowym noszeniu, to Huawei FreeClip 2 będą doskonałym wyborem.
Cena? Regularna to 799 zł, ale Huawei przygotował promocję i do 8 marca (Dzień Kobiet, nie ma przypadków, są tylko znaki) możecie kupić te słuchawki za 699 zł. Zachwyty dostaniecie gratis.








