
Chińska rakieta przez lata nie zaliczyła ani jednej porażki. Teraz Długi Marsz 7A rozpadł się jeszcze podczas pracy pierwszego stopnia.
Jeszcze 29 lipca Długi Marsz 7A bez problemu wyniósł na orbitę satelitę Tianlian III-01. Niecałe dwa tygodnie później kolejny egzemplarz tej samej rakiety zamienił się podczas wznoszenia w kulę ognia. Do eksplozji doszło około 85 sekund po starcie, a wraz z rakietą przepadł satelita ChinaSat-4B. Chińczycy potwierdzili niepowodzenie, ale na odpowiedź, co adekwatnie zawiodło, trzeba jeszcze poczekać.
Rakieta nie dotarła choćby do końca pracy pierwszego stopnia
Długi Marsz 7A wystartował 10 sierpnia o godz. 20:02 czasu pekińskiego, czyli 14:02 w Polsce, z kosmodromu Wenchang na wyspie Hajnan. Początek wyglądał zupełnie normalnie. Dopiero po kilkudziesięciu sekundach na dostępnych nagraniach widać gwałtowne zniszczenie konstrukcji i wielką kulę ognia.
Do zdarzenia doszło około 85 sekund po starcie. To istotne, ponieważ Długi Marsz 7A pozostawał wtedy jeszcze w początkowej fazie lotu. Zespół pierwszego stopnia i 4 bocznych rakiet pomocniczych normalnie pracuje przez niemal 3 minuty. Nie był to więc problem podczas delikatnego umieszczania satelity na docelowej trajektorii. Rakieta została stracona znacznie wcześniej.
Według analizy nagrań wykonanej przez astronoma Jonathana McDowella konstrukcja została zniszczona na stosunkowo niewielkiej wysokości i przy niewielkiej jeszcze prędkości. Ani satelita, ani fragmenty rakiety nie osiągnęły orbity. Chińskie władze nie podały dotąd technicznej przyczyny awarii. Oficjalny komunikat mówi jedynie o anomalii podczas lotu i trwającym dochodzeniu.
To miała być kolejna rutynowa misja
Długi Marsz 7A nie jest jakąś eksperymentalną rakietą, która dopiero uczy się latać. To mierząca około 60 m trzystopniowa konstrukcja przystosowana przede wszystkim do wynoszenia ciężkich satelitów na wysokie orbity. Jej dolne stopnie i 4 boczne boostery korzystają z ciekłego tlenu i nafty, natomiast trzeci stopień z ciekłego tlenu i wodoru. Rakieta może wynieść około 7 t ładunku na geostacjonarną orbitę transferową GTO.
Właśnie tam miał zmierzać ChinaSat-4B, oficjalnie potwierdzony już przez chińską agencję informacyjną jako ładunek utraconej misji. Szczegółowych informacji na temat jego możliwości nie opublikowano. Wiadomo, iż należy do tej samej serii co ChinaSat-4A, wyniesiony w 2024 r.; poprzednik jest wykorzystywany m.in. do transmisji głosu, danych, radia i telewizji.
Długi Marsz 7A ma dość nietypową historię. Jego debiut w marcu 2020 r. zakończył się utratą rakiety i ładunku. Rok później konstrukcja wróciła do lotów i od tego momentu przez lata nie zaliczyła kolejnego niepowodzenia. Przed katastrofą z 10 sierpnia uzbierała ponad tuzin kolejnych udanych misji.
Jeszcze 29 lipca 2026 r. z tego samego kosmodromu wystartował Długi Marsz 7A z Tianlian III-01. Satelita bez problemu dotarł na zaplanowaną orbitę i ma zapewniać łączność m.in. ze statkami załogowymi, laboratoriami orbitalnymi oraz chińską stacją kosmiczną. Teraz zawiodła rakieta, której kolejne starty zdążyły stać się rutynowe.
Chiny mają w tym roku wyjątkowo pechową serię
To już czwarta nieudana chińska próba orbitalna w 2026 r. Wcześniej nie powiodły się m.in. debiuty Ceres-2 i Tianlong-3 oraz misja Długiego Marszu 3B. Start Długiego Marszu 7A był 56. chińską próbą orbitalną w tym roku.
Tempo pozostaje więc ogromne, ale przy takiej liczbie lotów każda awaria zaczyna mieć konsekwencje wykraczające naprawdę daleko poza utracony ładunek. Trzeba ustalić, czy zawiódł element występujący tylko w tym egzemplarzu, czy część współdzielona z innymi rakietami rodziny Długi Marsz. Dopiero wtedy będzie wiadomo, jak szerokie kontrole będą potrzebne.
W tle pozostało jedna bardzo ważna misja. Z Wenchang ma w drugiej połowie 2026 r. wystartować Chang’e 7, która poleci w okolice południowego bieguna Księżyca. Jak pisaliśmy w tekście: Chiny już mierzą w Księżyc. Wskazali miejsce lądowania, sonda ma szukać tam m.in. śladów lodu wodnego.
Chang’e 7 wykorzystuje jednak większego Długiego Marsza 5, a nie 7A, dlatego na obecnym etapie eksperci nie spodziewają się automatycznego opóźnienia misji księżycowej. Wszystko będzie zależało od tego, co znajdą śledczy.
Chińczycy zresztą kilka tygodni temu pokazali, jak duży zapas odporności potrafią mieć te konstrukcje. Jak pisaliśmy w tekście: W rakietę po starcie trafił piorun. Zdjęcie i wideo wyglądają dramatycznie, Długi Marsz 3B po takim uderzeniu kontynuował lot i wykonał zadanie.
Tym razem nie było czego ratować. Po 85 sekundach zakończyła się nie tylko misja ChinaSat-4B, ale także trwająca od 2021 r. seria bezawaryjnych lotów Długiego Marszu 7A. Teraz najważniejszą częścią programu nie będzie kolejny start, tylko odpowiedź na pytanie, dlaczego rakieta, która przez lata latała poprawnie, nagle przestała.
*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI
















