Facebook zmieni się w TikToka. Nie poznasz tego serwisu

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Facebook wchodzi w erę „pełnoekranowego wideo”. I robi to na serio, rezygnując niemalże ze wszystkiego, co niegdyś definiowało tę usługę.

Facebook właśnie potwierdził: aplikacja zacznie testować tryb, w którym po jej uruchomieniu użytkownik od razu ląduje w pełnoekranowym, wertykalnym feedzie wideo. Bez postów znajomych, bez klasycznej tablicy, bez tego, co przez lata definiowało Facebooka. Wideo. Wideo. Jeszcze raz wideo.

To fundamentalne przestawienie wajchy, które wprost nawiązuje do tego, co od dawna robi TikTok. Facebook nie tylko inspiruje się konkurentem – Facebook otwarcie mówi, iż ludzie „pokazują, czego oczekują”, a oni „słuchają, uczą się i ewoluują”. W praktyce: jeżeli TikTok wygrywa, Facebook staje się TikTokiem.

Nietypowo testy nie będą prowadzone w Stanach Zjednoczonych. Meta zacznie od państw „video-heavy”, czyli takich, gdzie krótkie wideo już zdominowało sposób korzystania z aplikacji. Dopiero później – jeżeli eksperyment się sprawdzi – nowy Facebook trafi do Ameryki. To rzadki przypadek, gdy Stany Zjednoczone nie są pierwszym poligonem doświadczalnym. Jakie to kraje? Meta nie podaje.

Klasyczny feed? Będzie, ale jako „druga zakładka”

Meta zapewnia, iż klasyczny feed nie znika. Ma być dostępny jako druga zakładka, „jedno kliknięcie dalej”. To brzmi jak uspokajanie użytkowników, którzy wciąż traktują Facebooka jako platformę do kontaktu ze znajomymi, śledzenia lokalnych grup czy czytania dłuższych treści.

Tak wyglądał Facebook w 2005 r.

Ale jeżeli główny ekran aplikacji staje się wideo, to klasyczny feed przestaje być sercem Facebooka. Staje się dodatkiem. Archiwum. Czymś, co trzeba świadomie wybrać, zamiast dostać od razu.

To dokładnie ten sam manewr, który Instagram zrobił z Rolkami. I wszyscy wiemy, jak się skończyło: dziś Instagram jest aplikacją do oglądania krótkich filmików, a zdjęcia znajomych są tam trochę z przyzwyczajenia.

Facebook nie chce już być „społecznościowy”. Chce być „algorytmiczny”

Najważniejszy wniosek z tych zmian jest prosty: Facebook nie wraca do korzeni. Nie wraca do zdjęć znajomych, statusów, wydarzeń, grup osiedlowych. Nie wraca do tego, co sprawiło, iż był największą platformą społecznościową świata.

Facebook chce być aplikacją, która:

  • rekomenduje wideo,
  • rekomenduje produkty,
  • rekomenduje treści twórców,
  • rekomenduje ludzi do poznania,
  • rekomenduje rzeczy do kupienia.

To jest logika TikToka. Nie społeczność, tylko odkrywanie. Nie znajomi, tylko algorytm.

„Najlepsze rzeczy na Facebooku pochodzą od prawdziwych ludzi. Naszym zadaniem jest ułatwiać im robienie tego, czego chcą” – jak deklaruje Meta Tylko iż to „czego chcą” jest interpretowane przez algorytmy, a nie przez użytkowników.

Czy to jeszcze jest Facebook?

Dla wielu osób – zwłaszcza tych, które pamiętają Facebooka sprzed dekady – odpowiedź brzmi: nie. To już nie jest platforma społecznościowa. To jest aplikacja rozrywkowa, marketplace, narzędzie dla twórców, system rekomendacji i centrum krótkich wideo.

Czy to źle? Zależy, czego oczekujemy. jeżeli ktoś chce oglądać wideo, kupować rzeczy i korzystać z algorytmów – będzie zachwycony. jeżeli ktoś chciał wrzucać zdjęcia z wakacji i czytać, co u znajomych – będzie sfrustrowany.

A ja? Nie ma już social mediów dla mnie.

Patrząc na te zmiany, trudno nie odnieść wrażenia, iż klasyczne social media – te, które łączyły ludzi, a nie treści – po prostu się skończyły. Instagram jest TikTokiem. YouTube Shorts jest TikTokiem. Facebook właśnie staje się TikTokiem.

Zostają nisze: Mastodon, Bluesky, Threads (który też coraz bardziej skręca w rekomendacje). Ale mainstream? Mainstream to wideo. Mainstream jest algorytmiczny. Mainstream jest wertykalny.

I jeżeli ktoś – tak jak ja – wciąż tęskni za „społecznościowym Internetem”, to musi się pogodzić z tym, iż ta epoka się skończyła. Facebook właśnie postawił kropkę nad i.

To nie jest już social media dla mnie. To jest TikTok w niebieskim kolorze.

Idź do oryginalnego materiału