
Przesmyk suwalski pozostaje jednym z najbardziej zapalnych punktów na wschodniej flance NATO. Sojusz skierował w ten region latający radar AWACS, a minister Radosław Sikorski ostrzega, iż Rosja nie zrezygnowała z planów utworzenia korytarza lądowego do Królewca.
Nad przesmykiem suwalskim przeleciał w ostatnich godzinach samolot wczesnego ostrzegania AWACS. To latające oczy i uszy NATO. Potężny radar tego samolotu śledzić może wszystko, co znajduje się w powietrzu w odległości 400 km. Maszyna należała do francuskich Sił Powietrznych. Jej trasę śledził serwis Polish Military Radar / Polski Radar Wojskowy, który monitoruje ruch lotnictwa wojskowego nad Polską.
Samolot wczesnego ostrzegania i dowodzenia FAF902 Boeing E-3F Sentry „202” Francuskich Sił Powietrznych, po zakończeniu zaplanowanej aktywności w przestrzeni powietrznej Litwy, w tej chwili tranzytem przez polską przestrzeń powietrzną kieruje się do macierzystej bazy we Francji – czytamy we wpisie umieszczonym na Facebooku.
Trasę przelotu nad przesmykiem suwalskim i Litwą zobaczycie w poście niżej.
Francuskie oczy i uszy
E-3F Sentry to francuska odmiana samolotu wczesnego ostrzegania i dowodzenia AWACS, zbudowana na bazie Boeinga 707. Francuskie Siły Powietrzne i Kosmiczne mają cztery takie maszyny, stacjonujące w bazie Avord i należące do 36. eskadry dowodzenia i kontroli powietrznej.
Ich najważniejszym zadaniem jest wykrywanie i śledzenie obiektów w powietrzu oraz na powierzchni morza, a następnie przekazywanie obrazu sytuacji innym jednostkom. Radar AN/APY-2 umieszczony w charakterystycznym obrotowym talerzu ma zasięg w trybie wykrywania celów powietrznych przekraczający 400 km.
Wnętrze E-3F Sentry.Co ciekawe, E-3F nie jest samolotem należącym do NATOm Francja eksploatuje własne cztery maszyny, podczas gdy NATO posiada w tej chwili 14 własnych E-3A Sentry. Sojusznicze AWACS-y stacjonują w Geilenkirchen w Niemczech i są obsługiwane przez wielonarodowe załogi z 19 państw.
W przypadku francuskiego E-3F załoga misji liczy 14 kontrolerów, operatorów i techników, a w kokpicie pracują dodatkowo dwaj piloci, nawigator i mechanik pokładowy, co daje łącznie 18 osób.
To sprawia, iż E-3F jest latającym centrum dowodzenia, które może nie tylko obserwować przestrzeń powietrzną, ale również kierować działaniami innych samolotów.
„Rosja szykuje coś dużego w tym roku”
Tymczasem podczas spotkania w Council on Foreign Relations w Nowym Jorku, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski potwierdził, iż przesmyk suwalski cały czas jest celem Rosji.
Otrzymujemy informacje, nie zdradzamy źródeł, ale jest ich wiele, iż Rosja szykuje coś dużego w tym roku. Putin potrzebuje pretekstu do mobilizacji, więc mogą przeprowadzić atak pod fałszywą flagą. Jak wiecie, w Narwie w Estonii większość stanowią Rosjanie. W niektórych miastach na Łotwie również Rosjanie stanowią większość. Chcieliby mieć most lądowy z Białorusi do enklawy królewieckiej przez Litwę. Nie wiemy, co zrobią, ale musimy się przygotować, żeby ich odstraszyć – powiedział minister Sikorski.
Z kolei Jarosław Gromadziński, generał Wojska Polskiego, stwierdził w serwisie Defence24, iż atak na przesmyk suwalski oznaczałby wojnę z całym NATO.
Przesmyk Suwalski pozostaje bardzo ważnym miejscem, ale nie można zakładać, iż rosyjska agresja musiałaby wyglądać jak strzałki na mapie prowadzące z Białorusi i obwodu królewieckiego. Atak na Przesmyk oznaczałby wejście w konflikt jednocześnie z Polską, Litwą i całym NATO. To scenariusz kosztowny i łatwy do jednoznacznego zakwalifikowania jako agresja. Rosja zapomina też o Turcji, która może być kluczowa dla Sojuszu z kierunku Morza Bałtyckiego – czytamy w serwisie Defence24.
Dodaje on, iż „znacznie trudniejsze są scenariusze pośrednie: kilka dronów, prowokacja graniczna, uszkodzenie infrastruktury albo seria incydentów mogą wymusić reakcję, ale jednocześnie pozostawić politykom pytanie, jak daleko powinna ona sięgać. I właśnie dlatego działania poniżej progu wojny są dla Rosji atrakcyjne”.















