Nie było FaceTime’a ani wideo. Był zwykły telefon. Może właśnie dlatego ta rozmowa wyszła tak naturalnie, o rzeczach, które naprawdę interesują rodziców i dzieci. Najpierw jednak pojechałem do Gliwic, a potem do Tarnowskich Gór, by zobaczyć na żywo jak Gwarki ćwiczą. A potem chciałem dowiedzieć się więcej – stąd rozmowa z Wojciechem Halejakiem, jak to się ładnie mówi spiritus movens całego zamieszania.

Przyznać trzeba, iż gdy mowa o szkółce kolarskiej, pytania są zawsze podobne. Od jakiego wieku, jak często są treningi, ile to kosztuje i czy trzeba się od razu deklarować na dłużej. A odpowiedzi wcale nie są oczywiste.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, iż wszystko jest poukładane według metryki. Tymczasem w Gwarkach ten schemat się nie sprawdził. Jak mówi Wojciech Halejak, dużo ważniejsze od wieku są umiejętności i rzeczywiste obycie z rowerem.
„Na początku myślałem, iż to będą grupy wiekowe, ale to się kompletnie nie sprawdziło. Tutaj trzeba brać pod uwagę umiejętności dzieci i to, co faktycznie jesteśmy w stanie z nimi zrobić na treningu”.

Dlatego zamiast sztywnego podziału według roczników funkcjonują grupy zaawansowania. w tej chwili są trzy, ale bardzo możliwe, iż od tego sezonu pojawi się czwarta, przeznaczona dla najmłodszych. Zainteresowanie zajęciami dla cztero- i pięciolatków jest coraz większe.
„Często przychodzą dzieci młodsze i trafiają do grupy sześciolatków. A tam już są schody, sprinty, ściganie. Wtedy takie dziecko może się po prostu zniechęcić”.

Dolna granica wieku jest więc elastyczna. Cztery czy pięć lat to już moment, w którym dzieci mogą normalnie uczestniczyć w zajęciach. Z drugiej strony skali są zawodnicy młodzika i juniora. To już zupełnie inny świat. Treningi podporządkowane startom, indywidualna opieka trenerska, wyjazdy na zawody i zgrupowania.
„To są już zawodnicy, którzy chcą maksymalnego wyniku sportowego. Tu dalej pracujemy nad techniką jazdy, ale dochodzą przygotowanie motoryczne, plany treningowe, starty i wszystko, co z tym związane”.

Treningi realizowane są regularnie w Gliwicach i Tarnowskich Górach. Co ważne, rzadko wypadają, choćby przy trudnych warunkach.
„Był lód, była zima, jedno dziecko przyjechało – trening i tak się odbył. Jak przyjdzie jedno dziecko i ja, to ja ten trening poprowadzę”.

Zimą, a coraz częściej także w trakcie sezonu, pojawiają się zajęcia ogólnorozwojowe. Nie jako dodatek, ale jako konieczność. Wojciech mówi wprost, iż to, co dzieci dostają dziś na WF-ie, nie wystarcza, jeżeli myśli się o sporcie.
„Widać braki w koordynacji i podstawach ruchowych. jeżeli tego nie zrobimy wcześniej, to potem te braki bardzo przeszkadzają w jeździe na rowerze”.

W treningach uczestniczy w tej chwili około pięćdziesięciu dzieci i młodzieży, czasem choćby więcej. Nie wszyscy są przez cały rok i nikt tego nie wymaga.
„Młodsze dzieci często są z nami od wiosny do jesieni. Zimą mają inne zajęcia i to jest zupełnie normalne”.

To podejście najlepiej widać przy pytaniu o zajęcia próbne. Można przyjść, spróbować i dopiero potem zdecydować, czy to jest coś dla dziecka. Bez podpisywania umów i bez zobowiązań.
„Dziecko musi spróbować. Jak mu się nie spodoba, to nie ma sensu go ciągnąć na siłę. To ma być frajda, a nie chodzenie na trening za karę”.
Na pierwszy trening potrzebne są przede wszystkim chęci i sprawny rower. Ten drugi element jest nie do obejścia.
„Mieliśmy sytuacje, iż dziecko przyszło na rowerze bez działających hamulców albo z kompletnie niesprawną zmianą biegów. W takich warunkach nie da się bezpiecznie trenować w grupie”.

Sprzęt nie musi być drogi ani wyczynowy. Dla najmłodszych wystarczy prosty, mały rower terenowy z działającymi hamulcami.
„Cztero- i pięciolatki normalnie u nas jeżdżą i bardzo dobrze sobie radzą”.
Koszt treningów to 250 zł miesięcznie. Klub stara się też pomagać sprzętowo tam, gdzie to możliwe. Jest kooperacja z lokalnym sklepem, drobne zniżki i wewnętrzna wymiana używanego sprzętu.
„Dzieci gwałtownie wyrastają. Ta wewnętrzna wymiana bardzo pomaga rodzicom”.

Na końcu zostaje pytanie najważniejsze. O co w tym wszystkim chodzi. Odpowiedź wraca w tej rozmowie kilka razy.
„Technika jazdy, zajawka na rower i dobra atmosfera. To jest podstawa”.
Wystarczy spojrzeć na zdjęcia i krótkie filmy z treningów. Las, błoto, śnieg, bojowe warunki i duża grupa dzieci, które mimo wszystko chcą tam być.
To nie jest fabryka medalistów.
To jest miejsce, w którym dzieci po prostu chcą jeździć na rowerze.
Wszystko co istotne znajdziecie na oficjalej stronie FB Dużyny Kolarskiej Gwarki – facebook.com/gwarki.dk/
Tekst i zdjęcia: Grzegorz Radziwonowski
Zobacz także








