Europa buduje żelazną pięść. Pięć tarcz obronnych i Polska w samym centrum

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Europa przechodzi od planów do wspólnych projektów obronnych. Rada UE zatwierdziła właśnie aż pięć programów, w których uczestniczy także Polska.

Europa chce połączyć w jedną układankę drony, satelity, radary, obronę przeciwrakietową, systemy morskie i zabezpieczenia wschodniej granicy. Nie w formie jednego gigantycznego systemu dowodzonego z Brukseli, ale pięciu wspólnych projektów, w których państwa mają razem rozwijać, kupować i wdrażać sprzęt.

Rada Unii Europejskiej właśnie formalnie zatwierdziła pierwsze pięć Europejskich Projektów Obronnych Będących Przedmiotem Wspólnego Zainteresowania, czyli EDPCI. Komisja zaproponowała je już w lipcu, ale dopiero teraz dostały ostateczne zielone światło. Od tej chwili mogą korzystać z pieniędzy Europejskiego Programu Przemysłu Obronnego. Polska uczestniczy we wszystkich pięciu.

Pierwsza tarcza ma złapać drona, zanim ten doleci do celu

Najszerszym projektem pod względem liczby uczestników jest DECODER, czyli Drone and Counter-Drone European Resolve. Bierze w nim udział 26 państw UE, a także Norwegia i Ukraina.

Nie chodzi jednak o opracowanie jednego europejskiego drona. Projekt ma połączyć rozwój, produkcję i wspólne zakupy całej gamy bezzałogowców oraz systemów do ich zwalczania. Plan zakłada również stworzenie europejskiej sieci centrów technologii dronowych, w których nowe konstrukcje mają być szybciej testowane i wdrażane. Szacowana skala projektu wynosi 3,5-5 mld euro do 2033 r.

To tak naprawdę świetnie pokazuje zmianę, jaka nastąpiła po doświadczeniach z wojny na Ukrainie. Dron z całą zupełnością nie jest już dodatkiem do klasycznej armii. Jest jednocześnie sensorem, środkiem rozpoznania, przekaźnikiem i bronią. Dlatego po drugiej stronie musi istnieć równie rozbudowana sieć radarów, zakłócania, interceptorów i klasycznych środków przeciwlotniczych.

Na Spider’s Web opisywaliśmy już, jak Polska rozwija własne tanie pociski przeznaczone właśnie do zwalczania masowych ataków dronów. DECODER ma sprawić, iż podobne rozwiązania przestaną powstawać wyłącznie jako osobne krajowe wyspy.

Druga tarcza schodzi głeboko pod wodę

Integrated Maritime and Seabed Defence obejmuje natomiast morza oraz ich dno. Projekt połączy rozpoznanie morskie, okręty, bezzałogowce nawodne i podwodne oraz systemy pozwalające wykrywać i zwalczać zagrożenia. Chodzi również o ochronę infrastruktury, która jeszcze kilka lat temu rzadko kojarzyła się z obronnością: kabli telekomunikacyjnych, gazociągów, portów czy instalacji offshore.

W projekcie uczestniczy 17 państw, w tym Polska, Norwegia i Ukraina. Jego planowana skala jest znacznie większa niż w przypadku dronów: 43-72 mld euro do 2045 r. Nie oznacza to jednak, iż UE właśnie przeznaczyła 72 mld euro ze wspólnego budżetu. To szacowana wartość całego wieloletniego przedsięwzięcia, na które mają składać się również wydatki poszczególnych państw.

Trzecia tarcza patrzy z orbity

Natomiast projekt nazwany po prostu SPACE ma dać Europie więcej własnych wojskowych możliwości w kosmosie. Lista jest długa. W grę wchodzą satelity wczesnego ostrzegania, które mogą wykrywać starty rakiet, łączność satelitarna, rozpoznanie obrazowe i radioelektroniczne, precyzyjna nawigacja oraz systemy odporne na zakłócanie sygnałów GNSS.

