Karbonowa rama, niska masa i cena, która nie odstrasza. Engwe N1 Air to jeden z najlżejszych rowerów elektrycznych do miasta, jakie testowałem – ale nie obyło się bez kompromisów.
Tani rower elektryczny z karbonową ramą? Oto Engwe N1 Air
Uwielbiam jeździć na rowerze. W swoim garażu miałem do niedawna lekki rower szosowy i karbonowego, elektrycznego fulla. Jestem otwarty na wszelkie nowości i taką postawę zalecam każdemu miłośnikowi dwóch kółek – świat rowerów jest tak zróżnicowany, iż nie warto się na nic zamykać. Gdy zaproponowano mi test roweru elektrycznego Engwe N1 Air nie wahałem się długo. Dlaczego? Zaintrygowała mnie niska cena roweru w połączeniu z obecnością ramy z włókna węglowego. Stwierdziłem, iż rower ten może Was zainteresować, o ile okaże się godny polecenia. Czy faktycznie taki jest? Pomimo niesprzyjającej aury, sprawdziłem to.
Engwe N1 Air dotarł do mnie w lekkim jak na rower elektryczny kartonie o masie grubo poniżej 30 kilogramów. W naprawdę kompaktowym pudełku znajdują się częściowo złożony rower, akumulator litowo-jonowy 36 V 10 Ah 360 Wh z ogniwami Samsunga, dwa podstawowe pedały, podpórka rowerowa, błotniki, narzędzia montażowe oraz instrukcja w języku angielskim.
Użytkownik musi przykręcić kierownicę do mostka, pedały do ramion korby, zamontować przednie koło, błotnik, lampki oraz siodełko ze sztycą. Wreszcie, trzeba jeszcze napomponować dętki w oponach oraz przykręcić stopkę. Opcjonalnie do Engwe N1 Air za 250 złotych można dokupić bagażnik.
Skręcając rower warto sprawdzić dokręcenie śrub dokręconych uprzednio przez producenta. Zawsze, tak na wszelki wypadek.
Na polskiej stronie Engwe rower Engwe N1 Air (wcześniej MapFour N1 Air) kosztuje 5599 złotych w wersji z hamulcami hydraulicznymi. Do wyboru są kolory zielony i szary, a w ofercie mamy też wariant damski.
Engwe N1 Air – specyfikacja
- Rama: karbon (włókno węglowe)
- Widelec: aluminiowy (sztywny)
- Silnik: MIVICE M070, w tylnej piaście, 250 W, 40 Nm
- Czujnik momentu obrotowego: w supporcie, tensometryczny
- Koła: 28 cali, opony 700C x 38C
- Przerzutka tylna: Shimano Tourney (7 biegów)
- Hamulce: tarczowe hydrauliczne, 160 mm
- Bateria: litowo-jonowa 36 V, 10 Ah, 360 Wh
- Zasięg: 100 km
- Ładowność: 120 kg
- Masa: 15,6 kg
- Dodatkowe funkcje: ekran LCD, śledzenie GPS, blokada PIN, geofencing
Budowa i jakość wykonania
Wiele rowerów Engwe ma dość dziwaczną konstrukcję i szerokie opony, jak w fat bike’ach. Engwe N1 Air to propozycja dla osób poszukujących czegoś, co nie rzuca się w oczy. Rower przypomina budową klasyczne rowery miejskie lub trekkingowe. Zastosowano tu opony 700x38C – typowo miejskie, choć radzące sobie także w lekkim terenie.
Cechą mocno wyróżniającą Engwe N1 Air ponad inne rowery elektryczne z tej klasy cenowej jest bez wątpienia rama z włókna węglowego. Ładnie wykończona, pozbawiona niedoróbek lakierniczych i równo pomalowana. Jedyne odpryski lakietu znalazłem na baterii w górnej jej części (chowanej do środka ramy) oraz na widelcu przednim przy mocowaniu koła. Kosmetyka, nie do zauważenia przy codziennej eksploatacji.
Dość kontrowersyjną decyzją, biorąc pod uwagę obecność karbonowej ramy, jest z pewnością zastosowanie aluminiowego widelca. Karbonowy lepiej tłumiłby drgania. Masa roweru bez akcesoriów, ale z akumulatorem to zaledwie 15,6 kg.
