
Siri po polsku oficjalnie może i nie działa, ale i tak zmusiłem nowego asystenta od Apple’a w formie chatbota AI do gadania w naszym języku. Nie było to warte zachodu, za to wyleczyłem się z FOMO.
Asystent głosowy od Apple’a zadebiutował na iPhone’ach 4s już 15 lat temu, ale po dziś dzień nie doczekaliśmy się oficjalnie Siri po polsku. Usługa miała już kilka wersji, a ta najnowsza w postaci Siri AI ma choćby obsługę chatbota podobnego do ChataGPT, Gemini i Groka. Wykorzystuje, rzecz jasna, Apple Intelligence, a także algorytmy od Google’a. No i tak jak w Unii Europejskiej jest zablokowana na iPhone’ach i iPadach, tak można ją odpalić na komputerach Mac.
Z czego to wynika? Chodzi o to, iż system operacyjny macOS na komputery Apple’a nie jest objęty tymi samymi przepisami z kategorii DMA, co sprzęty mobilne w postaci telefonów z iOS i tabletów z iPadOS. Firma z Cupertino mogła dzięki temu udostępnić nową wersję asystenta w postaci Siri AI na terenie Unii Europejskiej. Ten mimo to dostępny jest na ten moment oficjalnie jedynie po angielsku, ale… i tak da się go przymusić do komunikowania się w naszym języku.
Jak rozmawiać z Siri AI po polsku?
Nie jest to zbyt intuicyjne, ale aby porozmawiać z Siri po polsku, trzeba ustawić główny język systemowy w macOS 27 na… angielski. Pozwoli to nam zgłosić chęć skorzystania z usługi Siri AI, a po kliknięciu odpowiedniego guzika w ustawieniach zostajemy dopisani do listy oczekujących. W moim przypadku dostałem dostęp do nowej wersji asystenta po ok. dwóch dniach. Od razu sprawdziłem jedną z najciekawszych nowości, czyli aplikację Siri w postaci chatbota.
Po dwóch dniach oczekiwania dostałem dostęp do Siri AI w wersji BetaDo tej pory asystent Siri był nakładką w ramach interfejsu systemów operacyjnych Apple’a i wywoływało się go głosem lub guzikiem. Można było mu zadawać pytania i wydawać polecenia, ale nasze konwersacje potem trafiały w próżnię. Teraz mamy apkę, która przypomina zwykły komunikator tekstowy, tylko iż do rozmawiania nie z ludźmi, a z konkretnymi instancjami AI. Po lewej stronie mamy kolumnę z konwersacjami na różne tematy, a w środku okna te rozmowy prowadzimy.
„Czy umiesz rozmawiać po polsku?”
To było pierwsze pytanie, jakie zadałem Siri AI po uruchomieniu chatbota od Apple’a i okazało się, iż a i owszem, umie! Co prawda w ramach testów okazało się, iż potrafi wcisnąć w wypowiedzi makaronizmy, przede wszystkim anglicyzmy, ale co do zasady odpowiada na nasze pytania w naszym języku, co jest fundamentalną zmianą. W przypadku poprzednich wersji Siri nie było w ogóle takiej możliwości. Niestety im dalej w las, tym król bardziej nagi.
To, co da się robić bez większego problemu, to rozmawianie z Siri AI jak z typowym chatbotem pokroju ChataGPT, Gemini lub Groka. Wygeneruje nam treść wiadomości do kontrahenta, której nie chce nam się pisać, poda propozycję imion postaci na sesję RPG, poprawi nasze podanie, odpowie na pytania z wiedzy ogólnej i… często przy tym, rzecz jasna, halucynuje. Nie jest to jednak nic, do czego przyzwyczaiłyby nas rozwiązania konkurencji dostępne od lat.
Jak przystało na AI, nie zabrakło też halucynacji. Ech.Schody zaczynają się w chwili, gdy chcemy wykorzystać zalety integracji sztucznej inteligencji z systemem operacyjnym. Powiem tak: określenie tej usługi mianem Beta było ze strony tworzących ją deweloperów bardzo hojne. Siri AI w praktyce potrafi znacznie mniej, niż oczekiwałem – co istotne, niezależnie od tego, czy podczas komunikacji z nim posługuję się niewspieranym oficjalnie językiem polskim, czy też, jak pan John Ternus przykazał, po angielsku.
