GoPro ma własnego laptopa. Sprawdziłem i wiem, iż nie lubi wody

konto.spidersweb.pl 1 dzień temu

ASUS i GoPro wprowadzają specjalną edycję laptopa ProArt PX13. To mobilna stacja robocza z procesorem Ryzen AI, która rzuca wyzwanie biurowym nudziarzom i stawia na praktyczne akcesoria.

Od dawna na rynku brakowało laptopa z charakterem, który nie bałby się wyjścia poza sterylne studio. DJI wciąż milczy jeżeli chodzi o komputery, choć sam liczę na ekosystemowe uderzenie z ich strony. Insta360 robi sensowne kamery, ale w kwestii hardware’u rynek wciąż czeka na ruch. Producenci zalewają nas klonami, które różnią się tylko logo na klapie i rzadko odpowiadają na realne potrzeby osób pracujących w podróży.

GoPro można zarzucić wiele – iż sprzęt bywa drogi, a oryginalne akcesoria (jak tam możliwość podłączenia zewnętrznego mikrofonu?) kosztują małą fortunę. Mimo to marka pozostaje pierwszym wyborem, po którego sięgają profesjonaliści, gdy liczy się niezawodność w trudnych warunkach. Dlatego ten mariaż z ASUS-em – choć na papierze wygląda nieco egzotycznie – w praktyce ma sporo sensu i budzi nadzieję na coś więcej niż tylko wydmuszkę.

ProArt PX13 GoPro Edition to laptop dla fanów

Technicznie mamy do czynienia z solidną bazą modelu ProArt PX13 przygotowanego na 2026 r. Oznacza to, iż pod maską siedzi choćby procesor AMD Ryzen AI Max Plus 395.

To 13-calowa hybryda, więc w razie potrzeby zamieni się w tablet do szybkiego podglądu materiału na planie. Przy tej wadze i wymiarach czyni go to ultramobilnym narzędziem do zadań specjalnych.

Wizualnie sprzęt zyskał sznyt znany z kamer Hero, co osobiście uważam za udany zabieg. Są charakterystyczne linie i dyskretne logotypy, ale bez zbędnego festynu.

To wciąż narzędzie pracy, które wygląda profesjonalnie, a jednocześnie pasuje do plecaka wypchanego dronami, kablami i uchwytami, nie wyglądając przy tym jak zabawkowa konsola.

Akcesoria, za które zapłacisz

ASUS ciekawie podszedł do tematu akcesoriów, rezygnując ze sztampy. Zamiast kolejnego kartonu do wyrzucenia, dostajemy zestaw realnie przydatny w podróży. System pasków współpracujących ze wzmocnionym etui typu hard shell pozwala zarzucić komputer na ramię i ruszyć w teren.

Samo opakowanie sprzedażowe też dostało drugie życie, co jest świetnym ukłonem w stronę praktyczności. Zaprojektowano je tak, by służyło jako wytrzymały organizer na drobny sprzęt wideo. Eliminuje to odwieczny problem walających się luzem baterii i uchwytów, tworząc bezpieczną przestrzeń dla drogiego ekwipunku.

GoPro, ale uważaj na wodę

To przycisk GoPro.

Współpraca obu marek obejmuje też software. W pakiecie dostajemy subskrypcję GoPro Premium Plus, wartą kilkaset złotych. Dla kogoś, kto siedzi w tym ekosystemie, to miły dodatek ułatwiający zarządzanie surówkami w chmurze. Nie jest to może powód, by kupić ten komputer, ale na pewno bonus, który łagodzi ból przy płaceniu za całość.

Muszę jednak ostudzić entuzjastów ekstremalnych wrażeń – to nie jest pancerny laptop. Brak tu certyfikatu IP67, więc o wrzucaniu go do strumienia czy pracy w pełnym deszczu raczej zapomnijcie. Ochronę zapewnia głównie zewnętrzne etui, a sam komputer to wciąż precyzyjna elektronika, tylko nieco lepiej opakowana na czas transportu.

ASUS ProArt PX13 w edycji GoPro to propozycja dla wąskiej grupy, która wie, czego chce i jest w stanie za to zapłacić. prawdopodobnie będzie drogo i specyficznie, ale dla kogoś, kto żyje z nagrywania w drodze, może to być strzał w dziesiątkę. Dobrze widzieć, iż ktoś w końcu próbuje zrobić coś innego niż kolejny srebrny ultrabook.

Co zawiera zestaw GoPro Edition?

Oto najważniejsze elementy, które wyróżniają ten wariant na tle standardowego modelu:

  • Subskrypcja w cenie: roczny dostęp do GoPro Premium Plus (wartość ok. 400 zł), co daje m.in. nielimitowaną chmurę na materiały oraz CapCut Pro na pół roku.
  • Dedykowane etui hard shell: wzmocniony pokrowiec chroniący sprzęt w transporcie, dopasowany idealnie do wymiarów urządzenia.
  • System pasków transportowych: specjalne paski pozwalają przekształcić etui w naramienną torbę lub stabilnie przymocować je do rączki walizki.
  • Funkcjonalne opakowanie: pudełko zaprojektowano jako konfigurowalny organizer na akcesoria wideo (baterie, uchwyty, kable).
  • Design: obudowa z subtelnymi akcentami wizualnymi nawiązującymi do kamer Hero.
  • Specyfikacja: bazuje na modelu ProArt PX13 (2026) choćby z procesorem AMD Ryzen AI Max Plus 395 (Strix Halo).
  • IP? Nie: laptop wewnątrz nie jest wzmocniony (brak IP67) – ochronę zapewniają akcesoria zewnętrzne.

Nareszcie fajna wersja specjalna?

Moim zdaniem ASUS ProArt GoPro Edition to wreszcie sprzęt, który ma jakiś charakter i wyłamuje się ze schematu nudnych, biurowych konstrukcji. Podoba mi się, iż producent nie poszedł aż tak na łatwiznę: dedykowany klawisz, specyficzne wzornictwo i wzmocniona obudowa sprawiają, iż ten laptop naprawdę się wyróżnia.

Doceniam też, iż w parze z nietuzinkowym wyglądem idą konkretne bonusy. Roczna subskrypcja GoPro Premium+ czy darmowy dostęp do CapCut i pakietu Adobe to dodatki, które mają dla mnie wymierną wartość i oszczędzają realne pieniądze. Mimo to, patrząc na specyfikację i ten „ekskluzywny” sznyt, mam spore obawy o cenę. Celujemy tu w dość wąską niszę, a to zwykle oznacza spory wydatek. Obawiam się, iż kwota na metce może być zaporowa i ostatecznie zadecyduje o sensowności tego zakupu.

Czy ten mariaż ASUS-a z GoPro wystarczy, bym zamienił swojego MacBooka Pro na nowy sprzęt z Windowsem? Specyfikacja oparta na układzie AMD Ryzen AI Max+ wygląda na papierze bardzo obiecująco. Jednak dopiero dłuższe testy w warunkach bojowych pozwolą mi ocenić, czy te unikalne funkcje są warte swojej ceny. Dajcie mi się nim pobawić nieco dłużej, a sprawdzę, czy ten model faktycznie ma szansę stać się nowym królem mobilnego montażu w ruchu, na polu czy w samolocie.

Co czynię za często.

Idź do oryginalnego materiału