Europejczycy chcą również rozwijać zdolność szybkiego zastępowania utraconych satelitów. W przypadku konfliktu nie wystarczy mieć kilka bardzo drogich obiektów na orbicie. Trzeba być przygotowanym na sytuację, w której część z nich zostanie zakłócona, uszkodzona albo zniszczona. Rozważana jest wspólna konstelacja wielozadaniowa. W projekcie uczestniczy 16 państw, w tym Polska i Norwegia. Jego wartość ma sięgnąć do 24 mld euro do 2034 r.

Czwarta połączy radary z rakietami

Najbardziej klasyczną tarczą będzie EU-FIAMD, czyli federacyjna zintegrowana obrona powietrzna i przeciwrakietowa wraz z wczesnym ostrzeganiem. Tu nie chodzi o wyrzucenie krajowych Patriotów, SAMP/T czy innych zestawów i zastąpienie ich jedną europejską rakietą. Cel jest zupełnie odwrotny, bo chodzi o różne sensory, efektory i systemy dowodzenia mają potrafić pracować razem.

Jeśli jeden radar wykryje pocisk, dane powinny być możliwe do wykorzystania przez inny system obrony znajdujący się w sąsiednim kraju. Program obejmuje również zwiększanie możliwości produkcyjnych, wspólne zakupy oraz infrastrukturę potrzebną do testowania i certyfikacji. Projekt ma być zgodny z systemami NATO. Uczestniczy w nim 16 państw, w tym Polska, Norwegia i Ukraina. Szacowana skala to aż 55-80 mld euro do 2040 r.

Piąta tarcza stanie najbliżej Polski

Najbardziej bezpośrednie znaczenie dla nas ma Eastern Flank Watch. To nie jest odpowiednik polskiej Tarczy Wschód, choć oba projekty mogą się wzajemnie uzupełniać. Europejski program obejmuje całą wschodnią granicę i ma działać w wielu domenach jednocześnie.

Pierwszych sześć filarów to wojska lądowe, obrona przed dronami, systemy dowodzenia i rozpoznania C4ISTAR, utrudnianie ruchu przeciwnika, mobilność wojskowa oraz obrona powietrzna i przeciwrakietowa. Państwa mają wspólnie kupować sprzęt i infrastrukturę, zwiększać produkcję oraz prowadzić wspólne testy i szkolenia.

Uczestników jest 15, w tym Polska, państwa bałtyckie, Finlandia, Szwecja, Niemcy, Norwegia i Ukraina. To również największy finansowo z pięciu projektów. Jego szacowana wartość wynosi 60-100 mld euro do 2036 r. Polska już równolegle wzmacnia własną granicę w ramach Tarczy Wschód, a NATO pracuje nad cyfrową warstwą obrony wykorzystującą drony, czujniki i wspólną wymianę danych. Europejski projekt ma dołożyć do tego trzeci poziom: wspólne zakupy i przemysłowe zaplecze.

Na początek 325 mln euro. Później skala jest znacznie większa

Same liczby przy pięciu projektach mogą robić ogromne wrażenie, ale trzeba oddzielić ich całkowitą planowaną skalę od pieniędzy przyznawanych teraz przez Unię. Cały program EDIP dysponuje budżetem 1,5 mld euro. Na uruchomienie i pierwsze wdrożenia pięciu EDPCI zarezerwowano 325 mln euro. Późniejsze finansowanie ma pochodzić również z budżetów państw i kolejnych europejskich instrumentów.

Zmienia się więc przede wszystkim sposób, w jaki Europa chce kupować broń. Zamiast 20 państw osobno zamawiających podobne systemy, coraz więcej projektów ma powstawać od początku jako wspólna infrastruktura, ze wspólnymi standardami i większymi seriami produkcyjnymi. Do tej pory europejska obronność bardzo często była zbiorem narodowych programów stojących obok siebie. Te pięć projektów ma zacząć je ze sobą zszywać. A Polska będzie siedziała przy stole przy każdym z nich.

Idź do oryginalnego materiału