Z tą obsługą języka polskiego to przy tym jest też w kratkę, bo tak jak chatbot odpisuje po polsku, tak z poziomu zintegrowanej z asystentem wyszukiwarki Spotlight lub mini-okienka Siri w polach tekstowych jest z tym już różnie. Dyktowanie po polsku z użyciem ikonki mikrofonu również nie działa, bo domyślnie używany jest język angielski, co można obejść jedynie odpalając dyktowanie w ramach pola tekstowego z poziomu klawiatury.
Mimo to postanowiłem sprawdzić działanie Siri AI szerzej, używając już głównie języka angielskiego, bo w teorii asystent Apple’a wykorzystujący Apple Intelligence powinien analizować nasze dane zgromadzone w ramach poczty e-mail, kalendarza, przypomnień itd., a do tego można wydawać mu polecenia, by zmieniał ustawienia systemowe, analizował treści wyświetlane na ekranie, przeszukiwał nasze dane i wywoływał wybrane funkcje bezpośrednio w łapkach.
Siri gada po polsku w ramach nowego chatbota AI w formie samodzielnej aplikacjiSiri AI wykłada się na czymś innym niż brak pełnej obsługi języka polskiego
Zacząłem wydawać asystentowi różne dziwne komendy, aby sprawdzić, czy jest w stanie zaciągać dane z różnych źródeł i je potem ze sobą łączyć. Wysłałem dla przykładu zapytanie „jaką pogodę będzie mieć jutro moja żona”. Liczyłem na to, iż Siri AI zaciągnie z apki Znajdź lokalizację żony, która przebywa w innym mieście, a potem sprawdzi tamtejszą prognozę. Nic z tych rzeczy! Asystent uznał, iż w danych kontaktowych poszuka jej miejsca zamieszkania i tyle, pora na CS-a.
Co ciekawe, na moje pytanie pomocnicze, czy może łaskawie sprawdzić pogodę tam, gdzie małżonka przebywa obecnie, wyjaśnił mi, że… nie ma dostępu do informacji z aplikacji Znajdź. Ja z kolei upewniłem się w Ustawieniach, iż ma dostęp do wszystkiego, co się da, w tym oczywiście do aplikacji Znajdź, więc skonfrontowałem go z tym, co zakończyło dyskusję w ramach tej instancji. Dostałem w twarz komunikatem „I can’t help you with that” i tyle.
Rozpoczęcie nowej rozmowy po angielsku również nie pomogło, a w praktyce, aby dostać informację, której szukałem, musiałem manualnie wpisać frazę „jaka jest jutro pogoda w Zakopanem”, co wyświetliło widget z aplikacji Pogoda. choćby prompt o „pogodzie w górach” nie spotkał się ze zrozumieniem – dostałem prognozę dla… miasta Gory we Francji. To wszystko było pierwszym kubłem zimnej wody na głowę, bo przy kolejnych rzeczach Siri AI również się koncertowo wykładało.
W końcu się udało, ale szybciej by było samemu odpalić apkę Pogoda. Ech ech.„Nie mogę z tym pomóc” to najczęstsza odpowiedź, jaką dostaję od Siri AI.
Przyznam, iż serwowałem asystentowi Apple’a często podkręcone prompty z nadzieją, iż mnie pozytywnie zaskoczy faktycznie łącząc kropki, ale to się nie udało. Dla przykładu pytanie o to, którą grafikę współpracownik wybrał z podesłanych przeze mnie propozycji miało potencjał, bo faktycznie w historii e-maili odnalazł dyskusję na ten temat – niestety tę ze stycznia, pomijając tę z sierpnia. W przypadku innych zadań, które przyszły mi do głowy, było podobnie.
