Utrzymanie gotowości bojowej w lotnictwie wojskowym to nieustanna walka z czasem i logistyką. Nowoczesne technologie addytywne po raz kolejny udowadniają, iż są kluczem do rozwiązania problemów, które tradycyjnymi metodami paraliżowałyby flotę na długie tygodnie. Tym razem, dzięki współpracy między jednostkami stacjonującymi w Japonii, myśliwiec F-15 Eagle wrócił do służby błyskawicznie, omijając wielomiesięczne oczekiwanie na części zamienne.

Awaria, która mogła uziemić maszynę
Scenariusz brzmi znajomo dla wszystkich inżyniera lotnictwa: podczas rutynowej inspekcji po locie w bazie Kadena na Okinawie, technicy z 18. Grupy Obsługowej (18 MXG) odkryli pęknięcie w przewodzie chłodzącym prawego kokpitu. Choć element ten wydaje się niewielki, jego uszkodzenie w myśliwcu klasy F-15 jest krytyczne.
Standardowa procedura w takim przypadku zakłada zamówienie części z centralnego magazynu. Niestety, weryfikacja dostępności wykazała, iż element jest nieosiągalny „od ręki”. Szacowany czas oczekiwania na dostawę wynosił od trzech do czterech miesięcy. Dla dowództwa oznaczało to, iż wielomilionowa maszyna bojowa zostanie wyłączona z operacji na kwartał z powodu jednego, relatywnie prostego komponentu. W warunkach podwyższonej gotowości w rejonie Pacyfiku takie opóźnienie było nieakceptowalne.

Kiedy tradycyjna naprawa nie wystarcza
Początkowo rozważano konwencjonalne metody regeneracji uszkodzonego kanału, próbując zachować jak najwięcej oryginalnego materiału. gwałtownie jednak okazało się, iż precyzyjny druk 3D będzie znacznie bardziej efektywnym rozwiązaniem. Zamiast łatać stary element, inżynierowie postanowili wyprodukować nowy, wykorzystując technologie addytywne dostępne na miejscu.

Międzyrodzajowa kooperacja inżynierów
Kluczem do sukcesu okazała się kooperacja między różnymi rodzajami sił zbrojnych. Zespół Sił Powietrznych (USAF), napotykając trudności techniczne przy pierwszych próbach wydruku prototypu, zwrócił się o pomoc do sąsiedniej jednostki logistycznej Piechoty Morskiej (Marine Aircraft Logistics Squadron 36 – MALS-36), która dysponowała bliźniaczym sprzętem.
Współpraca ta przyniosła natychmiastowe rezultaty. Wymiana danych i doświadczeń pozwoliła na błyskawiczne wyprodukowanie, dostarczenie i spasowanie dwóch prototypów w czasie krótszym niż 12 godzin. To, co w tradycyjnym łańcuchu dostaw zajęłoby miesiące, cyfrowa fabrykacja zrealizowała w trakcie jednej zmiany roboczej.
Optymalizacja procesu druku i redukcja podpór
Co ciekawe, inżynierowie Marines nie ograniczyli się jedynie do odtworzenia geometrii części. Po przeanalizowaniu pakietu danych technicznych dostarczonego przez Siły Powietrzne, zaproponowali ulepszenie projektu. Zmieniając orientację modelu w komorze roboczej drukarki, udało się znacząco zredukować konieczność stosowania struktur podporowych.
Mniej podpór oznacza nie tylko mniejsze zużycie materiału (filamentu lub żywicy, w zależności od specyfiki maszyny), ale przede wszystkim krótszy czas pracy urządzenia. W tym konkretnym przypadku optymalizacja pozwoliła skrócić czas druku o dwie godziny, nie wpływając negatywnie na integralność strukturalną elementu.

Nowy standard w logistyce wojskowej
Sukces w bazie Kadena to dowód na to, jak technologie addytywne zmieniają paradygmat utrzymania ruchu (MRO). Zamiast polegać na odległych magazynach i niepewnych dostawach, jednostki frontowe zyskują autonomię dzięki cyfrowym bibliotekom części. Nowe parametry druku opracowane dla przewodu chłodzącego F-15 zostały już włączone do oficjalnej dokumentacji technicznej i będą służyć do napraw innych maszyn w całej flocie.
Przykład ten pokazuje, iż druk 3D w wojsku to już nie tylko prototypowanie, ale realne wsparcie operacyjne, które przywraca gotowość bojową szybciej i taniej niż kiedykolwiek wcześniej.
Fot.: Wikipedia


1 miesiąc temu