Producent zadbał o to, aby wszystkie widoczne śruby były pomalowane, co czasami nie jest cechą choćby droższych rowerów. W Engwe N1 Air pasują kolorystycznie do obręczy i napędu – są czarne. jeżeli przy napędzie jesteśmy, postawiono tu na podstawowy, 7-biegowy napęd Shimano Tourney. Działa bez zarzutu, jednak należało go będzie regulować nieco częściej niż wyższe grupy. Precyzja przerzutki kosztującej niecałe 40 złotych czasem pozostawia trochę do życzenia. W rowerze zastosowano wolnobieg zamiast piasty, co nie spodoba się każdemu entuzjaście modyfikacji.
Oszczędności gdzieniegdzie są widoczne
Korba w Engwe N1 Air jest jednoblatowa, co sprawia, iż rower ma łącznie 7 przełożeń. Nie ma tu niestety napędu paskowego, a klasyczny łańcuch – wymagający regularnego mycia i smarowania, celem wydłużenia żywotności napędu. Tarczowe hamulce hydrauliczne zastosowane w rowerze elektrycznym Engwe są pozbawione oznaczeń. Mają dość standardową średnicę 160 mm i hamują lepiej niż wariant mechaniczny tarczowy.
Rower Engwe N1 Air wyposażono w pełne oświetlenie. Przednia lampka z odcięciem strumienia światła (spory plus) jest na stałe wpięta do zasilania. W przypadku tylnej sięgnięto po nietypowy zabieg. Zasila ją wyłącznie energia solarna, co w miesiącach zimowych sprawia, iż świeci słabiej od klasycznych lampek. Lampka włącza się i deaktywuje automatycznie, co nie każdemu musi odpowiadać. W moim egzemplarzu była zamocowana… krzywo. Niestety, nie da się tego łatwo poprawić, bo nie jest ona przykręcona, a przyklejona.
Engwe N1 Air – regulacja i komputer pokładowy
Drobną wadę w Engwe N1 Air stanowi niewielki zakres regulacji sztycy. Z racji tego, iż rower sprzedawany jest w jednym rozmiarze, osoby powyżej 185 cm wzrostu lub po prostu takie, które natura obdarzyła długimi nogami, mogą odczuwać leciutki dyskomfort. Rozwiązaniem jest oczywiście wymiana sztycy – te nie są przesadnie drogie.
Funkcjami roweru zawiaduje się z poziomu niewielkiego komputerka z ekranem LCD i trzema fizycznymi przyciskami lub aplikacji, z którą da się sparować rower. Regulacja wspomagania jest pięciozakresowa, a użytkownik może też włączyć samodzielnie przednie światło roweru. Wyświetlacz prezentuje prędkość, dystans dzienny, całkowity, średnią i maksymalną prędkość, czas jazdy, a także arcyprzydatną w trakcie zrzucania zbędnych kilogramów kadencję. Szkoda, iż wskaźnik naładowania baterii nie jest precyzyjny, a składają się nań wyłącznie kreski w liczbie pięciu. Miły dodatek stanowi tryb wspomagania prowadzenia bez pedałowania do 5 km/h.
Engwe N1 Air wyposażono także w moduł GPS oraz funkcję blokady dzięki numeru PIN (cyfrowy zamek rowerowy). Użytkownik poprzez aplikację parowaną z pojazdem poprzez Bluetooth może włączyć niezbyt głośny alarm aktywowany w momencie poruszenia roweru przed odblokowaniem. Geofencing w połączeniu z GPS pozwala wysłać użytkownikowi powiadomienie, gdy ten wyjedzie poza wyznaczony teren. Możesz też zweryfikować jego położenie na mapie.
Wrażenia z jazdy
Silnik o mocy 250 W i momencie obrotowym 40 Nm, zgodny z regulacjami unijnymi i polskim prawem, usytuowano w tylnym kole. Reakcja elektrycznego wspomagania na pedałowanie jest tu świetna za sprawą czujnika tensometrycznego umieszczonego w supporcie. Ten reaguje nie tylko na sam fakt pedałowania, ale też na to, z jaką siłą naciskamy pedały. Nie ma najmniejszych problemów z opóźnieniem rozpoczęcia wspomagania (ogromna zaleta) lub zbyt intensywnym jego dobieraniem. Nie jest to może najcichszy rowerowy silnik elektryczny, ale w tej klasie cenowej nie śmiem nań narzekać. Działa dość cicho. Byłem zaskoczony tym z jak dojrzałym i przyjemnie działającym napędem mamy tu do czynienia.
Moment obrotowy na poziomie 40 Nm nie pozwala bezwysiłkowo pokonywać ekstremalnie stromych wzniesień. Producent deklaruje maksymalne nachylenie na poziomie 10 stopni i wydaje mi się, iż w przypadku lekkiego jeźdźca może być zgodne z rzeczywistością. W moim przypadku na ostrzejszych wzniesieniach musiałem zrzucić parę biegów, aby zachować wysoką kadencję. Dodam, iż siłę w nogach mam. Karbonowa rama pomaga tłumić niewielkie drgania i szkoda, iż nie postawiono tu na widelec z materiału lepszego niż aluminium.
