Są takie imprezy, które przestają być „wydarzeniem w kalendarzu”, a zaczynają być po prostu stałym punktem sezonu. Bez nich coś się nie zgadza. Garmin Joy Ride Małopolska Festiwal od lat należy właśnie do tej kategorii — i w 2026 roku wraca w miejscu, które dla wielu jest synonimem rowerowego początku lata.

12–14 czerwca Kluszkowce znów będą żyły rowerem. I to nie byle jak — bo mówimy o edycji, która domyka 20 lat historii Joya. Dwóch dekad budowania sceny, stylu jazdy i społeczności, której nie da się podrobić.
Klasyk, który nie musi się zmieniać
Nie będzie rewolucji. I bardzo dobrze.
Format, który przez lata dojrzewał w Kluszkowcach, jest dziś jednym z najlepiej działających modeli imprezy rowerowej w Polsce. Zamiast wymyślać wszystko od nowa, organizatorzy dopracowują to, co już działa — a działa dużo.
Na miejscu czeka dziesięć oficjalnych konkurencji, od klasycznego zjazdu, przez enduro, po dual slalom i widowiskowy whip contest. To miks, który spina ze sobą sport, styl i czystą zajawkę — zarówno dla zawodników, jak i tych, którzy po prostu chcą popatrzeć.

Największe testy sprzętu w Polsce
Jeśli ktoś jeszcze nie był — to właśnie tutaj najłatwiej zrozumieć, o co chodzi w tym całym rowerowym świecie. Ponad 70 wystawców, setki rowerów i realne warunki do jazdy. Nie parking pod sklepem, tylko góra, trasa i teren, który natychmiast weryfikuje sprzęt. Zjazdówki, endurówki, traile, a choćby gravele — wszystko w jednym miejscu, gotowe do sprawdzenia.
I co ważne: wstęp na teren festiwalu pozostaje darmowy. Można przyjechać bez roweru, bez planu i bez doświadczenia — a wyjechać z zupełnie nową zajawką.

Miasteczko, które żyje własnym rytmem
To nie są klasyczne targi. To raczej rowerowe miasteczko, które przez trzy dni funkcjonuje według własnych zasad.
Konkursy, spotkania, spontaniczne rozmowy pod namiotami, testy sprzętu i wieczorna atmosfera, której nie da się zaplanować. Kluszkowce od lat działają trochę jak rowerowy magnes — przyciągają ludzi, którzy myślą podobnie, ale jeżdżą zupełnie inaczej.
I to jest największa siła tej imprezy.
20-lecie Joya i nowy rozdział
Dwudzieste urodziny zobowiązują — więc sezon 2026 nie kończy się na Kluszkowcach.
21–23 sierpnia Joy Ride pojawi się w nowej lokalizacji — w Białka Tatrzańska. To kierunek, który w ostatnich latach bardzo mocno rozwija się rowerowo i ma potencjał, żeby stać się kolejnym ważnym punktem na mapie. Nowa impreza ma zachować wszystko to, co znamy z Kluszkowiec: zjazd, enduro, dual slalom, testy i otwartość na nowych uczestników. Ma być jednocześnie bardziej „family friendly”, ale bez utraty charakteru.
Sezon zaczyna się tutaj
Joy Ride od dawna nie jest tylko festiwalem. To trochę początek sezonu, trochę spotkanie środowiska, a trochę przypomnienie, dlaczego w ogóle jeździmy. jeżeli planujesz tylko jedną imprezę w roku — to przez cały czas jest jeden z najbardziej oczywistych wyborów.
Do zobaczenia w Kluszkowcach!









