Debiut SpaceX na giełdzie od początku pachniał czymś większym niż zwykłe wejście kolejnej modnej spółki na Nasdaq. Rynek dostał do wyceny konglomerat zbudowany na Starlinku, podlany modą na AI i spięty nazwiskiem, które od lat działa jak osobna klasa aktywów. Efekt był łatwy do przewidzenia, a mianowicie pojawiły się ogromny popyt, absurdalnie wysoka cena i pytanie, czy inwestorzy kupują firmę, czy już tylko mit Elona Muska.