Chciałem sobie przypomnieć termin ostatniego embargo, które mnie obowiązuje, to owszem, asystent znalazł jakąś datę – ale sprzed siedmiu lat, a nie z zeszłego tygodnia. Z kolei jak poprosiłem o odszukanie dokumentu z moją recenzją iPhone’a 17 Pro, to go znalazł w archiwum, ale stwierdził, iż nie dysponuje aplikacją do obsługi plików tekstowych w formacie TXT, więc aby go wyświetlić, muszę sam przejść do odpowiedniego folderu w iCloud Drive. No ludzie kochani!
Siri AI poradzi sobie oczywiście z utworzeniem prostego przypomnienia, czy wysłaniem SMS-a, a do tego wyciągnie widżet z guzikiem z panelu ustawień, co akurat jest fajne, no ale umówmy się, iż od asystenta wykorzystującego sztuczną inteligencję, który integruje się z resztą aplikacji i usług na poziomie systemowym, oczekuję znacznie, znacznie więcej. Pełna obsługa języka polskiego faktycznie może być na samym końcu listy priorytetów Apple’a…
Nie, nie da się tego pliku odpalić w systemowej aplikacji do edycji tekstu, ani tym bardziej w iA Writer albo Pages. Ech ech ech.Nie czekam już na Siri w Polsce
DMA przyniosło wiele dobrych rzeczy, w tym np. opcję zmiany aplikacji systemowych do obsługi poczty, tłumaczeń i map na takie od firm trzecich, ale też z powodu tych przepisów nie działa u nas od ponad roku iPhone Mirroring, który realnie ułatwiłby mi pracę. W kontekście Siri z kolei Apple, który przez ponad dekadę nie nauczył asystenta polskiego, teraz zasłania się Unią Europejską informując, iż z Siri AI na iPhone’y i iPady w Europie nie będzie wcale.
Jestem teraz wściekły zarówno na firmę, jak i na Unię Europejską, iż z powodu sporu pomiędzy korporacją a politykami jesteśmy pozbawiani kolejnych funkcji na iPhone’ach. Oczywiście rozumiem, iż dla Apple’a dobro użytkowników to poświęcenie, na jakie jest gotów i opiera się żądaniom polityków, a ci w przypadku DMA mają słuszne z naszej perspektywy intencje, ale efekt jest, jaki jest. Od ponad roku oprogramowanie, z którego korzystam, jest wykastrowane.
Cieszę się, iż miałem okazję skorzystać z Siri AI w obecnej wersji na komputerze Mac. W praktyce okazało się, iż funkcje działające świetnie na prezentacjach w praktyce są na tym etapie jeszcze nieużywalne. Wkurza mnie jednak, iż jeżeli Siri AI dogoni konkurencję i stanie się realnie używalną sztuczną inteligencją, to my pewnie przez cały czas nie będziemy mieć do tej usługi na iPhone’ach i iPadach oficjalnie dostępu – no chyba iż John Ternus z Unią Europejską się dogada.
Sprawdź inne nasze teksty poświęcone Apple’owi:
- Siri jak człowiek. Poprosi o przerwę i przekaże bolesną prawdę
- Apple wejdzie do domów z butami i kamerami. Z AI nie wyszło, więc musi kombinować
Jest zresztą pewna przesłanka, która sugeruje, iż coś takiego może mieć miejsce – w kodzie testowej wersji systemu Apple’a pojawiły się odniesienia do możliwości korzystania z AI od firm trzecich bezpośrednio w ramach macOS 27. Staram się jednak nie robić sobie przesadnie na to nadziei, bo 15 lat czekania na Siri w Polsce skutecznie zabiło we mnie jakikolwiek optymizm związany z udostępnieniem usług Apple’a tego typu w naszym kraju.
Wolę zakładać, iż nigdy tu nie trafią i miło się zaskoczyć, niż się na braki wkurzać. Zwłaszcza w sytuacji, gdy w praktyce może się okazać, iż na obecnym etapie to w zasadzie nie ma na co czekać, a do tego brak Apple Intelligence w Polsce może mieć jeszcze inne plusy.
Grafika główna wygenerowana z użyciem sztucznej inteligencji. Oczywiście nie tej od Apple’a, bo Siri AI odmówiła wykonania tak prostego obrazka.








