Jeśli gravel to stan umysłu oznaczający wolność, bo przecież na gravelu można wjechać wszędzie i jechać bez końca, to polska marka Gruzo idealnie wpisuje się w tę filozofię. Dlatego w momencie, gdy dostałem propozycję przetestowania nowych potówek Gruzo, nie miałem wątpliwości, iż chcę je sprawdzić. choćby jeżeli idea jazdy w koszuli w stylu hawajskim na gravelu to nie do końca moja bajka, a z tego typu koszul Gruzo jest najbardziej znane, to doceniam w nich pomysłowość i śmiałość. Nie każdy lubi jeździć na rowerze w obcisłych lajkrach, a każdy zasługuje na ciuchy, które dobrze wyglądają i w których będzie mu wygodnie.

Gdy dwie potówki dotarły do redakcji, natychmiast zapakowałem je do bagażu i zabrałem na podróż na Tajwan. Zakładałem, iż być może od razu trafi się okazja, żeby je sprawdzić. Przekornie jedną z nich założyłem jak klasyczną potówkę, pod szelki i obcisłą koszulkę. Choć nie było tego widać, jeździłem w niej po ścieżkach Taichungu. Ciąg dalszy nastąpił już „jak Pan Bóg przykazał”, na trenażerze po powrocie do Wrocławia.

Zanim jednak powiem, co o niej sądzę, drobna uwaga na marginesie. Przyznajcie się przed sobą samym: w czym jeździcie na trenażerze? Jakiego typu są to ciuchy? Założę się, iż w wielu przypadkach są to ubrania, których już nie wypada założyć na zewnątrz. Lajkra, która po latach stała się niemal przezroczysta i powoduje palpitację serca u osób jadących za Wami. Koszulki z najlepszych czasów CCC, donaszane w co ładniejszy dzień i wywołujące uśmiechy zarówno u kolegów, jak i u bardziej zorientowanych koleżanek. Na trenażerze zakładamy to, czego nie szkoda — zakładając, iż i tak zaraz trafi do prania i nikt nas w tym nie widzi.

Na tym tle propozycja Gruzo wygląda jak awangardowa moda Haute Couture z przyszłości. Od razu dostajemy coś, co stworzone jest do tego, żeby jeździć pod dachem. Ciuch, w którym niekoniecznie będą widywać Was inni, ma być po prostu wygodny. Ma zakrywać to, co konieczne — bo jednak czasami także w domu zdarza się spotkać ludzi — a jednocześnie pełnić podstawową rolę potówki.

Świadomie założono, podobnie jak w przypadku koszul w stylu hawajskim, iż te potówki są luźne. Na zdjęciach, na których jestem, widzicie potówkę w rozmiarze S. Nadal, choćby jeżeli czułem się wygodnie, uważam, iż równie dobrze nadawałaby się dla mnie XS przy moich 169 cm wzrostu. Przez całe moje wyścigowe życie, pamiętające czasy maratonów Grabka i Golonki, jeździłem w obcisłych ciuchach. Te luźniejsze przyszły później i przez cały czas lepiej czuję się, gdy ubrania są blisko ciała, jak druga skóra.
Czy to oznacza, iż w potówce Gruzo było mi niewygodnie? Nie. Wręcz przeciwnie — jest przyjemna w dotyku, nie przeszkadza, a na trenażerze łatwo docenić materiał, bo człowiek potrafi się spocić i to bardzo. Dlatego będę w przyszłości znów jej używał. Po próbie na zewnątrz jeszcze bardziej doceniam jakość materiału, choć była zbyt luźna, by dobrze współpracować ze spodenkami na szelkach.

Jeśli podobają Wam się wzory oferowane przez Gruzo — a wybrałem te, które podobały mi się najbardziej, więc oczywiste, iż trafiły w mój gust — sprawdźcie całą kolekcję. Te luźne, przeznaczone na trenażer, dostępne są także w wariancie standardowym: bardziej opiętym, z mniejszymi wycięciami pod pachami, mniej przypominającymi koszulki na ramiączkach.

W moim przypadku potówki Gruzo dostają okejkę, bo ten prosty ciuch spełnia zadanie, którego od niego oczekuję. Osobiście nie lubię jeździć na trenażerze z wiatrakiem, dlatego lekki ciuch, który sam w sobie zapewnia wentylację, bardzo mi odpowiada. Gruzo zadbało też o to, żeby potówki były dostępne w różnych wersjach — nie tylko standardowej, ale też tej stricte do trenażerów. Do tego dochodzą warianty damskie i męskie.

Zobaczcie koniecznie kolekcję, przekonajcie się sami, czy trafia w Wasze gusta. Potówka taka jak przeze mnie testowana kosztuje 149 zł i dostępna jest w rozmiarach od XS do XXL. I jeszcze coś: Gruzo ma naprawdę fajną kolekcję ciuchów do chodzenia na co dzień, bo gravel może być też sprzętem użytkowym. Ja już myślę o bluzach z kapturach albo koszulkach z krótkim rękawem. Wrzućcie okiem przy okazji.
Potówki na trenażer znajdziecie teraz na głownej gruzo.cc
Artykuł powstał w ramach płatnej współpracy reklamowej z Gruzo
Tekst: Grzegorz Radziwonowski
Zdjęcia: Justyna Jarczok









