
Wyobraź sobie krótki prompt rzucony w biegu do telefonu: szukam w listopadzie weekendu w Lizbonie, bez nocnych przesiadek, bagaż podręczny, budżet do sześciuset złotych, znajdź i zapłać. Odkładasz telefon na biurko, idziesz zaparzyć kawę, a pięć minut później na ekranie pojawia się gotowy bilet, obciążona karta i odprawa dodana do kalendarza. Przez lata żyliśmy w […]