Wspomaganie działa tylko do prędkości 25 km/h, co wynika z unijnych i krajowych regulacji. Dla większości osób jeżdżących rekreacyjnie będzie to wartość w zupełności wystarczająca. Szybciej rzecz jasna da się jechać, ale trzeba polegać wtedy wyłącznie na sile swoich nóg.
Maksymalny zasięg Engwe N1 Air i bateria
Producent chwali się, iż Engwe N1 Air ma zasięg sięgający 100 km. Być może w idealnych warunkach, przy minimalnym wspomaganiu, na płaskim terenie i gdy porusza się na nim zgrabny użytkownik o masie 50 kilogramów. Realne maksimum w okresie jesienno-zimowym w moim przypadku wynosiło bardziej 60-80 kilometrów w zróżnicowanym terenie. Jazda typowo miejska pozwoli uzyskać lepsze rezultaty. Gdy nauczycie się już panować nad stopniem wspomagania, na niektórych odcinkach będziecie prawdopodobnie oszczędzali baterię i włączali słabsze wsparcie. Pomoże to zmaksymalizować zasięg.
Hamowanie nie pozwala odzyskiwać energii i ładować akumulatora. Klasyczne hydrauliczne hamulce tarczowe nie są „żyletami”, ale działają dostatecznie efektywnie. Ot, nie są dedykowane jeździe ekstremalnej, a raczej spokojnej.
Akumulator da się łatwo wyjąć z dolnej rury ramy w mgnieniu oka. Wystarczy przekręcić blokadę kluczykiem i gotowe. Rower zostaje w piwnicy lub garażu, a akumulator można zanieść do mieszkania lub domu. Bateria ładuje się całkiem sprawnie i ładowanie do pełna mocno rozładowanego ogniwa trwa niecałe 4 godziny.
Jedno jest pewne: to nie jest rower dla wszystkich. I dobrze, bo dzięki temu Engwe N1 Air robi dokładnie to, do czego został zaprojektowany.
Engwe N1 Air – czy warto? Dla kogo ma sens, a kto powinien go sobie odpuścić?
Engwe N1 Air najlepiej sprawdzi się u osób dojeżdżających codziennie do pracy lub szkoły, poruszających się głównie po asfalcie i ścieżkach rowerowych. To rower dla użytkowników szukających lekkości, prostoty i realnego wsparcia w mieście, a nie sprzętu do agresywnej jazdy terenowej. jeżeli planujesz częste wypady w trudniejszy teren lub oczekujesz sportowych osiągów – to nie jest model dla Ciebie. Ach, no i elektryczne rowery nie są przeznaczone wyłącznie dla osób w podeszłym wieku. Przejedźcie się kiedyś na takim, a zrozumiecie, o czym mówię.
Engwe N1 Air sprzedawany jest w całkiem kuszącej jak na tego typu sprzęt cenie. Jakość wykonania stoi na dobrym poziomie, a konstrukcja jest lekka. Zasięg jest nieco niższy od deklarowanego, ale i tak świetny. Akumulator da się wypiąć i ładować w domu, trzymając jednocześnie rower w piwnicy – to spora zaleta. Wady też są. Aluminiowy widelec średnio nadaje się w teren, zakres regulacji wysokości na sztycy jest niewielki, a rower ma tylko 7 biegów. W gruncie rzeczy nie są to mankamenty dyskwalifikujące.
W przeciwieństwie do hulajnóg elektrycznych Engwe N1 Air pozwala wygodnie przewieźć zakupy, jechać stabilniej po nierównościach i nie męczy tak nadgarstków przy dłuższych dystansach. No i w razie kolizji najpewniej nie połamiesz sobie rąk i nie wybijesz zębów. Na hulajnogach o to dużo łatwiej.
Mocne strony:
- bardzo przystępna cena (jak na rower elektryczny)
- wysoka jakość wykonania
- całkiem lekka konstrukcja
- karbonowa rama
- spory zasięg jak na skromny akumulator
- łatwo wyjmowalny na kluczyk akumulator (można ładować w domu)
- Engwe ma swój polski serwis
Słabe strony:
- tylko aluminiowy widelec
- niewielki zakres regulacji na sztycy
- wolnobieg zamiast piasty
- nienajlepiej rozwiązana fabryczna lampka tylna

4 dni temu








