Mały, lekki i szybki — tak Fujifilm opisuje X-T30 III, czyli najnowszego reprezentanta swojej kompaktowej linii bezlusterkowców. To aparat, który ma sprawdzić się zarówno w podróży, jak i w codziennym fotografowaniu, oferując jakość znaną z droższych modeli w znacznie mniejszej formie. Czy rzeczywiście jest tak wszechstronny, jak sugeruje producent? Sprawdziłem to w praktyce.
Wykonanie i ergonomia
Od razu widać, iż X-T30 III jest utrzymany w stylu retro, a nowy obiektyw 13-33 mm świetnie dopełnia całość. Korpus w połączeniu ze wspomnianym szkłem jest lżejszy od Sony a6700 i mniejszy do tego stopnia, iż można go włożyć do kieszeni (kurtki). Aparat jest dostępny w trzech kolorach, więc można wybrać odpowiedni dla siebie.
Wbudowane uchwyty sprawdzają się bardzo dobrze. X-T30 III leży dobrze w dłoniach w obu płaszczyznach (pion i poziom). Do tego stopnia, iż nie trzeba używać akcesoriów pokroju Peak Design Cuff.





W miejscu na kciuk umieszczono przycisk szybkiej konfiguracji. Często naciskałem go przypadkiem. To nie problem, bo w każdej chwili można wyjść z menu, z drugiej strony można wtedy stracić możliwość zrobienia świetnego zdjęcia.
Ekran można odchylić i to jedyne, co potrafi. Nie można zmienić jego położenia, więc robienie selfie jest cięższe niż zazwyczaj.
Wyświetlacz nie przeszkadzał mi w trakcie testów. Miałem wrażenie, iż dzięki temu jest lepszy od tego w Sony a6700, bo często muszę pamiętać o poprawnym kierunku rozłożenia, żeby go nie urwać. Rozmieszczenie USB C, miro HDMI i portu dla mikrofonu sprawiłoby, iż kable staną się przeszkodą dla ekranu.
Wizjer jest prosty w użyciu, a obraz wyraźny. Wątpię, żeby producent był w stanie dodać lepszy. Rzadko z niego korzystałem, ale przyda się w bardziej słoneczne dni.





Fujifilm montuje teraz w większości swoich aparatów pokrętło wyboru symulacji. Tutaj też się znalazło (X-M5 też je ma). Rzadko zmieniam symulacje filmowe, ale dobrze, iż nie trzeba tego robić wewnątrz głównego menu.
W trakcie testów nie byłem w stanie zmienić trybu na priorytet przysłony. Byłem przez to zmuszony do używania trybu automatycznego. Jego najnowsza wersja dobiera przysłonę i czas naświetlania ze względu na fotografowany obiekt. Przez to wręcz widać, iż X-T30 III jest stworzony dla początkujących.
Wbudowany flash to dla mnie nowość w aparacie. Widzę go pierwszy raz i potrafi być przydatny. Szczególnie w trakcie imprez ze znajomymi. Przez to aparat nie jest wodoodporny.
Możliwości
Fuji zastosowało swój najnowszy procesor, dzięki niemu to najszybszy aparat w swojej serii. Można robić dłużej zdjęcia seryjne, do 173 JPEGów. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to zwiększyć do 30 fps dzięki elektrycznej migawki.
Żywotność baterii została poprawiona o 10%, pozwala to zrobić do 425 zdjęć.
Największym brakiem jest optyczna stabilizacja obrazu. Do dyspozycji mamy cyfrową, ale widać jej ograniczenia, nagrywając wideo. Problemy pojawią się też w trakcie robienia zdjęć (slow shutter).
Zdjęcia
X-T30 III to nie X half, więc można robić zdjęcia nie tylko w JPEG, w każdej chwili można przejść na RAW lub używać obu formatów jednocześnie.
Zastosowana matryca w tym modelu to ten sam wariant, co w X-M5 czy X-S20. To nie klasa X-E5, którego miałem przyjemność testować. Nie zmienia to faktu, iż 26MP (z 14-bitowym RAW) wypada lepiej w porównaniu ze starszymi aparatami takimi, jak Sony a6400 lub Canon R10.






Odwzorowanie kolorów jest bardzo dobrze, odcień skóry naturalny, a pliki RAF łatwe w edycji.
Do ISO 6400 zdjęcia wyglądają dobrze, jeżeli nie przeszkadza wam odrobina ziarna, można robić zdjęcia na wyższym. Zakres dynamiczny jest hojny, szczególnie w trakcie robienia zdjęć w RAW.
Autofocus jest widocznie lepszy w porównaniu ze starszymi modelami (X-T30). Wykrywanie twarzy lub oczu jest szybsze, porównując ze starszymi modelami Fujifilm.
Sony przez cały czas wiedzie prym w tej kategorii, ale Fujifilm X-T30 III świetnie sprawdzi się w zdjęciach podróżniczych, rodzinnych lub codziennych. Nie zawiedziecie się na tym systemie.






W większości przypadków ostrość była tam, gdzie trzeba. Do tego stopnia, iż nie myślałem o tym przez większość czasu spędzonego na robieniu zdjęć.
Podsumowanie
To nie jest najbardziej ekscytująca aktualizacja, X-T30 III jest trochę cichym osiągnięciem. Ten aparat prawdopodobnie nie zastąpi flagowego korpusu lub dedykowanej kamery filmowej, ale widzę, iż jest to świetny komplement dla jednego z nich.
Jest to również solidny aparat, który w swojej trzeciej generacji prezentuje przemyślane podejście Fujifilm do projektowania, tworząc wyrafinowany i przemyślany produkt, i taki, który demonstruje wszystkie rzeczy, które sprawiają, iż fotografowanie aparatami Fuji jest tak przyjemne.
Ostatecznie X-T30 III pomaga robić świetne zdjęcia ze świetnymi kolorami z łatwością i z odrobiną zabawy, zwłaszcza jeżeli lubisz eksperymentować z pokrętłem symulacji filmowych. Bardzo podobało mi się korzystanie z niego.








